Co dalej z kopalnią „Kazimierz-Juliusz”?
Czwartek, 25 września 2014 (19:21)Kopalnia „Kazimierz-Juliusz” w Sosnowcu posiada duże złoża węgla wysokiej jakości i nowoczesny zakład przeróbczy. Mimo tego zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego kopalnia należy, planuje ją zamknąć.
Od wczoraj górnicy z kopalni „Kazimierz-Juliusz” protestują przeciwko decyzji KHW. Swój sprzeciw demonstrują przez odmawianie wyjścia na powierzchnię. Około 160 pracowników przebywa aktualnie pod ziemią.
Zarząd KHW planuje zamknąć kopalnię z końcem września. Powód – zakład generuje około 2-3 mln zł strat miesięcznie. Pracownicy mają zostać przeniesieni do innych kopalń należących do holdingu.
Wiceprzewodniczący zarządu NSZZ „Solidarność” kopalni Jacek Rączka wyjaśnia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że przeniesienie pracowników będzie się odbywać na bardzo niekorzystnych zasadach. Górnicy stracą wszystkie zaległe nagrody, przywileje, a nawet zaległe urlopy, które im się należą.
– Zarząd powtarza w kółko, że kopalnia przynosi straty. Ale spółka ma zakłady, których prowadzenie jest jeszcze bardziej nierentowne, a ich się nie zamyka. Zresztą zamknięcie kopalni i przeniesienie pracowników będzie kosztowało więcej, niż gdybyśmy wydobywali złoża do końca – mówi Rączka.
Jak twierdzą górnicy, gdyby spółka ogłosiła upadłość zakładową i dogadała się z wierzycielami, mogłaby spokojnie funkcjonować jeszcze przez rok czy dwa. Wtedy zarobiłaby na zaległe wypłaty i spłatę długów. Produkowany w niej węgiel ma wysoką jakość i od razu jest sprzedawany. Jak informuje Jacek Rączka, cała sprawa ma drugie dno.
– Nasz zakład przeróbczy jest bardzo nowoczesny. Gdyby syndyk sprzedał go innemu właścicielowi, KHW miałby w pobliżu konkurencję. Od dawna na biurku prezesa KHW Romana Łoja leżały cztery oferty kupna kopalni ze wszystkimi długami. Ale jak pan prezes sam przyznał, nie były one rozpatrywane. Część członków zarządu otwarcie przyznaje, że wolą zakład zburzyć i zaorać, niż sprzedać – wskazuje Jacek Rączka.
Górnicy wiążą duże nadzieje z dzisiejszym spotkaniem premier Ewy Kopacz z wojewodą śląskim Piotrem Litwą. – Pan Piotr Litwa to w tym momencie jedyna osoba, która słucha nas, a nie tylko holdingu. To stary górnik, który rozumie nasze problemy – dodaje Jacek Rączka.
Zdaniem wiceprzewodniczącego NSZZ „Solidarność” z kopalni „Kazimierz-Juliusz”, problemy w polskim górnictwie są w znacznej mierze spowodowane importem węgla z Rosji. Tamtejszy surowiec, chociaż jest kiepskiej jakości, wygrywa większość przetargów, bo jego cena jest bardzo niska. Stanowi największą konkurencję dla węgla krajowego. Aby to zmienić, wystarczy wprowadzić obostrzenia dotyczące jakości.
ER