Złota drużyna
Poniedziałek, 22 września 2014 (09:56)Polscy siatkarze pokonali wczoraj Brazylijczyków 3:1 i zostali mistrzami świata. Zespół trenera Stéphane’a Antigi powtórzył sukces ekipy Huberta Jerzego Wagnera z 1974 roku z Meksyku.
Drugi w historii krążek MŚ Biało-Czerwoni zdobyli w 2006 roku, gdy zajęli drugie miejsce. Wówczas przegrali z Brazylią. Polacy wczoraj po raz drugi w ciągu niespełna tygodnia pokonali Brazylijczyków. We wtorek zwyciężyli w trzeciej rundzie 3:2. Były to jedyne porażki Canarinhos w tym turnieju. Zespół Stéphane’a Antigi zakończył występ z jedną przegraną na koncie – w drugiej fazie z USA (1:3).
Wczoraj Biało-Czerwoni zniweczyli wysiłki utytułowanej ekipy z Ameryki Południowej będącej o krok od zostania pierwszą drużyną w historii, która cztery razy z rzędu wygrała mundial. W brazylijskich mediach dominuje jednak opinia, że Polacy wygrali zasłużenie.
– Mieliśmy wszystko, aby wygrać te mistrzostwa. Wydaje się, że zespół trenera Bernardo Rezende odzyskał siły i zawodnicy byli przygotowani na 100 proc. do najważniejszego w tym turnieju pojedynku. Jednak Polska po raz kolejny była silniejsza – odnotowała telewizja SporTV.
To pierwszy sukces Polaków, odkąd drużynę prowadzi mało doświadczony Antiga (wybrany na trenera został w październiku i to jego pierwsza praca w roli szkoleniowca). Złoty medal w mistrzostwach globu gwarantuje jego drużynie udział w przyszłorocznym Pucharze Świata – pierwszym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. W nim Biało-Czerwoni będą musieli sobie radzić bez Wlazłego. MVP turnieju po finale poinformował, że kończy reprezentacyjną karierę. Do kadry wrócił po czterech latach przerwy za namową swojego kolegi z boiska, obecnego selekcjonera.
Wśród siedmiu nagrodzonych siatkarzy oprócz Wlazłego znalazł się także środkowy Karol Kłos, jako najlepszy blokujący. „Drużynę Marzeń” uzupełnia dwóch brazylijskich przyjmujących – Lucarelli i Murilo, środkowy Niemiec Markus Boehme, libero Francuz Jenia Grebennikov i rozgrywający Niemiec Lukas Kampa. Antiga osiągnął sukces w swojej pierwszej pracy w roli szkoleniowca.
Paweł Zagumny, Krzysztof Ignaczak, Michał Winiarski i Mariusz Wlazły byli współautorami złotego medalu mistrzostw świata siatkarzy i po finale z Brazylią zakończyli reprezentacyjne kariery. – Przyszedł czas na młodych i głodnych sukcesu – powiedzieli zgodnie.
Podczas gdy popularni „Guma” i „Igła” już wcześniej zapowiadali, że jest to ich ostatni turniej w narodowych barwach, oświadczenie Winiarskiego i Wlazłego było sporą niespodzianką. Ten ostatni dopiero teraz, po czterech latach przerwy, wrócił do kadry i wydawało się, że tak dobrze dogaduje się z trenerem, że dotrwa do igrzysk w Rio de Janeiro.
– W trakcie mojej pierwszej rozmowy ze Stéphane’em powiedziałem, że wracam na jeden sezon. On to zaakceptował. Chciałem pomóc drużynie, jak najlepiej potrafiłem. Są na dobrej drodze. Widać uśmiech, wolę walki, pewność siebie. Trzeba było im pokazać, jak obejść pewne rzeczy. Zobaczyli, że zabawą, takim cieszeniem się trochę dziecinnym, można przebrnąć przez trudne chwile – powiedział Wlazły.
Zawodnik, który został wybrany na najbardziej wartościowego gracza tego turnieju, przyznał, że decyzja wcale nie była łatwa, ale jej nie cofnie. – To było trudne. Oczywiście, że jest mi szkoda, ale trzeba spojrzeć w przyszłość. Jestem starym zawodnikiem. Czas na młodzież. To może pozwoli nam cieszyć się za dwa lata z medalu olimpijskiego. Jeszcze do mnie to wszystko nie dociera. Jutro, jak się obudzę i nic się nie zmieni, to uwierzę – przyznał.
MPA, PAP