Blogi
Notatnik społeczno-polityczny
dr Tomasz M. Korczyński
socjolog, publicysta, ekspert ds. zjawiska prześladowań chrześcijan
Feministki na Kubę
Środa, 8 stycznia 2014 (03:46)
W rozmowie z Robertem Mazurkiem dla „Rzeczpospolitej” feministka Bratkowska stwierdza, że komunizm to „najbardziej proludzki, humanitarny ustrój”. Po publicznym ogłoszeniu eliminacji fizycznej swojego nienarodzonego dziecka, przyszedł teraz czas na feminomądrości. Widocznie, pani Bratkowska przeczytała wybór dzieł Lenina albo Mao Zedonga i na świeżo komentuje swoje refleksje. Publicznie.
Już widzę opasłe tomy dzieł zebranych „Wszystkie myśli Bratkowskiej” albo „Feminizm w Polsce. Dzieła zebrane”. Kto wie, może ktoś szykuje się już nawet na jakiś wywiad rzekę z liderką feminizmu polskiego?
Feministki, ten elementarny przejaw ignorancji swojej koleżanki musiały przyjąć z przerażeniem, bo trudno wyrazić większą bzdurę. Pani Bratkowska zakończyła rok w feministycznym stylu i zaczęła nowy rok od kolejnej wpadki.
Miałem poprzestać w tym miejscu, bo trudno dyskutować z absurdami, które wypowiadane są w przestrzeni publicznej, ale ponieważ ktoś może zostać wprowadzony w błąd przez ideologiczne agitacje Bratkowskiej, bo „kiedy rozum śpi, budzą się demony”, dlatego pociągnę ten wątek.
Aby więc wyedukować zwolenników „proludzkiego i humanitarnego ustroju”, tych o zacięciu prokomunistycznym powołam się na dane prof. Davida Berlinskiego, filozofa, ateisty i Żyda, który w książce Szatańskie urojenie. Ateizm i jego pretensje naukowe wymienił kilka faktów o komunizmie (s. 30-33).
Wiadomo, że ideologia komunistyczna do dziś jest obecna w wielu krajach. Podsumowanie rozmiarów jej realizacji w ciągu ostatnich stu lat niech zobrazują poniższe liczby. Mechanicystyczna inżynieria społeczna reżimów komunistycznych, obok narodowego socjalizmu, nie miała sobie równych pod względem unicestwiania ludzkiego życia. Praxis komunizmu i siła ateistycznego systemu moralnego socjalizmu, wyglądały następująco: wojna domowa w Rosji w latach 1917-22 pochłonęła 9 mln ludzi, stalinizm w Związku Radzieckim w latach 1924-53 wymordował 20 mln ludzi, Chińska Republika Ludowa i reżim Mao Zedonga (1949-75) odpowiedzialne są za śmierć 40 mln ludzi, w Korei Północnej od 1948 r. zamordowano 2 mln osób, w Rumunii od 1948 r. do 1989 r. zabito 100 tys. ludzi, w wojnie domowej w Kambodży zamordowano 225 tys. osób, w Wietnamie, przy czym chodzi o powojenny reżim komunistyczny Ho Chi Minha, a więc od 1975 r. zginęło 430 tys. ofiar, natomiast niepoliczone są wciąż ofiary komunistycznego reżimu krwawego Hodży w Albanii, oszacował Berlinski.
Fakt. Przy tych liczbach stosunkowo blado wypadają zapewnienia Lenina o ofiarach, jakie przyniesie rewolucja proletariatu i dyktatura awangardy robotniczej, którą obliczył on na, od pół miliona do miliona zabitych we wszystkich krajach (zob. W. I. Lenin, List do robotników amerykańskich, [w:] W. I. Lenin, O moralności, Wiedza Powszechna, Warszawa 1970, s. 73.). Już samo założenie „tylko” tylu ofiar dyktatury proletariatu przez szaleńca Lenina brzmi przerażająco.
Oprócz tego, „raj” Bratkowskiej trwa nadal w krajach rozwijających się. W Korei Północnej, Chińskiej Republice Ludowej, Wietnamie, Laosie, Wenezueli, Kubie, Kolumbii, Zimbabwe. Spadkobierców natomiast tego ziemskiego raju jest znacznie więcej, jeśli tylko wspomnimy o Białorusi, Rosji, Ukrainie, krajach byłej Jugosławii, większości krajów byłego ZSRR. Polska także jeszcze długo będzie odczuwać skutki gospodarki centralnie planowanej i tego „najbardziej proludzkiego, humanitarnego ustroju”. Aby nie przedłużać wypowiedzi, pominę milczeniem w tym miejscu opis ustroju szczęśliwości na Kubie, metody jego wprowadzania i podtrzymywania, w miejscu, gdzie pani Bratkowska chciałaby wyemigrować.
Cieszę się natomiast z tej autodemaskacji feministek. Im więcej tego typu wypowiedzi, deklaracji, spektakli obskurantyzmu, tym większa szansa na to, że skompromitowane idee neolewicowe i feministyczne, zostaną ostatecznie odrzucone w Polsce i pozostaną zarezerwowane dla jakiejś offowej ekstremy, od której normalni ludzie będą stronić, uciekać z krzykiem, jak od widma, a przyznawanie się do nich publicznie będzie obciachem.
Wypowiedź Bratkowskiej wskazuje także wyraźnie na inspiracje dla działań jej tęczowego ruchu, co było wiadomo i bez Bratkowskiej, ale przynajmniej mamy to zapisane czarno na białym. Kolejny dowód, że list polskich Biskupów z 29 grudnia 2013 roku trafił w samo sedno problemu i stąd wściekłe ataki wrogów Kościoła na jego Pasterzy.