• Piątek, 1 maja 2026

    imieniny: Józefa, Filipa, Jeremiego

Hołd dla ofiar czy oprawców?

Wtorek, 23 września 2014 (15:41)

Trudno uwierzyć w to, że PRL-owscy wojskowi świętują kolejne rocznice „wyzwolenia” miasta przez Armię Czerwoną, ale jednak jest to prawda. Chociażby w Grójcu (woj. mazowieckie) ich dążenia do umieszczania na sztandarach symbolu powiatu grójeckiego wspiera lokalna władza.

W takiej sytuacji pojawia się fundamentalne pytanie o to, czy Armia Sowiecka wyzwalała nasze tereny, czy zniewalała na nowo. Zniewalała je w sensie podporządkowywania Polski Moskwie oraz poprzez niesienie ze sobą zbrodniczej totalitarnej ideologii. Oczywiście prawda jest taka, że mieliśmy wówczas do czynienia z nowym zniewoleniem, w związku z czym absolutnie nie ma uzasadnienia ku temu, ażeby władze publiczne teraz wspierały aspiracje sprawców naszej niewoli.

Władza, będąc przychylna tym środowiskom, daje zupełnie nieczytelny sygnał o prawdzie historycznej, zaciera granicę pomiędzy Polską niepodległą a zniewoloną. Niestety, takie postępowanie jest dosyć powszechnym trendem, któremu towarzyszy brak takiego ustawowego programu dekomunizacji w przestrzeni publicznej. Mamy za dużo nazw wskazujących na hołubienie wątpliwych bohaterów, sam Pałac Kultury i Nauki w Warszawie jest swoistym reliktem komunizmu.

Po czasach carskich, kiedy budowano wielkie cerkwie w centrach polskich miast, zostały one rozebrane. Działo się tak nie dlatego, że były one czynnikiem kultu religijnego, ale właśnie dlatego, że były symbolem zniewolenia dominacji obcych. Skoro my pieczołowicie zachowujemy relikty komuny, to niejako respektujemy ten etap historii. Takie stanowisko władz pokazuje, że mamy do czynienia z relatywizowaniem przeszłości, co jest szczególnie niebezpieczne dla młodego pokolenia, które nie otrzymuje jasnych i czytelnych kryteriów oceny rzeczywistości.

Skandaliczne jest to, że obok ulicy imienia Żołnierzy Wyklętych znajduje się ulica upamiętniająca bohaterów komunizmu. Kogo zatem czcimy – ofiary czy ich oprawców? Aby przeciwdziałać takim kuriozalnym sytuacjom, potrzebujemy mobilizacji społecznej, szczególnie w kwestii domagania się od władz odpowiednich zachowań w stosunku do rozliczenia historii. Niestety, obecna władza sama z siebie nie przejawia chęci odkłamywania przeszłości. Z moich obserwacji wynika, że partia rządząca – szykując się do koalicji z SLD w przyszłym parlamencie – raczej stara się tę sprawę relatywizować.

Prof. Mieczysław Ryba