• Sobota, 2 maja 2026

    imieniny: Zygmunta, Atanazego, Anatola

Groźba utraty tożsamości

Piątek, 26 września 2014 (13:59)

List poseł Beaty Kempy wystosowany do Małgorzaty Fuszary w sprawie ratyfikacji Konwencji Rady Europy

 

 

Warszawa, 26 września 2014 r.

Beata Kempa

Poseł na Sejm RP

Wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego

Sprawiedliwa Polska

 

 

 

 

Szanowna Pani

Prof. Małgorzata Fuszara

Sekretarz stanu

 Pełnomocnik rządu ds. równego traktowania

 

 

Dlaczego nie popieramy Konwencji RE o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?

Klub Sprawiedli­wej Polski stanowczo opowiada się za walką z przemocą wobec kobiet i dzieci oraz z przemocą domową. Nie możemy jednak zgodzić się na ratyfikację Konwencji RE „O zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”.

Jeżeli ktoś jest przekonany o tym, że przyjęcie tej Konwencji jest remedium na wszelkie zło związane z przemocą, to jest w błędzie. Gdy  dokładnie i ze zrozumieniem wczytamy się w tekst konwencji, to znajdziemy w nim sformułowania, które nigdy nie powinny znaleźć się w żadnym dokumencie. Ta Konwencja nie wpro­wadza dodatkowych, lepszych instrumentów chronią­cych ofiarę przemocy, tylko wprowadza elementy ideologicz­ne. I o te elementy ideologiczne po prostu chodzi wnioskodawcom. W tym przypadku wprowadza się „tylnymi drzwiami” nową ideologię oraz próbuje wywołać rewolucję. Kiedyś mieliśmy do czynienia z walką klas, a teraz będziemy mieli do czynienia z walką płci.

Pewne środowiska w naszym kraju domagają się wprowadzenia tej Konwencji ze względu na fragment, który mówi o określaniu płci. Według tego dokumentu nie ma czegoś takiego jak płeć biologiczna, a formułuje się definicję płci jako „płeć społecznie-kulturową, czyli społecznie skonstruowane role, zachowania, działania, atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn” (pkt 3, ppkt C).

Oznacza to, że płeć danej osoby nie będzie wynikała z biologii, ale z tego, co społeczeństwo np. danego kraju będzie uważało, że jest rolą przypisaną np. kobietom lub mężczyznom. Ta Konwencja spowoduje bardzo poważne konse­kwencje szczególnie wśród ludzi młodych, dzieci, dla­tego że ona będzie zaburzała świadomość seksualno­ści, tożsamości płciowej, bo na siłę będziemy wtłaczać młodym ludziom, że oprócz własnej tożsamości biolo­gicznej mogą mieć jeszcze inną tożsamość. A przecież nie mogą mieć innej tożsamości, bo to jest akt czy stan rzeczy przyrodzony człowiekowi, a nie wykształcony.

Zgadzamy się, że w prawie powinno być zapisane wyrównywanie szans pomiędzy kobietami i mężczyznami, że kobiety powinny mieć takie same płace i prawa, że powinny zajmować równorzędne stanowiska oraz obejmować takie same funkcje jak mężczyźni. Jednak w tej Konwencji nie rozmawiamy o tej równości, o tym wyrównywaniu szans pomiędzy kobietami a mężczyznami. W Konwencji mówi się o równości płci, a nie o równości szans.

W Konwencji Rady Europy w punkcie 12 czytamy także o walce ze stereotypami. Dla pewnych środowisk takim stereotypem jest np. tradycyjna rodzina. W tekście dokumentu czytamy, że będziemy zobowiązani wyłożyć środki na pokrycie tej walki. W tej Konwencji brakuje elementów, które rzeczywiście będą pomagały walczyć z przemocą. Natomiast  walczy się tam z tradycją, z rodziną. Po przyjęciu konwencji RE na pewno nie będzie lżej ofiarom przemocy domowej.

Platforma Obywatelska przez 7 lat swoich rządów nie była skuteczna w zapobieganiu przemocy domowej. Dzisiaj wszyscy, którzy bronią tej Konwencji w mediach, mówią, że te ofiary są takie uciśnione. Wobec tego pytamy, w jaki sposób i jakie instrumenty prawne zostały wprowadzone, żeby było le­piej? Ci, którzy ronią teraz krokodyle łzy nad losem dręczonych kobiet i dzieci, przejawiają daleko idącą hipokryzję. Nie tak dawno, bo w 2012 r., So­lidarna Polska złożyła projekt zmian w ustawie ko­deks karny, polegających na zaostrzeniu odpowie­dzialności za przestępstwo zgwałcenia. Dlaczego? Dlatego że dzisiaj w trybie podstawowym najniższa kara to dwa lata. Co to powoduje? To, że 40% orze­kanych kar to kary w zawieszeniu dla zbrodniarzy dopuszczających się gwałtów. Wtedy Platforma Oby­watelska tej wrażliwości wobec kobiet jakoś specjal­nie nie chciała przejawiać i głosowała za odrzuceniem projektem. Ci zbrodniarze chodzą na wolności do tej pory, a kobiety płaczą, przeżywając co wieczór, co dzień te traumatycznie wspomnienia. Co więcej, zaproponowaliśmy zaostrzenie odpo­wiedzialności, jeżeli zgwałcenie było ze szczególnym okrucieństwem. A więc mówimy o wręcz sadystycz­nym nastawieniu wobec kobiet i o zgwałceniu o pod­łożu sadystycznym. Zaproponowaliśmy podwyższe­nie kary do 25 lat pozbawienia wolności.  Nie znalazło to uznania w oczach m.in. członków Platformy Obywatelskiej, bo do dzisiaj nie mamy tych zmian. Te projekty trafiły do komisji do spraw zmian w kodyfikacjach. Do dzisiaj projekt Solidarnej Polski stamtąd nie wypłynął.

Zatem o co chodzi w owej Konwencji, czy o rzeczywistą obronę praw ofiar przestępstw, czy o bicie piany przez ideologów czy pseudofeministki, które, zdaje się, często same nieszczęśliwe, nie rozumieją losu kobiet.

Zachęcam, żeby feministki rzeczywiście walczyły z przemocą wobec kobiet i dzieci. Proponuję, żeby wywierały pozytywną presję na czynniki decyzyjne i organy ścigania, aby skutecznie używały narzędzi prawnych, które już od dawna są zapisane w polskim prawie, lecz nie są egzekwowane. Kolejne konwencje nie poprawią losu ofiar przemocy. 

 

 

Z poważaniem,

Beata Kempa

Poseł na Sejm RP
Klub Parlamentarny
Sprawiedliwa Polska