Gramy o mistrzostwo!
Sobota, 20 września 2014 (23:18)Polscy siatkarze pokonali w katowickim Spodku Niemców 3:1 i awansowali do finału mistrzostw świata. Zmierzą się w nim z Brazylią, z którą już raz na tym turnieju wygrali. Jeśli wyczyn ten powtórzą, po raz drugi sięgną po tytuł najlepszej drużyny globu.
Polacy byli faworytami starcia z Niemcami, ale nikt nie spodziewał się, że sukces przyjdzie łatwo. Przeciwnie, wszyscy byli przekonani, że pojedynek będzie prawdziwą sportową wojną, w której nikt nie odpuści ani na sekundę i zostawi na boisku całe zdrowie i serce. Naszych trochę zaniepokoiła obsada sędziowska. Jednym z arbitrów był bowiem Mohammad Shahmiri z Iranu, który prowadził pojedynek Biało-Czerwonych z Brazylią i niestety pozostawił po sobie niezbyt dobre wspomnienia.
Nasi rozpoczęli świetnie, od prowadzenia 2:0. Następny punkt zdobyli jednak rywale, w kolejnej akcji wpadli w siatkę, ale Irańczyk po weryfikacji przyznał punkt właśnie im. Polaków wyprowadziło to z równowagi i w następnych trzech akcjach pozwolili się zdominować. Przed przerwą techniczną asa serwisowego zapisał na swoim koncie ten, którego nasi najbardziej sikę obawiali, Gyorgy Grozer i Niemcy wygrywali już 8:4.
Fantastyczni kibice wsparli jednak Polaków niesamowitym dopingiem i ci zdobyli trzy kolejne punkty. W końcu wyrównali na 10:10. Do wyniku 18:15 przeważali rywale, a Biało-Czerwoni jakoś nie potrafili doprowadzić do wyrównania. Wtedy jednak złapali wiatr w żagle. Po kapitalnych akcjach Mateusza Miki i Michała Winiarskiego zdobyli pięć kolejnych puntków i objęli prowadzenie 20:18!
To nie był jednak koniec emocji, bo trzy następne „oczka” na swym koncie zapisali rywale. W dramatycznej, nerwowej końcówce większym opanowaniem wykazali się jednak Polacy, decydujący punkt zdobył Michał Kubiak i wykonali pierwszy, wielki krok w stronę finału mistrzostw świata.
W drugiej partii nasi dominowali od początku. Grali świetnie, z ogromną pewnością siebie i przekonaniem o swej sile. Prowadzili już 8:5, jednak chwila słabości kosztowała ich stratę trzech punktów. Jak zareagowali? Najlepiej, perfekcyjnie i za kilka minut prowadzili już 15:9, a potem 18:11. Kibice już szykowali się na fetę z okazji wygrania seta, ale nagle coś w sprawnie funkcjonującej maszynie się zacięło, a dla odmiany Niemcy złapali drugi oddech. Doprowadzili do stanu 20:18, a potem wyrównali na 21:21! Zrobiło się bardzo nerwowo i stało się pewne, że znów o wyniku przesądzą szczegóły. Jedna akcja, jedno genialne zagranie albo jeden błąd. Po ataku Grozera Niemcy mieli piłkę setową, lecz nasi się wybronili. Potem dwukrotnie nie wykorzystali podobnej okazji, a po dwóch świetnych akcjach Mariusza Wlazłego sytuacja się odwróciła: przed szansą na wygranie partii stanęli Biało-Czerwoni. I jej nie zmarnowali, postawili blok niczym mur i zrobili drugi krok w stronę finału!
Trzecią partię rozpoczęli świetnie, jakby chcieli jak najszybciej załatwić sprawę i stracić jak najmniej sił przed pojedynkiem o złoto. Prowadzili już 10:5 i optymistyczny scenariusz nabierał coraz bardziej realnych kształtów. Tyle że nasi się pogubili, a Niemcy potrafili to wykorzystać. Za kilka minut na tablicy wyników pojawił się remis 11:11. Polacy się otrząsnęli i znów objęli prowadzenie: 14:12, 16:15. W dramatycznej końcówce ręka nie zadrżała tym razem rywalom i wrócili do gry, przedłużając swoje szanse na finał.
Czwartego seta też lepiej zaczęli nasi zachodni sąsiedzi. Wygrywali 10:8, ale pięć kolejnych punktów na swym koncie zapisali Biało-Czerwoni. Następne trzy – Niemcy i znów był remis. Na boisku trwała prawdziwa, piękna walka, nikt nie odpuszczał, liczyła się każda akcja, każdy atak i obrona. Na przerwę techniczną po bloku Fabiana Drzyzgi nasi zeszli, wygrywając 16:14, ale po niej rywale wyrównali. Kiedy jednak Polacy odskoczyli na 21:18, kibice nie mieli wątpliwości, że wszystko zakończy się tak, jak zakończyć się miało. W kolejnych akcjach dwa razy pokazał się Mika, asa na swym koncie zapisał Wlazły, który skutecznie wykończył także ostatnią akcję meczu. Polska wygrała tego seta, wygrała mecz i awansowała do finału mistrzostw świata. Zmierzy się w nim z Brazylią, która wcześniej pokonała Francję 3:2.
Z Canarinhos nasi już na tym turnieju grali, w trzeciej fazie, po niesamowicie dramatycznym i nerwowym pojedynku zwyciężając 3:2. Osiem lat temu obie ekipy spotkały się ze sobą w finale mundialu, wtedy lepsi okazali się Brazylijczycy, w trzech setach. Teraz jednak wynik może być całkiem inny, a Polacy wierzą, że stać ich na wszystko. Na tytuł, na złoto, drugie w historii.
Polska – Niemcy 3:1 (26:24, 28:26, 23:25, 25:21).
Polska: Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Karol Kłos, Mateusz Mika, Mariusz Wlazły – Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Paweł Zagumny, Michał Kubiak.
Niemcy: Lukas Kampa, Christian Fromm, Denis Kaliberda, Marcus Boehme, Gyorgy Grozer, Max Guenthoer – Markus Steuerwald (libero) oraz Dirk Westphal, Tim Broshog, Jochen Schoeps, Sebastian Kuhner.
Piotr Skrobisz