• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Pojedynek z Brazylią

Wtorek, 16 września 2014 (17:36)

Polscy siatkarze zmierzą się dziś w łódzkiej Atlas Arenie z Brazylią w pierwszym meczu trzeciej rundy mistrzostw świata. Jeśli wygrają, wykonają ogromny krok na drodze do półfinału, w przypadki porażki szans nie stracą, bo w czwartek zagrają jeszcze z Rosją.

 

Pojedynek z Brazylią tak naprawdę rozpoczął się jeszcze zanim zawodnicy wyszli na parkiet. Ekipa z Ameryki Południowej głośno dała bowiem wyraz swego niezadowolenia z faktu, że na turniej decydujący o awansie do czołowej czwórki musiała przeprowadzić się do Łodzi, ale jeszcze ten fakt by jakoś uszedł, gdyby meczów z Polską i Rosją nie musiała rozgrywać dzień po dniu.

Tego już było za wiele dla trenera Bernardo Rezende, który wprost powiedział, że czuje się wraz z podopiecznymi poszkodowany, by nie rzec ostrzej – oszukany. – To niedopuszczalne. Wygraliśmy grupę, mamy na koncie komplet zwycięstw, a tu musimy przenieść się do innego miasta i grać z najgroźniejszymi rywalami, do tego dzień po dniu – atakował, doszukując się w tym wszystkim drugiego dna. I faktycznie, drugie dno było, co przyznał nawet dyrektor wykonawczy turnieju Wojciech Czayka.

– Korzystaliśmy z przywileju gospodarza. Jestem przekonany, że gdyby mundial odbywał się w Brazylii, oni dokładnie tak samo by się zachowali – powiedział. Miał na myśli oczywiście fakt, że Polska swoje pojedynki będzie rozgrywała dziś i w czwartek, korzystając w międzyczasie z jednego dnia wolnego. W zasadzie to oburzeniu Brazylii nawet trudno się było dziwić. Canarinhos wygrywając grupę w drugiej rundzie mistrzostw, zgodnie z obowiązującymi zasadami powinni teraz grać we wtorek i czwartek. Polska wcześniej jednak wysłała pismo do FIVB (światowej federacji) zwracając się z taką właśnie prośbą i została ona zaakceptowana.

W ten jeden jedyny raz na tym turnieju Biało-Czerwoni skorzystali z faktu, że są jego gospodarzem. W wielu wcześniejszych mistrzostwach świata działy się rzeczy dużo bardziej kontrowersyjne, by nie rzec skandaliczne, włącznie z ewidentnym ustalaniem kalendarza spotkań pod gospodarzy. Nie sposób było natomiast przyjąć zarzutów Brazylijczyków związanych z przeprowadzką do Łodzi. Już dawno było bowiem wiadomo, że Polska w trzeciej fazie będzie grała w tym właśnie mieście, a na wynik losowanie wpływu nie miała żadnego. Przyjęła go tak samo jak Canarinhos z głębokim niezadowoleniem.

Wściekłość Rezende dodatkowo rozgrzała emocje przed dzisiejszym meczem. Obie strony mają świadomość jego wagi. Wiedzą, że wygrana awansu jeszcze co prawda nie da, ale znacznie do niego przybliży. Brazylijczycy są najbardziej utytułowaną drużyną świata ostatnich lat. Długo wygrywali wszystko, co do wygrania było i choć ostatnio musieli uznać wyższość rywali, czy to na igrzyskach w Londynie, czy Lidze Światowej, wciąż są ekipą z absolutnie najwyższego topu, uważaną za kandydata numer jeden do mistrzostwa świata.

– Nikt nawet nie próbuje podważać klasy Brazylii, jednak jestem przekonany, że możemy z nią wygrać. Nie będziemy faworytami, acz to akurat można poczytać sobie za plus. Kluczem do sukcesy będzie podjęcie walki. Do tej pory na mistrzostwach mieliśmy lepsze i gorsze momenty, ale nigdy się nie poddaliśmy. Każdy z zawodników z szerokiej kadry jest gotów, by wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik – powiedział Antiga.

Obie drużyny mają swoje problemy. Rezende z niepokojem nasłuchuje wiadomości z lekarskich gabinetów, do których udawali się środkowy Sidao, przyjmujący Murilo i atakujący Wallace, natomiast Antigę martwił uraz Michała Winiarskiego. W jego przypadku nic nie jest jeszcze przesądzone, być może będzie w stanie pomóc kolegom, nawet w niepełnym wymiarze czasowym.

Mecz zapowiada się porywająco, wynik jest sprawą otwartą. Początek spektaklu o 20.25.

Piotr Skrobisz