• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Nowy budżet to bajkopisarstwo

Wtorek, 23 września 2014 (10:13)

Rząd ma jutro przyjąć projekt budżetu na 2015 rok. Ten budżet to budżet wyborczy, budżet tworzący iluzję zielonej wyspy. Przypomnijmy: jeszcze nie tak dawno założenia do tego budżetu mówiły o tym, że wzrost gospodarczy może być na poziomie prawie 3,8 procenta.  Już niewiele później okazało się, że będzie to znacznie mniej. Również wysoko planowano inflację kilka miesięcy temu, że będzie to 2,3 procent, a do budżetu wpisano tylko 1,2.

To pokazuje, że wyraźnie apetyty na sukcesy tego budżetu z każdym miesiącem maleją. Warto też przypomnieć, że na 2015 rok rząd PO – PSL zaplanował gigantyczne pożyczki. tzw. kwota pożyczkowa brutto planowana na przyszły rok, to 155 miliardów złotych, a więc nawet więcej niż w tym roku. Potrzeby netto to 54 miliardy złotych czyli to są gigantyczne pieniądze:  155  miliardów brutto jakie trzeba pożyczyć, żeby spłacić stare długi. Czyli nowe pożyczki na tzw. rolowanie starego długu. Ta karuzela astronomicznego zadłużenia nadal kręci się bardzo szybko w tym budżecie.

Dowodem na to jest fakt, że jeszcze w tym roku rząd będzie emitował obligacje we franku szwajcarskim czyli będzie pożyczał pieniądze we frankach szwajcarskich. Nie robił tego od kilku lat. Po siedmiu latach tych rządów i tych kolejnych nieudanych przecież budżetach, gdzie dziury budżetowe sięgały kilkudziesięciu miliardów złotych jak choćby w ostatnim budżecie ministra Rostowskiego również co do tego budżetu można mieć podejrzenia, że to jest takie bajkopisarstwo, myślenie życzeniowo-propagandowe.

Ostatecznie przyjęty do budżetu na przyszły rok wzrost gospodarczy na poziomie 3,4 procenta  będzie także bardzo ciężko osiągnąć bo widać, że koniunktura gospodarcza już w drugiej połowie tego roku spada.

Jesień pokaże, że są bardzo poważne straty w eksporcie na wschód. Mamy skutki recesyjne i deflacyjne sytuacji w Eurolandzie. To również będzie wpływać na ten obecny budżet niekorzystnie,  na zakładany wzrost PKB na poziomie 3,4 procenta.

Budżet oczywiście zakłada wzrost eksportu ponad 5 procent. A skąd on ma się brać? Przecież jabłek do Chin nie wyeksportujemy. Również zamówienia z niemieckich fabryk czy francuskich będą mniejsze, bo widać, że recesja we Włoszech powoduje spadek zamówień dla fabryk w Polsce. Rząd zaplanował przecież wysoką w miarę inflację w tym budżecie na poziomie 1,2 procenta, a mamy dzisiaj po sierpniu deflację na poziomie 0,2 procenta czyli spadek. Czyli też się nic nie zgadza.

Zaplanowany jest bardzo wysoki wzrost dochodów podatkowych  przede wszystkim w 2015 roku, to są dochody zarówno rosnące na poziomie znaczącym 134 miliardów złotych czyli o blisko 7 procent z VAT.

Dochody z dywidend i wypłat zysku dla budżetu na przyszły rok mają skoczyć o 51 procent w stosunku do obecnego roku i wynieść ponad 6 miliardów złotych. To wszystko ma się jeszcze dziać w tym budżecie w sytuacji przecież słabego popytu, słabej konsumpcji. Od kilku lat te wpływy z VAT spadają, odbiegają też rażąco od tych zaplanowanych w budżecie.

Wiadomo, że obietnice Donalda Tuska po 30-40 zł miesięcznie ulg na dziecko, czy podatkowych, czy humorystyczne 36 zł brutto dla emerytów w ramach rewaloryzacji to niewielkie kwoty rzędu około 3 miliardów złotych i one łącznie nie ożywią polskiej konsumpcji ani też nie napędzą tych wysokich dochodów podatkowych planowanych na łączną kwotę 270 miliardów złotych w przyszłorocznym budżecie.

Raczej trzeba się będzie spodziewać kolejnej fali emigracji młodych Polaków tym bardziej, że w 2015 roku rząd jakby opuści tych bezrobotnych, bo budżet funduszu pracy ma wynieść niewiele ponad 12 miliardów złotych a to jest praktycznie tyle samo ile zaplanowano na wydatki budżetowe w tym roku, bo tegoroczne wydatki na fundusz to zaledwie 11,9 miliarda. Co prawda minister Szczurek ocenia przyszłoroczny budżet jako dobry choć dość trudny, to ja bym go ocenił jako słaby i mało realny.

Janusz Szewczak