• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Niestrudzeni obrońcy

Wtorek, 16 września 2014 (14:10)

Do końca bronili wolności i godności człowieka – tak o zamordowanych przez NKWD i UB żołnierzach Armii Krajowej powiedział ks. abp Henryk Hoser.

Wczoraj podczas Mszy św. w katedrze św. Floriana biskup warszawsko-praski modlił się w intencji Polaków, którzy w latach 1944-1954 byli więzieni i mordowani. Zaapelował o modlitwę w intencji pokoju, aby nie doszło do trzeciej wojny światowej – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.

Nawiązując do 75. rocznicy sowieckiej agresji na Polskę, ks. abp Hoser zwrócił uwagę, że wraz z wejściem Armii Czerwonej rozpoczęła się droga krzyżowa polskiego Narodu pod dwiema okupacjami, z których jedna była gorsza od drugiej. – Z terenów wschodnich rozpoczęła się wywózka Polaków do gułagów na dalekiej Syberii. Elitę naszego społeczeństwa, a więc oficerów Wojska Polskiego,wśród których byli ludzie najbardziej światli, rozstrzelano w Katyniu i innych miejscach zagłady – dodał ksiądz arcybiskup.

Ksiądz arcybiskup Hoser zwrócił uwagę, że 75 lat temu państwo polskie nie przestało istnieć, ponieważ w sercach ludzi wciąż żyła suwerenność. Dlatego 27 września powołano do istnienia Polskie Państwo Podziemne – jedyne takie w całej okupowanej Europie. Było ono ukonstytuowane, miało prezydenta, rząd i ramię zbrojne, jakim była Armia Krajowa licząca 300 tys. żołnierzy, którzy aż do końca bronili wolności i godności człowieka – podkreślił. Przypomniał, że to oni ginęli na barykadach Powstania Warszawskiego oraz w akcjach dywersyjnych mających na celu osłabienie najeźdźcy i powrót do upragnionej i wolnej Ojczyzny.

Biskup warszawsko-praski przypomniał, że oficjalne zakończenie II wojny światowej, wbrew pozorom, nie przyniosło Polakom wolności i pokoju. – Obok pozorów normalnego życia, po prawej stronie Wisły, w piwnicach, w strasznych cierpieniach i torturach konali ludzie. W większości byli to właśnie żołnierze AK, którzy walczyli z Niemcami w ramach Polskiego Państwa Podziemnego. Na ścianach grawerowali w cegłach ostatnie słowa i znaki takie jak: krzyż, wizerunek Matki Bożej czy imiona najbliższych. Na jednej ze ścian katowni przy ulicy Strzeleckiej do dziś widnieje napis: „Śmierć będzie dla nas wybawieniem” – zaznaczył ks. abp Hoser.

Przypomniał, że podobne katownie rozsiane były po całej Polsce. – Dopiero teraz, po latach, odkrywamy groby rozstrzelanych strzałem w potylicę czy salwą strzelniczą, zamordowanych w kazamatach, pochowanych pod chodnikami, na podwórkach czy na łączkach. Większość wydobywanych szkieletów męczenników to ludzie zaginieni, zabici nie wiadomo gdzie i kiedy, których tożsamości prawdopodobnie nigdy już nie poznamy – ubolewał kaznodzieja.

Na zakończenie biskup warszawsko-praski zaapelował o modlitwę w intencji pokoju, aby nie doszło do trzeciej wojny światowej. – Błagajmy Boga, abyśmy na naszej ziemi nigdy nie mieli okupantów, żebyśmy mogli zawsze modlić się do Boga żywego, który stał się człowiekiem, by uczestniczyć w ludzkim cierpieniu i nas prowadzić do zmartwychwstania; by czasy przyszłe były lepsze od przeszłości i aby nastąpił postęp moralny, przynajmniej proporcjonalny do postępu technologicznego, który – jak dotąd – w większości potrafi służyć złu, które szerzy się w świecie – mówił ks. abp Hoser.

Po Mszy św. złożono wieńce w trzech miejscach w Warszawie, gdzie przetrzymywano i katowano Polaków – przy ulicy Cyryla i Metodego, Liceum Władysława IV oraz przy ulicy Sierakowskiego.

MPA