Za obronę życia ciągani po sądach
Poniedziałek, 15 września 2014 (19:11)To była dyskusja pomiędzy lekarzami a sądem na temat filozoficzno-moralnej definicji, kiedy zaczyna się życie i czy abortowane dziecko to człowiek czy jeszcze nie – tak dzisiejszą rozprawę skomentował Jacek Kotula – jeden z oskarżonych przez Szpital Pro-Familia w Rzeszowie o naruszenie dobrego imienia placówki.
Z pozwu Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie stanęli dzisiaj dwaj obrońcy życia: Jacek Kotula i Przemysław Sycz, przedstawiciele Fundacji PRO – Prawo do Życia na Podkarpaciu. Szpital zarzuca im, że organizując pikiety i głosząc hasła, iż w klinice zabija się chore, nienarodzone dzieci, dopuścili się pomówienia, wywołali publiczną dyskusję w mediach, przez co naruszyli dobre imię placówki i jej wizerunek. Stało się to po tym, jak jedna z położnych placówki Agata Rejman poinformowała, że w szpitalu są zabijane dzieci. Jednocześnie, powołując się na klauzulę sumienia, oświadczyła, że nie chce uczestniczyć w aborcji. W ślad za Agatą Rejman poszły także inne pielęgniarki i położne.
Publiczne wyznanie położnej spotkało się z restrykcjami, a w efekcie z zagrożeniem utraty pracy, jeżeli nie wycofa się ze swoich słów. W odpowiedzi podkarpaccy obrońcy życia, sprzeciwiając się zabijaniu nienarodzonych dzieci i w obronie położnej, zorganizowali szereg pikiet, m.in. przed szpitalem Pro-Familia. Łącznie zorganizowano 18 pikiet w Rzeszowie i innych miastach Podkarpacia.
Pierwsza, wyłączona z jawności rozprawa z oskarżenia Pro-Familii przeciwko Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi odbyła się 16 kwietnia, ale nie doprowadziła do ugody, a strony pozostały przy swoich stanowiskach. Sprawa nie ruszyła do przodu także 7 lipca, kiedy okazało się, że Pro-Familia rozszerzyła pozew o informacje o organizowanych pikietach, a sąd dał sobie czas na rozpoznanie sprawy. Dzisiejsza rozprawa także odbyła się za zamkniętymi drzwiami.
– To była dyskusja pomiędzy lekarzami ze szpitala Pro-Familia a sądem na temat filozoficzno-moralnej definicji, kiedy zaczyna się życie i czy abortowane dziecko to człowiek, czy jeszcze nie – relacjonuje NaszemuDziennikowi.pl Jacek Kotula.
Widać sprawa nie została wyjaśniona do końca, skoro na następnej rozprawie, wyznaczonej na 30 września, przed sądem mają zeznawać Mariusz Dzierżawski, szef Fundacji PRO – prawo do życia oraz prof. dr hab. Andrzej Skręt, konsultant wojewódzki ds. ginekologii i położnictwa.
– Można odnieść wrażenie, że przedstawiciele szpitala chcą wmówić wszystkim, że to, co robią, czynią zgodnie z prawem, że są bez winy, a to, że placówka jest źle postrzegana, to wyłącznie nasza wina. Jednocześnie narzucają, aby źle kojarzony termin „aborcja”, która de facto jest zabijaniem dziecka, nazywać terminacją – uważa Jacek Kotula.
Warto podkreślić, że niedawno dyrekcja Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie zwróciła się o ograniczenie obrońcom życia prawa organizowania pikiet przez jeden rok oraz zatrzymanie banerów. Sąd jednak nie przychylił się do tego wniosku.
Ponadto Pro-Familia wytoczyła Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi także proces z powództwa cywilnego, którego pierwsza rozprawa ma się odbyć 16 października przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. – W tym czasie na nasze zaproszenie gościć będzie w Polsce Mary Wagner, kanadyjska katoliczka, niezłomna kobieta więziona za obronę życia poczętego, która zapowiedziała, że weźmie udział w naszej rozprawie. Mamy nadzieję, że jej świadectwo i odwaga zmienią podejście wielu ludzi do tematu aborcji, która jest przejawem nie postępu, ale cywilizacji śmierci, i uświadomi wielu nieprzekonanych, że życie przed narodzeniem powinno być chronione analogicznie jak na innych etapach, już po narodzeniu – podkreśla Jacek Kotula.
Mariusz Kamieniecki