• Piątek, 1 maja 2026

    imieniny: Józefa, Filipa, Jeremiego

Historia to także przygoda

Poniedziałek, 22 września 2014 (14:09)


Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Z Maciejem Sikorskim, pomysłodawcą i autorem cyklu widowisk „Historia dla najmłodszych – budzenie pasji”, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Po wakacyjnej przerwie dzieci ponownie będą mogły spotkać się z historią Polski prezentowaną w nietypowej formie. Tym razem jednak miejsce i czas odcinków będzie wyjątkowy...

- Tak, dwa odcinki z naszego widowiska zaprezentowane zostaną na „Polach Chwały” w Niepołomicach. To raczej największa impreza historyczna na południu Polski. Bierze w niej udział bardzo wiele grup rekonstrukcji historycznej z całej Polski. Bardzo duży przekrój, od legionów rzymskich do współczesności, każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie.

Miasto Niepołomice wygląda w czasie tego weekendu absolutnie niesamowicie. W różnych miejscach rozbite są namioty żołnierskie, na każdym kroku można spotkać postaci z bardzo różnych epok. Oprócz tego są pokazy filmów, koncerty, konferencja naukowa, warsztaty… Efekt potęguje fakt, że wszystko to odbywa się na stosunkowo małej przestrzeni skupionej w centrum miasta.

Które odcinki i dlaczego one będą zaprezentowane podczas „Pola Chwały” odbywającego się w Niepołomicach?

- Zaprezentujemy dwa odcinki – ósmy, który opowiada o pierwszej wojnie światowej i wojnie z Rosją sowiecką, dziesiąty, gdzie pokazujemy okres od zakończenia wojny do współczesności. Wybraliśmy odcinek pierwszowojenny ze względu na setną rocznicę rozpoczęcia wojny, a odcinek dziesiąty, ponieważ zależało nam na pokazaniu Żołnierzy Niezłomnych i powojennej historii Polski. Wraz ze mną wystąpią znani z naszego cyklu: Tomasz Żurawski zajmujący się rekonstrukcją historyczną oraz znany już młodym widzom historyk Łukasz Wrona, wiceprezes Pospolitego Ruszenia Szlachty Krakowskiej, który wraz z Piotrem Krzystkiem tworzy gry historyczne.

Skorzystamy też z licznej obecności rekonstruktorów – oba odcinki poprzedzone będą inscenizacjami historycznymi w plenerze – zamierzamy pokazać w pierwszym dniu zaciąg do wojska, a w drugim inscenizację brawurowego odbicia więźniów – żołnierzy podziemia antykomunistycznego przez ich kolegów. Odcinek dziesiąty zakończy wspólne działanie z dziećmi – demonstracja antykomunistyczna wyjdzie na ulice Niepołomic. Dzieci nie tylko będą widzami. To one przypomną czasy komuny i będą oglądane.

Widowiska to nie jedyne atrakcje, jakie Państwo przygotowaliście dla najmłodszych. Na co jeszcze będą mogli liczyć mali goście?

- W czasie imprezy przygotowujemy też warsztaty plastyczne, gdzie dzieci będą wykonywać modele samolotów pierwszowojennych, a później tymi własnoręcznie wykonanymi modelami rozegrają lotniczą grę wielkoformatową, którą poprowadzę. Samoloty będą mogły być zabrane przez ich wykonawców do domu. Wcześniej jednak pokażemy je wszystkim widzom. Będą to naprawdę piękne modele. Do prowadzenia warsztatów zaprosiłem moich przyjaciół – krakowskich artystów – Wiolę i Olgierda Chmielewskich. Wiola od wielu lat prowadzi wspaniałe zajęcia w krakowskich domach kultury, a Olgierd – prywatnie fascynat lotnictwa pierwszej wojny, wykonuje w tej chwili niesamowite latające instalacje.

„Pola Chwały”, które odbywają się w Niepołomicach, to wyjątkowe w skali kraju wydarzenie. Historia może mieć nie tylko wymiar naukowy, ale także być wspaniałą przygodą?

- Oczywiście. Jest również przygodą. Jest sporo dzieci, których rodzice są uczestnikami grup rekonstrukcji historycznych. Widziałem niedawno inscenizację walk o most na Dunajcu z września 1939 w Biskupicach Radłowskich. Obok osób rekonstruujących żołnierzy polskich i niemieckich w wydarzeniu wzięli udział mieszkańcy z dziećmi, którzy odtwarzali scenę ucieczki ludności cywilnej. Bardzo to było mocne przeżycie dla mnie móc oglądać to w historycznym miejscu, odtwarzane przez potomków tych osób. Dla dzieci była to na pewno przygoda – wystąpili przed bardzo licznie zgromadzoną publicznością.

Kto wie, część z nich zagrała być może swoich dziadków, czy kogoś z rodziny. A w Niepołomicach przygoda jest gwarantowana. Dzieci nie tylko będą widzami, są zaproszone do wzięcia udziału w różnych wydarzeniach, warsztatach, będą „kosztować historię” wszystkimi zmysłami. W naszym widowisku odbędą się nawet warsztaty kulinarne.

Tymczasem w polskim systemie edukacji lekcje historii ograniczane są do minimum. Pojawiają się głosy, że jest to niepotrzebny, a wręcz nudny przedmiot. Komu przeszkadza nauczanie o dziejach Polski?


- Bardzo nad tym ubolewam i kompletnie tego nie rozumiem. Politycy, którzy na to zezwolili, stracili instynkt samozachowawczy. Edukacja w ogóle przyprawia nas z żoną o mocny ból głowy. Za wszelką cenę przyjmujemy wzorce, które niczemu nie służą albo wręcz szkodzą. To jest jakiś okropny odruch masowy – bezrefleksyjnego kopiowania wszystkiego, co przychodzi z Unii.

To jest rozmywanie tożsamości narodowej na rzecz promowania destrukcyjnych pseudowartości. Szeroki temat na osobną długą rozmowę. Pamiętajmy, że historia jest również po to, żeby nie powielać błędów popełnionych w przeszłości. Patrząc na aktualna sytuację w Rosji, przeraża mnie to, że niczego się nie nauczyliśmy, powala ilość analogii z czasów Hitlera. Może politycy mieli za mało historii w szkole? Poza tym historia ocala od zapomnienia postawy i wartości. I to w niej jest najcenniejsze. To coś o wiele więcej niż nauka o suchych wydarzeniach, datach i liczbach.

Jest Pan ojcem pięciorga dzieci. Jaką rolę rodziców dostrzega Pan w kształtowaniu wiedzy historycznej, patriotycznej u najmłodszych?


- Absolutnie podstawową. To właśnie rodzice powinni swoim przykładem zachęcać dzieci do zainteresowania historią. To rodzice powinni pokazywać dzieciom postawy, które warto naśladować. Dzieci powinny widzieć tatę czy mamę wieszającego flagę w domu i słuchać wyjaśnień z ust rodziców, po co to robią, bo inaczej będzie to dla dzieci kompletnie niezrozumiałe i niewiarygodne. Dzieci mogą mieć pecha i trafić w szkole na nauczyciela, który nie będzie miał daru w wzbudzaniu pasji do tego przedmiotu. Chodzi też o to, żeby nie tyle skupiać się na samej wiedzy – datach czy liczbach, a przekazywaniu wartości i pokazywaniu postaw. Bo to jest największa lekcja z historii dla nas – kształtowanie postaw.

Jak zachęciłby Pan innych rodziców, by obudzili w swoich dzieciach pasję do historii?


- Najlepiej zorganizować w swojej miejscowości cykl naszych widowisk (śmiech).  Warto być z dziećmi, pokazywać, że dla rodziców też to jest interesujące, rozmawiać w domu o wydarzeniach historycznych, obejrzeć razem film, skomentować z dziećmi postawę jakiejś konkretnej osoby. Warto też poszukać w życiorysach rodziny.

To bardzo przemawia, jeśli możemy o kimś konkretnym coś opowiedzieć, pokazać zdjęcia, jeszcze lepiej, jeśli ta osoba sama może przekazać swoje doświadczenia. W tej chwili mamy taką sytuację, że z jednej strony ogranicza się historię w szkołach, a z drugiej mamy rozkwit grup rekonstrukcji historycznych, rośnie zainteresowanie np. Żołnierzami Niezłomymi. Każdy, kto tylko chce, może znaleźć coś interesującego obok miejsca swojego zamieszkania. Genialna jest inicjatywa Darka Malejonka i jego koncerty z cyklu „Panny wyklęte”. Jest tych inicjatyw naprawdę dużo. I to jest bardzo pocieszające.

Dziękuję za rozmowę.

 


Więcej informacji o „Historii dla najmłodszych – budzeniu pasji” dostępnych jest na oficjalnym profilu widowisk na portalu społecznościowym Facebook.

 

Izabela Kozłowska