• Czwartek, 30 kwietnia 2026

    imieniny: Mariana, Chwalisławy

Ekshumacje w areszcie

Wtorek, 16 września 2014 (19:31)

IPN wciąż apeluje do osób, których bliscy mogą być pochowani na terenie aresztu śledczego w Białymstoku, by przekazywały materiał DNA do badań porównawczych. Na terenie aresztu trwają prace ekshumacyjne. Porównanie DNA pozwoliłoby poznać nazwiska ofiar.

Prace prowadzone na terenie aresztu związane są ze śledztwami pionu śledczego IPN w Białymstoku dotyczącymi m.in. zbrodni funkcjonariuszy UB.

Badania na terenie aresztu rozpoczęły się w ubiegłym roku, wtedy w lipcu i październiku odkryto pierwsze szczątki. Na większą skalę prace kontynuowano w maju tego roku, teraz trwa ich kolejny etap.

Uczestniczą w tych pracach prokuratorzy i historycy IPN, ale także m.in. archeolodzy, antropolodzy i genetycy, w tym specjaliści z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów (PBGOT). Do tej pory odnaleziono na terenie aresztu szczątki blisko 250 osób: mężczyzn, kobiet i dzieci.

Dr Andrzej Ossowski z PBGOT, specjalista z zakresu genetyki i kryminalistyki, powiedział, że praca w Białymstoku jest typowa dla tzw. zespołu DVI (disaster victim identification), czyli zespołu do identyfikacji ofiar zdarzeń masowych. – Naszym zadaniem jest skoordynowanie tego całego procesu, kontrola tego, co się dzieje, zbieranie całej dokumentacji. Finalnym efektem będą badania identyfikacyjne i identyfikacja – wyjaśnił Ossowski.

Zwrócił uwagę, że w tej konkretnej sprawie to genetyka jest właściwie jedyną metodą, która może doprowadzić do identyfikacji. – Spekulacje na podstawie wzrostu, płci danej osoby, tego, co przy niej znajdziemy, są z góry skazane na niepowodzenie. Za duża ilość osobników, zbyt mało wiemy o tych osobach, zbyt dużo czasu minęło od śmierci, żebyśmy mogli kogokolwiek zidentyfikować na podstawie tylko i wyłącznie nie-metod genetycznych – dodał dr Ossowski.

W jego ocenie, to jest problem, który mają specjaliści na całym świecie, zajmujący się tematem ofiar zbrodni totalitarnych sprzed kilkudziesięciu lat. – Dopiero w ostatnich dziesięciu latach jesteśmy w stanie te ofiary skutecznie identyfikować – zaznaczył dr Ossowski.

– Dla specjalistów, którzy zajmują się zbrodniami totalitarnymi, jest to miejsce bardzo interesujące. Mamy pochówki z okresu wojny, mamy pochówki powojenne – mamy dwa totalitaryzmy w tych samych miejscach, często te jamy (grobowe) nachodzą na siebie – powiedział dr Ossowski pytany o ocenę miejsca prac ekshumacyjnych w Białymstoku.

Zwrócił uwagę, że są tam pochówki nie tylko mężczyzn, ale również kobiet i dzieci. – To przykład prawdziwego ludobójstwa, te ofiary są najbardziej wymowne. Ale – co jest jeszcze bardziej porażające – to te ofiary będą miały najmniejsze szanse na identyfikację – dodał.

Specjalista ocenia, że najłatwiej będzie zidentyfikować ofiary powojennych zbrodni komunistycznych, bo jest o nich najwięcej informacji, m.in. o ofiarach egzekucji na terenie aresztu. Wtedy łatwiej znaleźć bliskich takich ofiar, by mieć materiał do badań DNA. – Stąd bardzo ważna jest praca zespołu naukowców. Bez ich pracy bylibyśmy ślepi, brakowałoby nam tego całego backgroundu, który jest niezbędny w naszej pracy. Tutaj nie ma pracy dla singli. Bez dobrego podłoża historycznego, bez dobrze przeprowadzonych prac ekshumacyjnych byłoby nam znacznie trudniej pracować, a często byłoby to niemożliwe – dodał.

Wciąż trwa zbiórka materiału DNA od osób, których bliscy mogą być na terenie aresztu pochowani. Do tej pory w bazie znalazło się ok. 140 takich próbek. Osoby zainteresowane mogą kontaktować się albo z IPN w Białymstoku, albo z Polską Bazą Genetyczną Ofiar Totalitaryzmów.

Dr Ossowski zaznaczył, że trwa budowanie bazy materiału dowodowego, porównawczego, a badania związane z ekshumacjami w areszcie rozpoczną się najprawdopodobniej pod koniec tego roku.

MPA, PAP