Euroruina
Wtorek, 23 września 2014 (12:39)Podczas wczorajszego zaprzysiężenia rządu Ewy Kopacz prezydent niespodziewanie zwrócił uwagę na strefę euro. Wśród priorytetów, jakie czekają nowo mianowaną Radę Ministrów, Bronisław Komorowski wskazał na przygotowanie Polski do przyjęcia europejskiej waluty.
Moim zdaniem ta wypowiedź była wyjątkowo nieodpowiedzialna. Co prawda prezydent mówił dopiero o przygotowaniach do tego projektu i podkreślił, że ewentualne decyzje w tej sprawie mogą być podejmowane dopiero po przyszłych wyborach parlamentarnych, ale nawet takie dyskretne kierowanie Polski ku euro jest nierozsądne. Gabinet pani Kopacz jest rządem, który nie ma żadnej koncepcji. Niestety będzie to rząd absolutnego dryfowania, w związku z tym wyznaczanie mu za zadanie przygotowania tak wielkiej operacji jest jakimś olbrzymim nieporozumieniem.
Nie warto zabiegać o wejście do strefy euro chociażby dlatego, że jest ona w fatalnej kondycji. Euroland obecnie ma gigantyczne kłopoty sam ze sobą, kryzys wcale się tam nie skończył i w dalszym ciągu przedstawia się jak walący dom, a żaden rozsądny człowiek nie wchodzi przecież do rozpadającego się budynku. Co więcej, w aktualnej sytuacji gospodarczej nasz kraj potrzebuje własnego pieniądza. Wynika to z tego, że powinniśmy realizować strategię doganiania mocarstw, to znaczy musimy rozwijać się przynajmniej dwa razy szybciej niż wiodące kraje unijne, a do tego potrzebna jest własna waluta. Taką strategią powinniśmy się kierować jeszcze przez co najmniej kilkadziesiąt lat, dlatego prezydent nie powinien składać żadnych deklaracji w kwestii ewentualnego wejścia Polski do strefy euro.
Nie ulega wątpliwości, że strefie euro przydałoby się dołączenie do jej grona tak dużego kraju jak Polska z 40-milionową grupą konsumentów i sporą gospodarką na tle Europy. Wejście naszego państwa do eurolandu zaprzeczyłoby niejako jego złej formie – skoro taki kraj zdecydował się na wstąpienie, to nie może tam być aż tak tragicznie. Wprawdzie od 1 stycznia 2015 r. do strefy euro wstąpi Litwa, ale z całym szacunkiem dla tego kraju, jest to maleńki organizm i ludzki, i gospodarczy.
W tym składzie parlamentu żadne decyzje w tej sprawie na szczęście nie zostaną podjęte. Najpierw należałoby zmienić Konstytucję, która zawiera twarde zapisy dotyczące banku centralnego i polskiego złotego. Mam nadzieję, że następny rząd – z wiodącą rolą Prawa i Sprawiedliwości – zablokuje wszelkie pomysły związane z przyjęciem przez Polskę euro.
Dr Zbigniew Kuźmiuk