Gdybym zapomniał Ciebie, Jeruzalem
Czwartek, 13 września 2012 (12:22)Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego wygłoszone 9 września 2012 r. na Kahlenbergu, w 329. rocznicę odsieczy wiedeńskiej
Czcigodny i Kochany Księże Prałacie,
Stróżu Kahlenbergu,
Czcigodni Bracia Kapłani,
Przedstawiciele Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej,
Przedstawiciele Władz Stołecznego Wiednia,
Pielgrzymi i Domownicy Wiednia,
Polacy,
Wszyscy Kochani Moi!
Bracia moi na Kahlenbergu.
Jak mam dziękować Bogu i Wam,
że w 50. rocznicę mych święceń kapłańskich
mogę stanąć wobec Króla i wobec Was
na Kahlenbergu i z husarią,
i z Polską, co pamięta
dziękczynne śpiewy królewskie,
wołać:
Ciebie Boga chwalimy
i Panem nazywamy;
z kadzidlanymi dymy
serca i miecz bez plamy
do Ciebie podnosimy
Rycerze my krzyżowi…
Nie nam, nie nam bądź chwała,
lecz Twemu imieniowi.
Kadzidło woni drogiej
niesiemy Tobie w dani.
A księżyc złotorogi
Niebieskiej naszej Pani
składamy dziś pod nogi. ( L. Rydel )
Wiedniu cesarski – pamiętasz?
Błękitny Dunaju – pamiętasz?
Lesie wiedeński – pamiętasz?
Był rok 1683 - pogodny wrzesień.
To za rok będzie okrągła rocznica
- trzysta trzydziesta.
Więc kto mógłby pamiętać?
Umarli pamiętają.
Żywi mają krótką pamięć.
Dziękuję Wam, że jesteście!
Niespokojny był koniec XVII wieku.
Na Wschodzie wyrosło
potężne Imperium Osmańskie
wspierane przez Kozaków i janczarów.
Sułtan Mahmeda IV
i wielki wezyr Kara Mustafa,
w myśl świętego dżihadu,
ruszyli na podbój Europy.
Celem – Wiedeń.
Od 10 lipca pod murami Wiednia
stanęła armia turecka – 140 000 ludzi.
Papież Innocenty XI wołał
do Jana III Sobieskiego:
Królu, ratuj Europę!
Ojcze Święty.
jesteśmy zawsze zobowiązani
wraz z całym Królestwem
walczyć do ostatniej kropli naszej krwi
jako, że moje królestwo i ja
jesteśmy oboje tarczą
chrześcijańskiego świata
- odpisał król.
A do żołnierzy król wołał:
Ten sam nieprzyjaciel,
Któregośmy pobili pod Chocimem
Stoi naprzeciw nas…
Walczymy za Ojczyznę
i chrześcijaństwo,
nie za cesarza,
lecz za Boga!
W czasie Mszy Świętej,
przed rozpoczęciem bitwy,
błogosławiony
ojciec Marco d'Aviano
niezwyczajnym sposobem
wygłosił egzortę, bo pytał:
Czy macie ufność w Bogu?
Mamy!
Potem kilka razy
kazał za sobą mówić:
Jezus Maryja!
Jezus Maryja!
Bitwa trwała 12 godzin.
O godz. 18.00 Sobieski dał znak
Ostatecznego szturmu.
Trwało to pół godziny
i
Victoria!
Venimus, vidimus
et Deus vicit!
Przyszliśmy, zobaczyliśmy,
a Bóg zwyciężył!
Zapomniał pyszny cesarz, nawet się nie ukłonił.
Zapomniał Papież – ale pobłogosławił.
Zapomniała Europa.
Tylko szlachetni
potrafią dziękować.
Chamy nie dziękują
ani Bogu, ani ludziom.
Wybaczcie mi,
przecież wyście to słyszeli
już 330 razy.
Nie po to przyjechałem,
aby wskrzeszać zamierzchłe dzieje.
Przywiozłem Wam
pachnący chleb z Łowicza,
na liściu chrzanowym upieczony,
z krzyżem na wierzchu
i posypany makiem.
Czy Wy jeszcze pamiętacie zapach chleba?
Nie,
Wam już zapachniał obcy chleb.
Przywiozłem Wam wieniec dożynkowy
z polskich kłosów
i z polskich kwiatów,
z mapą Polski, tylko autostrady u nas
nie wszystkie jeszcze przejezdne.
A czasem by się chciało
stanąć na skrzyżowaniu w Strykowie
i mówić głośno w kazaniu:
Ludzie, dokąd Wy jedziecie?
Przecież ta droga
nie prowadzi do kościoła.
To po co mi taka droga,
która nie prowadzi do Boga?
Życie bez Boga nie ma sensu.
Ach, Ty moja trudna Polsko!
Nie ma już prawdziwych żniwiarzy.
Nie ma kopek zboża na polach.
Nie ma przepiórek, kuropatw.
Smutną Polską nas przebodli.
Młodzi wyjechali za chlebem.
Bociany dzieci nie przynoszą.
Czasem śmieszne w Sejmie seriale,
czasem płakać się chce.
Jakieś obce procesje bez krzyża
chodzą po Warszawie.
O wolność i tolerancję wołają.
Dziecko!
Kto cię tak oszpecił?
Wolność krzyżami się mierzy,
a tylko Bóg jest tolerancyjny.
Kiedyś Ty był u spowiedzi?
I znów proszę o wybaczenie.
Starcem jestem.
Mam 50 lat kapłaństwa.
Macie prawo mnie nie słuchać.
Macie prawo mi nie wierzyć.
Jest Rok Księdza Piotra Skargi,
a zacznie się Rok Wiary.
To może tym, którzy stamtąd mówią,
uwierzy świat bezbożny,
uwierzy Europa
i liderzy Unii.
Polacy!
Bracia moi,
gdziekolwiek jesteście,
czy Wy jeszcze pamiętacie,
kochacie matkę swoją rodzoną?
Czy kochacie Polskę,
Ojczyznę naszą rodzoną?
Teraz niech już mówi do nas prorok
i największy z kaznodziejów,
co Króla i Narodu sumienie poruszał.
Jeśli Cię zapomnę, Ojczyzno miła,
moje święte Jeruzalem,
niech uschnie moja prawica,
niech język przywrze
do mego podniebienia,
jeśli pamiętać o Tobie nie będę
i nie położę na początku
wszystkich pociech moich.
Gdy okręt tonie,
a wiatry go przewracają,
głupi tłumoczki swoje
i skrzynki opatruje,
a do obrony okrętu nie bieży
i mniema, że się ratuje,
a on sam się gubi…
i my tak zginiemy.
Przecież w tym okręcie
macie syny, dzieci, żony,
mienia wasze i wszystko,
w czym się kochacie…
Zmiłujcie się nad krwią swoją,
nad ludem i bracią swoją…
Przezacni Panowie,
ja tylko to mówię,
o czym wszyscy wiedzą:
Jać osobliwego objawienia
od Pana
o Waszej zgubie nie mam,
ale poselstwo do Was mam
i mam to poruczenie,
abym Wam złości Wasze ukazywał
i pomstą na nie opowiadał.
Nie na to wolność
nam została dana,
iżby się nikt zwierzchności
Bożej nie bał…
Jeśli Wy źle jej używacie.
Słusznie ją Pan Bóg od Was zabierze
iż się Wam w ciężką niewolę obróci,
o broń Boże!
Ale ja to mówię, o czym Wy widzicie!
Owo jest demokracyja Wasza
i rządy Wasze,
gdzie chcą wszyscy rządzić.
To wielkie od Boga
za grzechy ludzkie skaranie.
Gdy bojaźń Boża ginie
i wstyd upada,
Rzeczypospolita ginie.
Wyście ojcowie naszy i opiekunowie
Was Pan Bóg podniósł
na wysokie urzędy,
nie dla Was,
byście sami swoich pożytków pilnowali,
ale dla ludu…
byście mu sprawiedliwość
i pokój spuszczali.
Popatrzcie,
Sejmy, które miały być lekarstwem,
w jad się Wam obróciły…
Panowie Przezacni.
Tak długi czas siedzicie,
a tak mało sprawujecie…
Na pobory narzekacie,
a coraz większe utraty podejmujecie.
Łakomstwo u Was wszystkich.
Żaden się pieniędzmi nie nasyci.
Nikt nie mówi: dosyć mam.
Miłujecie pożytki swoje pojedynkowe,
a pospolite burzycie.
Ja to mówię, co wszyscy widzą!
Przeklęty, kto zasmuca matkę swoją.
A któraż jest pierwsza
i zasłużeńsza matka jako Ojczyzna?
Ustawicznie się mury
Rzeczypospolitej rysują,
a Wy mówicie:
Nic, nic!
Nierządem Polska stoi,
lecz gdy się nie spodziewacie,
upadnie i Was wszystkich potłucze!
Bych był Jeremiaszem,
wziąwszy garniec gliniany,
uderzyłbych nim mocno w ścianę,
mówiąc: Tak Was pogruchoce Pan Bóg.
Teraz na katolicką wiarę świętą
i na kapłaństwo
jady i ostre nieprzyjaźni swoje podnoszą…
Wilcy do baranów,
lwi do owiec przystali.
Ja to piszę, co wszyscy mówią.
Namnożyło się w tym Królestwie
ludzi złych bardzo.
Niespokojni, łakomi, niesprawiedliwi
wszędzie niezgody sieją…
Dokądże niesprawiedliwie sądzić będziecie?
Prawa piszecie,
karty mażem
a papier ukazujem,
a po staremu w nierządzie żyjem.
Mówić, pisać, wywodzić umiemy,
a czynić dobrze najmniej.
Złe prawo gorsze jest
niźli tyran najsroższy
zawżdy zabija i szkodę czyni
na duszy i na ciele.
Nie daj Boże,
abych to o Was rozumiał
Przezacni Panowie
jako byście mądrymi byli
a mądrości od Boga nie potrzebowali.
Ja od Was wszystkich
do Pana Boga wołam:
Potrzebujem i bardzo potrzebujem, o Boże!
Twojej mądrości.
Faraon nad bydłem
chciał mieć tylko mądrych pasterzy.
Wielkie to rzemiosło rządzić ludźmi.
Boże, spuśćże nam szeroką i głęboką
miłość ku braciej naszej
i ku najmilszej Matce naszej
Ojczyźnie świętej,
abyśmy Jej i ludowi naszemu,
swoich pożytków zapomniawszy
służyć szczęśliwie mogli.
O, Boże Wielki, Boże!
Daj nam rządy mądrych, dobrych ludzi.
Nie pohańcom, ale bezbożności wrogiej
przyszło nam stawić czoło.
Królu, ratuj Europę!
Czasem zdaje mi się,
że całe piekło rozwarło się
przeciwko tym, którzy są Chrystusowi.
Chryste, ocal nas!
Tak jak król ocalił Europę.
Daj nam pokój w Sejmie,
w szkołach, urzędach i w domach,
byśmy mogli modlić się spokojnie
i pracować uczciwie.
Zmęczyłem Was.
Król szedł z armią na odsiecz Wiednia
prawie trzy miesiące,
a ja chcę stanąć w roli
błogosławionego ojca Marco d'Aviano
i zapytać Polaków na Kahlenbergu:
Czy Wy jeszcze wierzycie w Boga Ojca Wszechmogącego?
…………
To Bogu niech będą dzięki!
Niech to usłyszy Europa,
niech to usłyszą bezbożni,
niech w to uwierzą Polacy,
że tylko w Bogu jest nasze ocalenie.
Amen.