Chcę mieć pewność, że to mój mąż
Piątek, 14 września 2012 (06:13)Wniosek o ekshumację byłego wiceministra Tomasza Merty, który zginął w katastrofie smoleńskiej, trafił wczoraj do prokuratury wojskowej.
- Złożyłem taki wniosek do prokuratury - potwierdza w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik wdowy po wiceministrze kultury. - Mam nadzieję, że zostanie pozytywnie rozpatrzony - dodaje adwokat.
- Mimo bólu i stresu, które rodzi taka decyzja, ja po prostu nie widzę innej możliwości upewnienia się co do tożsamości osoby, której ciało spoczywa w grobie mojego męża - uzasadnia złożenie wniosku Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury.
- To, z czym mamy do czynienia - z takim poziomem chaosu, fałszerstw i kłamstw zawartych w dokumentach rosyjskich - zmusza nas do podejmowania aż tak trudnych i drastycznych decyzji - podkreśla.
- Po prostu nie sposób moim zdaniem poznać prawdy i uporządkować tego, co zostało zabałaganione w innym trybie niż właśnie takim - słyszymy. Merta obawia się jednak efektów badań laboratoryjnych, po ewentualnej ekshumacji.
- Pozostaje obawa co do wiarygodności tego, co ma się stać tutaj, w Polsce, z uwagi na kolejne doniesienia o niedopuszczeniu niezależnych ekspertów przez prokuraturę - wskazuje wdowa po wiceministrze.
- Rodzi się pytanie, dlaczego prokuratura tak bardzo boi się niezależnych ekspertów i nie chce ich obecności i ich wpływu na przebieg tego śledztwa - zastanawia się. Podobnie jak jej pełnomocnik Magdalena Merta ma nadzieję na uwzględnienie wniosku przez prokuraturę wojskową.
- Gdyby poważnie traktować prawo, to nie sposób byłoby podjąć innej decyzji niż przychylna - uważa Merta. - Wynika to z prawnej zasady bezpośredniości dowodu, która mówi, że wszystkie dowody, które może zebrać osobiście, powinny być w ten sposób pozyskane, a nie należy opierać się na cudzych ustaleniach - dodaje.
- Jestem świadoma, że taka decyzja będzie zależała nie od merytorycznych argumentów, bo one są i są nie do zbicia, tylko od właściwego klimatu politycznego - ocenia wdowa.
- Po raz kolejny pragniemy podkreślić, że decyzja o przeprowadzeniu ekshumacji zwłok jest decyzją indywidualną o charakterze szczególnym. Prokuratura nie podejmuje pochopnie tego typu decyzji. Do jej podjęcia muszą być spełnione określone przesłanki formalnoprawne oraz musi być zgromadzony odpowiedni materiał dowodowy, w oparciu o który może nastąpić tego typu rozstrzygnięcie procesowe - podkreśla kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
W Gdańsku i Warszawie
Prokuratura dokonała już - z urzędu - ekshumacji ciał posłów Zbigniewa Wassermanna i Przemysława Gosiewskiego oraz prof. Janusza Kurtyki. W prokuraturze leży jeszcze wniosek o ekshumację szefa Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka.
W najbliższy poniedziałek ma się odbyć ekshumacja zwłok Anny Walentynowicz na cmentarzu "Srebrzysko" w Gdańsku-Wrzeszczu. Jak poinformował prezydium zespołu smoleńskiego mec. Stefan Hambura, pełnomocnik rodziny Walentynowiczów, prokuratura ocenia, że osoba pochowana w grobie rodzinnym jest kimś innym niż założycielka "Solidarności". Badania autopsyjne mają być przeprowadzone w placówce w Bydgoszczy. Przedstawiciele zespołu informują także o kolejnej ekshumacji, która ma zostać przeprowadzona 17 września na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Prokuratura na razie nie podaje, o jaką osobę chodzi. Jak się jednak dowiedział "Nasz Dziennik", plany te dotyczą najprawdopodobniej Teresy Walewskiej-Przyjałowskiej, wiceprezes Fundacji "Golgota Wschodu".
- O planowanej ekshumacji zwłok w pierwszej kolejności dowiaduje się rodzina osoby zmarłej, której wyjęcie z grobu planuje Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie - stwierdza krótko kpt. Maksjan. Jak dodaje, "Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie ma zwyczaju informować opinii publicznej o swoich zamierzeniach procesowych przed ich realizacją".
Zenon Baranowski