Blogi
Polityka i sprawiedliwość
mec. Janusz Wojciechowski
były prezes NIK, europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości
Gdyby katastrofę w Lockerbie badała komisja Millera...
Niedziela, 22 grudnia 2013 (05:03)
Mija 25 lat od zamachu na samolot Pan American nad szkockim miasteczkiem Lockerbie. Zamachu, który z początku też wydawał się zwykłą katastrofą. Zginęło 270 osób.
Gdyby katastrofę w Lockerbie badała polska komisja magistra Millera i doktora Laska, z udziałem rezydenta Klicha i pod nadzorem premiera Tuska, raz dwa by ustaliła, że samolotowi zaszkodziła szkocka mgła i błąd pilotów, którzy za bardzo zwiększyli ciąg silników, co spowodowało, że się przeciążyło, rozpadło i runęło.
Teoria zamachu zostałaby odrzucona jako wytwór chorej wyobraźni. Kto by wniósł bombę na pokład boeinga, no kto? Że co? Że ktoś nadał bombę na Malcie, z Malty do Frankfurtu, z Frankfurtu do Londynu, z Londynu do Nowego Jorku... ludzie! Toż to czyste szaleństwo, paranoja, obsesja, à la Macierewicz!
Ale to śledztwo prowadziły służby brytyjskie i amerykańskie FBI. Odsłuchali czarne skrzynki, poskładali wrak, znaleźli miejsce wybuchu, ustalili, gdzie była bomba, gdzie została nadana (na Malcie) i jak via Frankfurt przedostała się w Londynie do samolotu.
Okazuje się, że umieszczenie bomby na pokładzie samolotu oraz jej odpalenie nie przekracza technicznych możliwości współczesnego terroryzmu.
Znaleziono dowód zamachu, znaleziono też i ukarano libijskich zamachowców, którzy bombę podłożyli.
U nas, od pierwszego kwadransa po katastrofie, gdy minister Sikorski podał ustaloną przyczynę – mgła i błąd pilotów – wszelka myśl o zamachu jest nie tylko odrzucana, ale wręcz zwalczana jako przejaw paranoicznego szaleństwa...