Radźcie sobie sami
Piątek, 14 września 2012 (06:10)Samorządy nie powinny mieć złudzeń: minister finansów nie wesprze ich finansowo, aby pomóc gminom, powiatom i województwom w spłacaniu długów, choć w dużej części rząd sam za nie odpowiada. Co więcej, rząd chciałby wprowadzić w samorządach "regułę wydatkową", aby ograniczyć ich deficyt.
Zlecanie jednostkom samorządu terytorialnego coraz to nowych zadań przez administrację centralną czy też w drodze ustawowej to już chleb powszedni. Normą także staje się, iż za kolejnymi zadaniami zlecanymi do wykonania samorządowcom nie są przekazywane adekwatne środki na ich realizację. Premierowi Donaldowi Tuskowi bardzo łatwo i przyjemnie jest ogłosić przed telewizyjnymi kamerami, iż np. nauczyciele otrzymają podwyżki płac - ale skąd na to pieniądze? O to samorządzie martw się sam.
Na jakąś specjalną pomoc z rządowej centrali nie ma co liczyć. Przeciwnie, rząd zaniepokojony zadłużaniem się jednostek samorządu terytorialnego (jst), niebędących w stanie sfinansować wykonywanych zadań, chce samorządowcom jeszcze dokręcić śrubę, wprowadzając "regułę wydatkową" mającą doprowadzić do ograniczania deficytu.
Posłowie wysłuchali wczoraj informacji rządu w sprawie kryzysu w finansach samorządów. O finanse jst upomniało się PSL po 5 latach rządzenia Polską wraz z Platformą Obywatelską. Piotr Zgorzelski (PSL), przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, wyliczał, iż samorządom ubyło w ostatnich latach około 6,8 miliarda złotych dochodów rocznie. Tłumaczył, że stało się to wskutek różnych zmian ustawowych, np. podatkowych, które wpłynęły na zmniejszenie środków płynących z udziału samorządów w podatkach, czy też w wyniku dodania samorządom zadań bądź rozszerzenia zakresu już istniejących obowiązków.
Tego typu zmianom nie towarzyszył jednak adekwatny strumień pieniędzy na realizację zadań. Zgorzelski podkreślał, iż ten ubytek dochodów następował dodatkowo w czasie olbrzymiego wysiłku inwestycyjnego związanego z konsumpcją środków z unijnych funduszy. - Jeśli nie nastąpią zmiany stanu systemowej nierównowagi w samorządowej części finansów publicznych, to będzie się ona pogłębiała. To nie tylko zahamuje rozwój lokalny i regionalny, ale także zagrozi realizacji zadań własnych gmin, powiatów i województw - mówił poseł PSL.
Ministerstwo ma "dobre rady"
Rząd, przynajmniej na razie, programu zaradzenia zapaści finansowej samorządów nie ma. Wiceminister finansów Hanna Majszczyk podkreślała, iż samorządy muszą się liczyć z aktualną koniunkturą gospodarczą i reagować na sytuację gospodarczą.
- Nie ma takiej możliwości, że jednostki samorządu terytorialnego nie będą reagowały na sytuację gospodarczą, która ma miejsce. Nie jest możliwe, że ogólna sytuacja na świecie i w Polsce oraz konsolidacja finansów publicznych nie będzie obejmowała jednostek samorządu terytorialnego w tym okresie ograniczania wydatków, a przede wszystkim w zasadzie racjonalności wydatkowania środków i podejmowania decyzji o rozpoczynanych inwestycjach czy wydatkach bieżących w taki sposób, aby mieć pewną perspektywę i wizję, co jest priorytetem do realizacji w najbliższych, trudnych czasach - mówiła wiceminister Majszczyk.
Zaznaczyła, iż rząd "nie ma możliwości sterowania wydatkami samorządów ponieważ samorządy są niezależne w kształtowaniu swoich wydatków". W sytuacji, gdy samorządom nie starcza środków na realizację także zleconych im ustawowo zadań, rząd chciałby ograniczenia możliwości zadłużania się samorządów. Wielomiesięczne próby wprowadzenia tzw. reguły wydatkowej w samorządach mającej ograniczyć deficyt do tej pory się jednak nie powiodły.
- Od nieco ponad roku trwają prace nad przygotowaniem reguły wydatkowej, która dotyczyłaby również jednostek samorządu terytorialnego. One nie mogą się sfinalizować, bo nie możemy osiągnąć porozumienia z jednostkami samorządu terytorialnego. Co też jest wynikiem tego, że jednostki uważają, iż żadna reguła wydatkowa - określania ram maksymalnego deficytu - nie powinna ich dotyczyć, że obecne reguły są wystarczające - dodała Majszczyk.
Wiceminister finansów ostrzegała, iż konsekwencje nadmiernego zadłużenia - przekroczenie dopuszczanych przez Komisję Europejską wskaźników zadłużenia kraju - mogłoby w najgorszym razie skutkować podjęciem decyzji o ograniczeniu napływu środków unijnych do naszego kraju. Dotknęłoby to przede wszystkim samorządów.
Wiele pytań posłów dotyczyło subwencji oświatowej, która nie pokrywa nakładanych na samorządy obowiązków związanych z edukacją. - Subwencja oświatowa nie jest jedynym źródłem, z którego realizuje się wydatki oświatowe. Zadanie realizowane jest z dochodów własnych oraz subwencji, subwencja jest tylko uzupełnieniem wydatków, a nie ich pokryciem - odpowiadała wiceminister finansów. Hanna Majszczyk stwierdziła, iż tylko w 2011 roku w wyniku podjętych przez samorządy decyzji o umorzeniu bądź rozłożeniu na raty czy odroczeniu terminu płatności podatków, które stanowią dochód samorządów, pozbawiły się one dochodu w wysokości 3 mld 836 mln złotych.
Artur Kowalski