• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

MSZ zrzuca winę na Senat

Piątek, 14 września 2012 (06:12)

Po tym, jak w tym roku rozdziałem pieniędzy dla organizacji polskich na Wschodzie zamiast Senatu zajęło się MSZ, narzekają one na brak funduszy. Ministerstwo nie czuje się odpowiedzialne, twierdzi, że to wina... Senatu. Takimi insynuacjami oburzeni są nawet parlamentarzyści PO.


Problem dotacji wrócił na wczorajszym posiedzeniu sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Adam Lipiński (PiS), przewodniczący komisji, relacjonował swoją ostatnią wizytę na Ukrainie. Okazuje się, że wiele organizacji polskich alarmuje o ograniczeniu dotacji przez MSZ lub nawet ich wstrzymaniu.

- Na przykład organizacja w Samborze na swój program działalności otrzymała o 50 proc. mniej środków. Organizacja w Barze o 100 proc. mniej środków, czyli nic. W chmielnickim obwodzie o 100 proc. mniej, w Drohobyczu o 100 proc. mniej i Emilczynie też o 100 proc. mniej - mówił Lipiński.

Trudną sytuację Polaków na Ukrainie potwierdziła Emilia Chmielowa, prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie. Federacja otrzymała wsparcie.

- Moja satysfakcja z tego powodu jest nieco połowiczna. Ponieważ organizacje, które zostały pozbawione finansowania, stanowią właśnie ten kręgosłup FOPnU. Można to pokazać na przykładzie, że kuria otrzymuje pulę pieniędzy, a parafie nic - stwierdziła Chmielowa. Za największy problem zaistniałej sytuacji uznała załamanie terminów finansowania działań wszystkich podmiotów: Fundacji Semper Polonia, Stowarzyszenia Wspólnota Polska, Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie.

- Niezrealizowane działania tegoroczne gonią projekty na następny rok - mówiła.

Jej słowa potwierdzili obecni na spotkaniu redaktorzy naczelni gazet, którym grozi likwidacja.

- Przywiozłem kilka "Monitorów" wydanych własnym sumptem, ponieważ pieniędzy z konsulatu jeszcze nie otrzymaliśmy - ubolewał Walenty Bakoluk, redaktor "Monitora Wołyńskiego". Natomiast Jerzy Wójcicki, szef "Słowa Polskiego", wskazał na problemy z informacją na temat możliwości składania wniosków o dotację. - Z tego co wiem, w przypadku 40 proc. naszych organizacji kresowych nie zostały one rozpatrzone pozytywnie - zauważył.

Stanowiska MSZ bronił Krzysztof Drzewicki, wicedyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą, który dopiero od kilku tygodni pełni swoją funkcję. Ku zdziwieniu parlamentarzystów odpowiedzialnością za te problemy Drzewicki obciążył... Senat.

- Na ten rok jest o 10 mln zł mniej, bo tyle Senat sobie zostawił na różne inne projekty mające pewien charakter ciągłości. Taka była decyzja, ona jest w ustawie budżetowej - mówił. Drzewicki zapewnił, że pieniądze na inicjatywy polskie na Wschodzie zostały już rozdysponowane przez MSZ, a decyzje o przyznaniu dotacji są w drodze do placówek konsularnych.

Jego wystąpienie oburzyło senatorów, nawet tych z PO. Łukasz Abgarowicz podkreślał, że 10 mln zł, jakie ma Senat, to fundusze na kontynuowane inwestycje, którym groził "wstrząs pozbawienia płynności finansowej po przekazaniu środków do MSZ".

- A po drugie, na pilne projekty, które trzeba było realizować w pierwszym półroczu, zanim rząd zabrał się za rozdysponowanie środków - stwierdził senator Abgarowicz. I z przekąsem zwrócił się do dyrektora Krzysztofa Drzewickiego, że "widać właściwie, że pan od niedawna się tym zajmuje". - I to chyba najbardziej precyzyjna część pańskiej wypowiedzi - konkludował senator PO.

Jacek Dytkowski