Mosul i Aleppo – podeptana godność ludzka
Wtorek, 23 września 2014 (12:40)Syryjski biskup katolicki Antoine Audo od lat zajmuje się niesieniem pomocy prześladowanym chrześcijanom z Iraku. Pamiętam, że to nie kto inny, ale właśnie on, już przed wieloma laty, gdy pierwsza fala uchodźców z Babilonii dotarła do Syrii, przyjął ich w Aleppo, nie bacząc na wydatki, ograniczenia i trud, jakie z tego powodu na niego nieoczekiwanie spadły. Od tego momentu jest niestrudzonym obrońcą wypędzonych. Teraz on i jego naród syryjski doświadczają tragedii wojny.
Miłość jest odpowiedzialna, dlatego jego przykład niech nas zachęca do przyłączenia się do akcji pomocy uciskanej mniejszości chrześcijańskiej, którą m.in. za pośrednictwem jego osoby niesie międzynarodowe Dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Biskup Audo opowiedział PKWP o atmosferze, jaka panuje w Iraku i Syrii.
Irak
„Mosul to kolebka chrześcijaństwa w Mezopotamii. Od wieków jest siedzibą patriarchów chaldejskich. Stanowi wielką metropolię północnego Iraku. Rezyduje tu wielu katolickich i prawosławnych biskupów. Jest stolicą równiny Niniwy, gdzie znajdują się dziesiątki wiosek chrześcijańskich zamieszkiwanych przez chaldejskich, asyryjskich i syryjskich chrześcijan, a także katolików i prawosławnych. Mosul to też żywa pamięć irakijskich chrześcijan. Jest to miasto starych kościołów oraz biskupstw. To wiekowe klasztory jak te pw. św. Mateusza, św. Bahnama, św. Jerzego, św. Hormizda. Nie można też nie wspomnieć o klasztorze dominikańskim, który znajduje się tu od ok. 25 lat.
Chrześcijanie odwiedzający te miejsca czują się niczym na pielgrzymce do Ziemi Świętej. Poznałem Mosul wraz z jego seminariami, wydziałami teologicznymi. Podziwiałem również przepiękne siedziby biskupów, którzy są strażnikami przebogatego dziedzictwa starych manuskryptów, a także cudownych malowideł i ikon.
Cała ta historia, całe to bogactwo, które było dumą chrześcijan z Mosulu oraz całego Iraku, już przepadło. Bojownicy islamscy w mgnieniu oka podbili miasto. Teraz wypędzają chrześcijan, zawłaszczając ich domy, kościoły i rezydencje biskupów. Taki właśnie jest los chrześcijan z Mosulu i Niniwy! Pytanie brzmi, czy dzieje się to wszystko w ramach konsekwentnego prześladowania wymierzonego w samych chrześcijan, czy raczej mamy do czynienia z ogólnoświatową polityką, dla której liczą się tylko interesy gospodarcze. Jaką wartość mogą mieć te dziesiątki tysięcy chrześcijan w Mezopotamii i na Bliskim Wschodzie w obliczu globalnych interesów gospodarczych i strategicznych?
W polityce prawda jest ukrywana za wszelką cenę... A to dlatego, że panuje tam iluzja, że można mieć jeszcze większe zyski, jeżeli poświęci się najbiedniejszych z biednych – tych, którzy nie są w stanie obronić się przed złodziejami i niszczycielami.
Mam wrażenie, że cała misja tych grup islamistycznych polega właśnie na złodziejstwie, na zabijaniu, terroryzowaniu i niszczeniu. W chwili obecnej możemy zaobserwować, że uwalniane są najbardziej prymitywne instynkty, które były dławione w związku z rozwojem społeczeństw konsumpcyjnych i którym zagraża zjawisko globalizacji. Jest to maszyna zniszczenia, która budzi w ludziach buntownicze instynkty i zwraca się przeciwko wszystkiemu, co znamionuje czasy współczesne: chrześcijaństwu, Zachodowi, mniejszościom itd.
Ten sposób myślenia wykorzystuje się do celu politycznego, jakim jest podział państwa, który może pozwolić na sprawowanie mocniejszej politycznie i gospodarczo władzy, a wręcz dominacji.
Nasz patriarcha, Raphael Louis Sako I., niejednokrotnie mówił o diabolicznym planie. Papież Franciszek zaś nie przestaje zapewniać nas o swojej bliskości. Ojciec Święty jest świadom, czym są interesy gospodarcze. Chodzi przede wszystkim o handel bronią, który stanowi przyczynę niekończących się wojen na Bliskim Wschodzie. Mamy nadzieję, że skierowana do patriarchów wschodnich Kościołów katolickich zeszłoroczna wypowiedź Papieża, że »nie możemy wyobrazić sobie Bliskiego Wschodu bez chrześcijan«, przykuje uwagę wspólnoty międzynarodowej do tego, jak wielkie jest znaczenie chrześcijan w naszym regionie”.
Syria
„Od ponad trzech lat w Syrii toczy się wojna. Większość chrześcijan, zwłaszcza tych z Damaszku i Aleppo, musi zmagać się z problemami w zakresie gospodarki i bezpieczeństwa. Wyznawcy Chrystusa liczą na lepszą przyszłość. Byli przekonani, że armii syryjskiej uda się powstrzymać grupy islamistyczne i obronić porządek w państwie. Jednak to, co zdarzyło się w Mosulu w sierpniu tego roku, było dla chrześcijan w Syrii »dobiciem umierającego«, przekroczeniem granicy, która ich jeszcze jakoś chroniła! Z uwagi na sytuację w Mosulu chrześcijan syryjskich ogarnęła rozpacz i strach. Chcą oni jak najszybciej emigrować. Zwłaszcza młodzi ludzie już się nie wahają. Biorą na siebie wszelkie ryzyko wynikające z opuszczenia Syrii. Żyjemy teraz w Aleppo, bojąc się przybycia islamistów z Państwa Islamskiego. Ludzie doświadczają tutaj niesłabnącej obawy, że spotka ich ten sam los, który nawiedził ich braci z Mosulu.
Aleppo to miasto, w którym chrześcijanie zawsze czuli się jak u siebie w domu, będąc dumnymi ze swojej wiary, historii, liturgii, porządku społecznego, a także ciesząc się życiem w godności i braterskiej przyjaźni z muzułmanami. Teraz panuje w nim cierpienie i rozpacz. Najbogatsi uciekli, klasa średnia zubożała, a biedni wpadli w nędzę. Za jakiś czas w Aleppo pozostaną tylko ludzie starsi oraz bardzo biedni. Na świecie panuje wielka machina wojenna, która wymierzyła swe działa w stronę bezbronnej mniejszości chrześcijańskiej w Mosulu. Chrześcijanie są zmuszeni emigrować. Jest to wielka strata nie tylko dla nich samych, ale też dla ich państwa oraz całego Kościoła. Z drugiej strony ten tragiczny exodus stanowi wielką korzyść dla żądnych władzy supermocarstw!”.
Biskup Aleppo podziękował PKWP za służbę wobec chrześcijan na Wschodzie. Pomoc Kościołowi w Potrzebie – przypomniał bp Audo – „od dziesięcioleci nie przestaje wspierać nas finansowo, a także kierować uwagę całego świata na dramatyczną sytuację prześladowanych chrześcijan, dziś szczególnie na Bliskim Wschodzie.
Katastrofy, które utopiły nasz kraj we krwi, zniechęciły nas, a nawet wręcz wpędziły w stan załamania. Jakże możemy przeżyć i przetrwać jako wspólnota chrześcijańska? Jest to kluczowe pytanie, które stawia sobie tutaj każdy, począwszy od patriarchów i biskupów”, powiedział zatroskany ordynariusz Aleppo.
Naszym zadaniem niech będzie zatem nieustanna troska o tych najbiedniejszych i wyniszczanych, naszych sióstr i braci w Chrystusie. Nie pozostawiajmy Irakijczyków i Syryjczyków na pastwę islamistów.
Dr Tomasz M. Korczyński