• Czwartek, 30 kwietnia 2026

    imieniny: Mariana, Chwalisławy

A władze w Polsce?

Piątek, 19 września 2014 (10:43)

Na wstępie chciałbym nawiązać do rozmowy portalu NaszDziennik.pl z Waldemarem Sikorą, przewodniczącym Komitetu Obrony Dzieci i Młodzieży przed Patologiami Społecznymi oraz szefem Rzeszowskiego Porozumienia na rzecz Trzeźwości (zob. TUTAJ).

Waldemar Sikora wypowiedział znamienne słowa, które niech będą osnową dla mojego komentarza. Przewodniczący Komitetu stwierdził, że hasło „O Polskę wolną od demoralizacji”, pod którym odbędzie się w najbliższą sobotę I Rzeszowska Wielka Pikieta, jest wyzwaniem, „które powinno leżeć na sercu wszystkim Polakom. To hasło wskazuje wyraźnie, że w Polsce nie powinno być demoralizacji, czy to w przedszkolu, szkole, na wyższych uczelniach, czy w jakiejkolwiek dziedzinie życia społecznego czy politycznego”.

Nie powinno być, ale niestety ona się panoszy. Zasługa w tym przede wszystkim Donalda Tuska i siedmioletnich rządów PO – PSL, polityków, którzy zepsuci do cna, chcą jeszcze demoralizować najmłodsze pokolenia Polaków. Przedłużeniem jego ręki jest teraz figurantka i wykonawczyni woli „kierownika” – Ewa Kopacz.

Patologia, jaką w ciągu ostatnich siedmiu lat osiągnęło nasze państwo, będzie trudna do naprawienia. Naprawa na pewno będzie trwać dłużej niż siedem lat. Ponadto układ PO – PSL wniknął głęboko w struktury państwa, zainfekował swoimi ideologami wysokie i niskie szczeble placówek administracyjnych, urzędniczych, sądowniczych, prawnych, oświatowych, a za pośrednictwem mediów udało mu się zmanipulować opinię publiczną, przeforsować narrację, że państwo polskie to PO, że Polska to Tusk, Komorowski i Kopacz.

Zdrowy rozsądek wskazywałby, że wyciek tajnych rozmów, jakie prowadzą na co dzień ludzie tej proweniencji, wystarczy do zniknięcia w niebycie politycznym autorów spektaklu wulgarności, korupcji politycznej i obrzydliwej konsumpcji. Zniknięcie ich ze sceny politycznej to minimum, bo docelowo za horyzontem wstydu i hańby powinna zniknąć skompromitowana formacja parapolityczna, jaką jest Platforma Obywatelska. Niestety cyrk trwa w najlepsze.

Kiedy myślę o głodujących dzieciach, nie tylko tych w odległej Afryce czy w Iraku, ale o polskich dzieciach (przypomnę, że na zielonej wyspie szczęśliwości Tuska żyje 800 tys. niedożywionych dzieci), to oprócz bólu i jakiejś niemocy ogarnia mnie także gniew, gdy powracam co jakiś czas do ordynarnych rozmówek sytych sybarytów typu Sienkiewicz czy Sikorski. I wciąż czekam na sprawiedliwość.

Powtórzę. Polska jest krajem głodnych dzieci. 800 tys. małych Polaków głoduje. Dlatego tak bardzo skandaliczne i cyniczne są wystąpienia ministra pracy i polityki społecznej, który chlubi się swoimi „sukcesami”. Poziom dna, jaki osiągnęli samozadowoleni krasomówcy, arogancja bijąca z ostatnich wypowiedzi ministra od ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza, że jego polityka socjalna ma się dobrze i jest pasmem samych sukcesów, wołają dosłownie o pomstę do nieba.

Pisałem wczoraj o wsparciu finansowym dla Irakijczyków, jakie nadeszło od księcia Walii, a także o bierności aktualnych władz w Polsce oraz mediów prorządowych w tej sprawie (zob. TUTAJ). Szkoda też, że ta realna i szybka pomoc dla uciskanych chrześcijan nadchodzi z tak niewielu stron. Oprócz ludzi Kościoła katolickiego i innych wyznań chrześcijańskich właściwie nie widać większego zaangażowania na tym polu.

W polskojęzycznych mediach mainstreamowych nie ma właściwie miejsca dla tego problemu, ani nie prowadzi się  kampanii wsparcia dla mordowanych, gwałconych i wypędzanych wyznawców Chrystusa z Syrii i Iraku, ani nie nagłaśnia się akcji, jakie realizuje zaangażowany w niwelowanie tego problemu Kościół katolicki.

Aktualnym władzom w Polsce te „incydenty” nigdy szczególnie nie przeszkadzały. Dla nich ważniejsze są debaty na temat nowych stanowisk, snucie planów na kontynuowanie własnej kariery i zapewnienie dalszego trwania tej politycznej patologii. Za wszelką cenę. Przez siedem lat Radosław Sikorski nie znalazł czasu na aktywne podjęcie wyzwania, jakim jest zjawisko prześladowań chrześcijan w ponad 50 krajach naszego globu.

Grzegorz Schetyna, który przez zabieg zszywania rozprutej PO został nagle szefem dyplomacji, nie znalazł czasu, żeby w ubiegłym roku przybyć na obrady zarządzanej przez siebie Komisji Spraw Zagranicznych, gdy organizacje pozarządowe przybliżały polskim władzom tragiczny los eksterminowanych wyznawców Chrystusa w Korei Północnej. Dziś i jeden, i drugi są wynagradzani za swoją „wybitną” politykę zagraniczną. Bronisław Komorowski nie podjął wątku prześladowań chrześcijan ani razu, za to rubasznie odwiedzał reżimy mordujące chrześcijan, żeby tylko wspomnieć Chiny, Arabię Saudyjską czy Turcję.

Donald Tusk i jego ekipa to dziś największy wstyd dla Polski i jej hańba. Po 1989 roku, pod względem poziomu degeneracji, do jakiej doszły władze PO – PSL, ich odpowiedniczkę możemy znaleźć tylko w schyłkowym momencie imperium SLD, w latach katastrofalnych skandali i afer korupcyjnych. Przy czym wówczas Polacy zareagowali i SLD nigdy się już nie podniósł z dna. Czy Polacy są gotowi na ukaranie PO – PSL? Przekonamy się już na jesieni.

Dr Tomasz M. Korczyński