Spiridonow bezkarny. W Rosji
Czwartek, 25 września 2014 (20:21)Rosyjska federacja nie widzi postaw, by ukarać Aleksieja Spiridonowa, największego skandalistę zakończonych w niedzielę mistrzostw świata siatkarzy.
O tym, że Spiridonow jest zawodnikiem co najmniej kontrowersyjnym, mającym problemy z pohamowaniem emocji i ogólnie rzecz ujmując, z głową, było wiadomo już dawno. Lista jego przewinień była długa, bywał już wyrzucany z kadry narodowej swego kraju, kolekcjonował czerwone kartki. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że lubił przesadzać z alkoholem, co było powodem wielu wybryków z nim w roli głównej. Rosjanin żadnych wniosków z tego jednak nie wyciągał – i dalej zachowywał się w ten sam sposób. Podczas mistrzostw świata dał się zapamiętać co najmniej kilkukrotnie. Raz opluł kibica. Innym razem, ciesząc się z sukcesu swej drużyny, ułożył z rąk coś na kształt karabinu i zaczął „strzelać” do publiczności. Wreszcie popisywał się elokwencją na różnych portalach społecznościowych, obrażając Polskę i Polaków. Nazywał nas „pszekami”. To pogardliwe słowo odnoszące się do języka polskiego, dla Rosjan „szeleszczącego”. Na tym jednak nie zakończył, bo po powrocie do ojczyzny udzielił szokującego wywiadu jednej z gazet, określając Polaków mianem „zgniłego narodu”. Zachowanie Spiridonowa nie mogło ujść uwadze władz międzynarodowej federacji siatkarskiej (FIVB) i nie uszło. Ary Graca, prezydent FIVB, przyznał, że zawodnik „okazał brak szacunku kibicom i całej dyscyplinie sportu”. – Profesjonalista nie ma prawa tak się zachowywać – powiedział. Graca zapowiedział jednocześnie, że skandalista zostanie surowo ukarany, i to w ciągu najbliższych dni.
Co ciekawe, żadnego problemu nie dostrzegła rosyjska federacja. Jej zdaniem, najwyraźniej nic się nie stało i nie ma zamiaru Spiridonowa w żaden sposób dyscyplinować. Jej szef przyznał tylko, że poczeka na decyzję FIVB.
Piotr Skrobisz