Blogi
Polityka i sprawiedliwość
mec. Janusz Wojciechowski
były prezes NIK, europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości
Wojna w Warszawie, PiS w Krakowie
Wtorek, 12 listopada 2013 (12:10)
Kaczyński przemawia, a za jego plecami Polska się pali – taki obraz miał sie przebić do podświadomości Narodu...
1. Bardzo źle, że doszło do ataku na rosyjską ambasadę.
Straty fizyczne niewielkie, zgoła żadne – okopcona budka i spalony kosz na śmieci – ale straty moralne wielkie, a polityczne jeszcze większe.
Rosyjska prasa już po nas jeździ jak po łysej kobyle i ma rację – taki atak nie miał prawa dojść do skutku w cywilizowanym kraju.
2. Nie zaskoczę pewnie Czytelników tezą, że całkowita odpowiedzialność za ten atak obciąża rząd Donalda Tuska.
Minister Sienkiewicz taki zuch, że Kmicic przy nim wysiada i Wołodyjowski razem wzięci. On zwalczy polski faszyzm, już po niego idzie, wciąż idzie, do Białegostoku – a tu okazuje się, że w Warszawie nie potrafi ochronić jednej ambasady. A powinien wiedzieć, przewidywać, co się święci i zapewnić taką ochronę, żeby żadna mysz się nie prześliznęła ani raca nie przeleciała.
3. Nie wiem, co Tusk zrobi teraz z Sienkiewiczem, bo straty polityczne Polski to jedno, jakoś by je przeżył, nie raz je przeżywał – ale straty polityczne Platformy – to dopiero jest poważny problem!
Oto bowiem odbyła się w Warszawie awantura, paliło się i dymiło, ile wlezie – i niestety nie można tego zwalić na PiS – bo PiS agresywnie wyjechało do Krakowa.
Co za przebiegłość Kaczyńskiego!
4. Miało być inaczej. Miało być tak – tu płonie rosyjska ambasada, a tuż nieopodal Kaczyński maszeruje. PiS podpala Polskę i wojnę wywołuje! Faszyści, po prostu faszyści z pochodniami w rękach i nożami w zębach, sami widzicie, że jak im się odda władzę, to podpalą Polskę, jak Neron Rzym podpalił.
W niektórych telewizjach był taki obraz – na połowie ekranu przemawiał Kaczyński, a na drugiej połowie paliła się Warszawa, pewnie jakiś efekt zapisał się w podświadomości – ale trzeba było niestety przyznać, że pożar jest w Warszawie, a Kaczyński i PiS w Krakowie.
I w Krakowie, gdzie było PiS, była kultura, powaga i spokój, a w Warszawie, bez PiS – wojna.
5. A minister Sienkiewicz tak prosił, tak zachęcał, żeby PiS jednak zostało w Warszawie, nawet na ambicje i honor wjeżdżał, że PiS się boi, że ucieka. Wszystko na nic – wojny warszawskiej na PiS zrzucić się nie da.
I cały misterny plan....
PS A Krakowowi dziękujemy za tłumy i wspaniałą atmosferę podczas święta!