Blogi
Plus ratio quam vis
dr Jerzy Bukowski
rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie
Harcerskie rocznice
Czwartek, 1 sierpnia 2013 (11:22)
Ale 1 sierpnia to również rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, w którym harcerstwo zapisało jedną z najpiękniejszych kart w swoich dziejach. Obie te daty łączą się więc w pięknej tradycji, na której wychowuje się dzisiaj młode pokolenia druhen i druhów. O ile pierwsza z nich każe myśleć głównie o międzynarodowym braterstwie, o tyle druga odsyła raczej do pojęcia służby Polsce. Oba ideały splatają się nierozerwalnie ze sobą i stanowią wyznacznik tożsamości harcerstwa, które już u zarania swych dziejów zdefiniowano jako "skauting + walka o niepodległość".
Baden Powell chciał, aby wszystkie skautki i wszyscy skauci świata byli siostrami oraz braćmi i by tak kształtowali swe charaktery w oparciu o prawo skautowe, system stopni i sprawności, zasadę osobistego przykładu, metodę zbiorowej pracy w zastępach i drużynach, żeby nawiązywane przez nich przyjaźnie uniemożliwiały militarne konflikty w przyszłości. Było w tym równie wiele szlachetności, jak naiwności, ale przecież to właśnie "Bi-Pi" napisał we "Wskazówkach dla skautmistrzów" słynne zdanie: "Nie tyle idzie o to, byśmy osiągnęli nasze najwyższe ideały, ile o to, aby były one naprawdę wysokie".
Harcerstwo powstawało w specyficznych warunkach historycznych, kiedy Polski nie było na mapie Europy i potrzebą chwili stawał się udział młodych ludzi w szarych oraz zielonych mundurach w walce zbrojnej. Polscy skauci złożyli obfitą daninę krwi w latach I wojny światowej, w zmaganiach z sowiecką Rosją w 1920 roku, w powstaniach śląskich i wieklkopolskim. Służyli powstającej do niepodległego bytu ojczyźnie wiernie, mądrze, skutecznie i odważnie.
W okresie międzywojennym władze międzynarodowego skautingu często zarzucały harcerstwu zbytnią militaryzację. Wojskowy dryl nie bardzo podobał się pragnącej pokoju Europie i odległym od wojennych zawieruch innym kontynentom. Ale w Polsce miłość do armii i obawa o utratę z takim poświęceniem wywalczonej suwerenności nie pozwalały wstępującym w harcerskie szeregi młodym dziewczętom i chłopcom zapominać o starożytnej zasadzie: "chcesz pokoju - szykuj się do wojny".
I kiedy w 1939 roku przyszło stawić czoła niemieckiej i sowieckiej nawale, harcerstwo kolejny raz wyśmienicie zdało patriotyczny egzamin. Któż nie zna bohaterów "Kamieni na szaniec", tak sugestywnie opisanych przez Aleksandra Kamińskiego, kto nie słyszał o zamachu na Kutscherę, czy o szlaku bojowym batalionów "Zośka" i "Parasol"? Powstanie Warszawskie, które rozpoczęło się - zrządzeniem losu - w dniu rocznicy powstania skautingu, stanowiło zaś kulminację harcerskiej służby Polsce, pełnionej na barykadach, w piwnicach, szpitalach i kanałach przez jakże długie 63 dni.
Dziwnie splatają się te dwie rocznice w jednym dniu. 106 lat temu zaczęło się realizować niemożliwe do urzeczywistnienia marzenie o powszechnym braterstwie młodzieży całego świata, a przed 69 laty wierni Przyrzeczeniu i Prawu Harcerskiemu polscy skauci chwycili za broń, nie zapominając jednak ani na moment o tym, czego wymagał od nich generał Baden-Powell.
Warto razem przywołać obie te rocznice dzisiaj, 1 sierpnia 2013 roku, kiedy żyjemy w niepodległym państwie, w przyjaznej nam Europie, w życzliwym świecie. Nigdy nie wiadomo jednak, jakie wyzwania staną jeszcze przed harcerkami i harcerzami w przyszłości.