Wieś obraduje
Wtorek, 16 września 2014 (21:30)Prezydent Bronisław Komorowski twierdzi, że wieś jest „największym beneficjentem” zmian, jakie zaszły w Polsce po 1989 roku. Wójtowie i radni mają nieco inne zdanie, bo sytuacja ekonomiczna gmin wiejskich jest z roku na rok coraz gorsza.
Komorowski był gościem rozpoczętego dzisiaj dwudniowego XV Kongresu Związku Gmin Wiejskich RP w Białej Rawskiej koło Łodzi. I przekonywał samorządowców, że najbardziej na przemianach skorzystały środowiska wiejskie. – Spotykamy się w 25-lecie polskiej wolności. Wieś jest największym beneficjantem zmian, jakie zaszły w Polsce, m.in. dlatego, że te zmiany polską wieś bolały na wstępie – stwierdził Bronisław Komorowski.
Samorządy mają jednak na ten temat nieco inne zdanie. Związek Gmin Wiejskich RP od dawna alarmuje, że sytuacja małych samorządów jest coraz gorsza. Gminy wiejskie boleśniej niż miasta dotyka bowiem choćby problem braku funduszy na edukację, inwestycje i inne zadania. Rząd bowiem na samorządy nakłada ciągle nowe zadania, ale nie daje na nie pieniędzy. Miasta radzą sobie z tym problemem lepiej, bo mają większe na mieszkańca dochody własne w postaci podatków. Na wsi często takim stałym dochodem jest tylko podatek rolny i nieduże podatki od nieruchomości. W efekcie pieniędzy zaczyna brakować na wszystko i samorządy się zadłużają. Niektóre jednak już straciły albo wkrótce utracą zdolność kredytową.
– Istnieje poważne zagrożenie, że gminy wiejskie w niedalekiej przyszłości będą miały problemy z realizowaniem podstawowych usług dla mieszkańców – ostrzegał Mariusz Poznański, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
– Mogą się one pogłębić poprzez zachodzące zmiany demograficzne i migracje ludności – dodał. Chodzi o to, że ludzie uciekają z najbiedniejszych wsi do miast, a wyludniają się zwłaszcza miejscowości położone na peryferiach. A skoro tak, to wpływów podatków będzie jeszcze mniej, a gdy spadnie też liczba dzieci, mniejsza będzie subwencja oświatowa i kłopoty z utrzymaniem szkół będą jeszcze większe. Trudniej też będzie dostać dotacje państwowe na różne cele. Z kolei gminy podmiejskie często notują przyrost ludności, bo przeprowadzają się tam mieszkańcy miast – kupują działki, budują domy, żyją na wsi, a pracują dalej w mieście. Ich perspektywy nie są więc najgorsze.
Gminy wiejskie są bardzo zaniepokojone ograniczeniem budżetu na Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020 – z tego instrumentu korzystały małe samorządy, które budowały lokalne drogi, kanalizację, wodociągi. Ale w latach 2007-2013 na ten cel było znacznie więcej funduszy. Rząd obiecuje, że wesprze gminy z pieniędzy zapisanych w funduszu spójności, ale to będzie niezwykle trudne. Wójtowie podkreślają, że nie mają żadnych wygórowanych żądań, chcieliby tylko otrzymać dofinansowanie na inwestycje zapewniające mieszkańcom zabezpieczenie podstawowych potrzeb. Ponieważ fundusze unijne są dla wsi skromne, większe pieniądze na ten cel powinien zarezerwować budżet państwa. Wydaje się to jednak mało realne w obecnej sytuacji finansów publicznych.
Krzysztof Losz