Szansa na zakończenie głodówki pielęgniarek
Środa, 24 września 2014 (21:39)Protestujące w Przemyślu pielęgniarki i położne ograniczyły swoje żądania, co otwiera szanse na zakończenie trwającego od trzech dni strajku głodowego.
Konflikt na tle płacowym w Wojewódzkim Szpitalu im. św. Ojca Pio w Przemyślu sięga 2007 r. To wówczas po ogólnopolskim proteście dyrekcja szpitala przyznała pielęgniarkom i położnym 550 złotych podwyżki, w części realizując ich roszczenia, deklarując jednocześnie, że w miarę poprawy sytuacji finansowej placówki pozostałe roszczenia protestujących także będą realizowane. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Ostatnio dyrekcja zaproponowała podwyżkę w wysokości 100 złotych od przyszłego roku, ale pielęgniarki zrzeszone w Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych zaprotestowały i odwiesiły spór zbiorowy z dyrekcją. Zażądały podwyżki 550 złotych do płacy zasadniczej. Rozmowy nie przyniosły jednak rezultatów, dlatego 17 września pielęgniarki przystąpiły do protestu, od 22 września grupa sześć z nich, a od wczoraj siedem prowadzi głodówkę.
Dziś rano wspierało je ponad 200 koleżanek, które skończyły pracę na nocnej zmianie. Także dziś do Przemyśla na rozmowy przyjechał Tadeusz Pióro, członek zarządu województwa podkarpackiego odpowiedzialny za służbę zdrowia, który tłumaczył, że zarząd województwa może i chce inwestować w infrastrukturę i sprzęt szpitalny, nie ma jednak instrumentów, które pozwoliłyby na zwiększenie pensji protestującym pielęgniarkom. Zaznaczył też, że sytuacja tej grupy zawodowej jest wypadkową katastrofalnej sytuacji w całej służbie zdrowia i niskich kontraktów z NFZ.
– Jako zarząd dokładamy starań, aby wciąż doinwestowywać placówkę poprzez inwestycje, co powinno skutkować zwiększeniem kontraktu z NFZ, równocześnie zabiegamy o zwiększenie przyszłorocznego kontraktu. Zarząd Województwa wnioskuje także do NFZ o uruchomienie rezerwy finansowej na ten rok. Te działania powinny przynieść korzyści dla personelu szpitala jeszcze w tym roku – mówił Pióro.
Po rozmowach, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich central związkowych, pielęgniarki dość radykalnie zredukowały swoje żądania z 550 do 50 złotych, które miałyby zostać wypłacone jeszcze w tym roku. Łącznie z proponowaną od przyszłego roku przez dyrekcję podwyżką 100 złotych ich płace wzrosłyby o 150 złotych. Pielęgniarki stwierdziły, że chcą, aby ich zarobki rosły sukcesywnie. Zaznaczyły jednak, że nie kończą protestu głodowego, licząc, że dyrekcja szpitala znajdzie pieniądze na podwyżki.
– Nasze wcześniejsze ustalenia mówiły o wyrównywaniu naszych zarobków do inflacji, ale nic z nich dzisiaj nie zostało. Nikt nie bierze pod uwagę, że w obliczu rosnących cen nam również brakuje pieniędzy. Czujemy się oszukiwane i wyzyskiwane. Nie otrzymujemy dodatków za podnoszenie kwalifikacji zawodowych, dokształcanie i trudne warunki pracy, za co w innych szpitalach pracownicy dostają 300, 400 złotych. Wygląda na to, że jesteśmy grupą zawodową, która tylko protestem może wywalczyć sobie podwyżki płac – uważa Ewa Rygiel, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Wojewódzkim Szpitalu im. św. Ojca Pio w Przemyślu.
Jutro rozmowy z dyrekcją szpitala w sprawie podwyżek płac pielęgniarek i położnych mają być kontynuowane. Od ich efektów uzależniona jest kontynuacja bądź przerwanie strajku głodowego przemyskich pielęgniarek.
Mariusz Kamieniecki