• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Czy są jeszcze ludzie sumienia?

Czwartek, 18 września 2014 (21:49)

Międzynarodowe Dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie cały czas aktywnie wspiera prześladowanych chrześcijan z Iraku. Akcja przeznaczona jest na zakup żywności, lekarstw i umożliwienie schronienia chrześcijanom znajdującym się w kurdyjskiej części północnego Iraku. W samym tylko sierpniu, ze starożytnej Niniwy uciekło 120 tys. chrześcijan, którzy w pośpiechu musieli opuścić swoje domy. Równina została zajęta przez islamskie grupy ekstremistyczne Państwa Islamskiego. Terroryści islamscy nie dali wyznawcom Chrystusa ani chwili zwłoki, podobnie jak niegdyś Polakom niemieccy naziści czy radzieccy okupanci nie dali szans na wzięcie w drogę swojego dobytku. Chrześcijanie zostawili więc wszystko za sobą i ruszyli na pustynię, jak stali. Ich własność została zagrabiona. Własność i dorobek całego życia przepadł, ale nie o majątek tu przecież chodzi. Oprócz ratowania życia i zdrowia są jeszcze takie wartości jak godność i wspomnienia. Mało prawdopodobne, aby iraccy chrześcijanie powrócili do siebie.

Kościół działa

W odpowiedzi na rosnącą katastrofę humanitarną katolicko-chaldejski Patriarcha Iraku Louis Raphael I. Sako, przywódca największej społeczności chrześcijańskiej w tym kraju powołał grupę zadaniową do świadczenia pilnej pomocy najbardziej potrzebującym, którzy szukają schronienia w kościołach i centrach duszpasterskich w pobliżu kurdyjskiej stolicy oraz w innych miastach i wsiach na północy tego nieszczęsnego kraju.

Pracując razem z innymi wspólnotami chrześcijańskimi, chaldejscy arcybiskupi Amel Nona z Mosulu i Bashar Warda z Erbil korzystają z pomocy PKWP w dostarczaniu podstawowych środków dla osób szukających schronienia przed temperaturami dochodzącymi do 44 stopni Celsjusza.

W Erbil, około 70 tys. uchodźców jest rozlokowanych w dwudziestu dwóch punktach zbiorczych, gdzie otrzymują podstawowe środki żywnościowe, materace i środki medyczne. Jeden taki punkt odbioru znajduje się w katedrze pw. św. Józefa w Ankawie, gdzie 670 rodzin otrzymuje pomoc w nagłych wypadkach, żyjąc w prowizorycznych plandekach lub w cieniu budynków. W zeszłym miesiącu, delegacja Pomocy Kościołowi w Potrzebie na czele z prezydentem wykonawczym Johannesem Heeremanem i dyrektorem projektów Reginą Lynch przeprowadziła misję rozpoznawczą oraz dokonała oceny realizowanego projektu podczas podróży do Erbil i innych części Kurdystanu.

Nieoczekiwana pomoc

Jednym z ofiarodawców w ostatnim czasie jest książę Walii, który zaniepokojony sytuacją w Iraku stwierdził: „Wydaje mi się, że nie możemy ignorować faktu, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie są coraz częściej celem ataków prowadzonych przez fundamentalistycznych fanatyków islamskich. Chrześcijaństwo dosłownie urodziło się na Bliskim Wschodzie i nie możemy zapomnieć o naszych braciach w Chrystusie z Bliskiego Wschodu”.

Wsparcie ze strony rodziny królewskiej dyrektor biura PKWP w Wielkiej Brytanii, Neville Kyrke-Smith podsumował w następujący sposób: „To wsparcie napawa nas otuchą i pokazuje solidarność z chrześcijanami, którzy stoją w obliczu zagrożenia wyginięciem w biblijnej ojczyźnie. Mamy nadzieję i modlimy się, aby ten hojny akt dobroci zainspirował innych do zaangażowania się i stanięcia w obronie wszystkich tych, którzy cierpią z powodu swojej wiary”.

A co w Polsce?

Właśnie. Czy ten akt dobroci rzeczywiście zainspiruje innych? Jakie to znamienne, że tak niewiele publicznych osób podejmuje akcję na rzecz prześladowanych chrześcijan. Nie musimy wcale uciekać do odległych państw, aby skonstatować, że w Polsce, publicznych osób, które podjęłyby się wsparcia kampanii, na przykład Pomocy Kościołowi w Potrzebie, jest niewiele.

Przy okazji poziom degeneracji władz w naszej Ojczyźnie, które zostały zdemaskowane tzw. aferą taśmową, jest poważnym przykładem, że ryba rzeczywiście psuje się od głowy. A przecież i bez wycieku podsłuchanych rozmów Sikorskiego, Rostowskiego czy Sienkiewicza znany był nam stan moralny tychże osób.

Kiedy świat ucisku, nędzy i głodu pilnie potrzebuje wsparcia, ci panowie zaśmiewając się ze swojej wulgarności, objadają się przy suto zastawionych stołach za pieniądze polskiego podatnika i potem, jak gdyby nigdy nic nadal pełnią funkcje publiczne, odgrywając żenujący spektakl zatroskanych o stan państwa polskiego strażników bezpieczeństwa i obyczajności. Zostanie im to policzone.

Niezależnie od wspomnianych osób my podejmujmy wezwanie do modlitwy i finansowego wsparcia prześladowanych i zapomnianych chrześcijan. To, czy zostaną w pełni zapomniani, zależy właśnie od nas.

Dr Tomasz M. Korczyński