Układy, układziki...
Czwartek, 25 września 2014 (19:54)Nominacja Igora Ostachowicza na członka zarządu PKN Orlen jest kolejnym przejawem protekcji osób związanych z rządem. Do niedawna Ostachowicz był bowiem najbliższym współpracownikiem Donalda Tuska. Dowodzi to tego, na jakiej zasadzie dobierane są osoby na wysokie stanowiska państwowe.
Jednym z wytłumaczeń takiego stanu rzeczy może być zapłata za pracę, jaką pan Ostachowicz wykonał na rzecz poprzedniego rządu. „Państwo” odjechali do Brukseli, trzeba zatem zabezpieczyć wszystkich, którzy im lojalnie służyli. Ewidentnie takie zachowanie jest skandaliczne. Z drugiej strony może być to przejaw desperacji Ostachowicza, który po ostatnich wystąpieniach nowej pani premier mógł stwierdzić, że na tym polu już nic nie zdziała.
Tego typu doniesienia o kumoterskim obsadzaniu stanowisk po raz kolejny dowodzą, że podczas ubiegania się o pracę nie liczą się kompetencje, doświadczenie czy wykształcenie, a jedynie odpowiednie znajomości. Liczne przykłady takiego postępowania obserwujemy zresztą na wielu płaszczyznach. Chociażby ustawa deregulacyjna, która teoretycznie miała zwiększyć szanse na wykonywanie poszczególnych zawodów, tak naprawdę pozostaje pięknym zapisem.
Wzniosłe hasła Platformy o otwieraniu rynku na młodych i zdolnych ludzi ukazują jedynie hipokryzję rządów tej partii. Młodzi mają już dość tych fikcyjnych obietnic, niespójności i braku perspektyw, dlatego wolą wyjechać za granicę, by tam często pracować poniżej swoich kompetencji. Nasza młodzież masowo ucieka z Polski, ponieważ według prawdziwego scenariusza rządzących nie ma tutaj miejsca dla osób ambitnych, które chcą pracować dla Ojczyzny.
Obsadzanie stanowisk swoją rodziną czy znajomymi jest dość starą praktyką, która była, jest i będzie stosowana. Nie zawsze też musi być to zła strategia, ponieważ to normalne, że ludzie chcą pracować z tymi, z którymi dobrze się rozumieją i do których mają zaufanie. Chodzi jednak o skalę i zakres tego zjawiska. Myślę, że u nas to przekroczyło już granice krytyczne, gdyż nie widać zupełnie próby takiego zorganizowania doboru kadr, w którym najważniejszym priorytetem będą kwalifikacje, wykształcenie oraz chęć służby Polsce.
Elżbieta Kruk