Wyprawa do bastionu "Sarny"
Środa, 12 września 2012 (06:06)Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa we współpracy z weteranami szuka grobów zamordowanych przez Sowietów żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza.
Wyprawę organizuje Stowarzyszenie Weteranów Polskich Formacji Granicznych.
– Jedzie nas około 14 osób, członków Stowarzyszenia Weteranów Polskich Formacji Granicznych oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej. Mamy zlokalizowane najprawdopodobniej miejsce, gdzie zostało pochowanych 19 żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza rozstrzelanych przez Sowietów. Być może wśród nich jest ppor. Jan Bołbott. Prawdopodobnie razem z nimi została zakopana zastrzelona nauczycielka szkoły powszechnej w Tynnem ze swoją córką. Jej tożsamość będziemy starali się ustalić – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Waldemar Bocheński, prezes Stowarzyszenia.
Dodaje, że zamordowano ją za to, że była Polką i inteligentką. – Sowieci mordowali nie tylko znienawidzonych żołnierzy, ale też inteligencję. Szalenie nienawidzili polskich policjantów. W pobliżu Tynnego są miejsca, gdzie rozstrzelano w czasie transportu tych, którzy się poddali – podkreśla.
Podporucznik Bołbott z Batalionu Fortecznego „Sarny”, wchodzącego w skład Pułku KOP „Sarny”, był jednym z bohaterów zmagań z wojskami sowieckimi, które nacierały na odcinku „Sarny” 21 września 1939 roku.
– Ciekawostką jest, że w tej samej 4. Kompanii Fortecznej służył kpt. Władysław Raginis. Gdy ściągnięto go do Grupy Operacyjnej „Narew” na obsadzenie odcinka Wizna, zmobilizowany został do tej jednostki młody prawnik ppor. Bołbott i pojechał do Sarn. Tam dostał dowództwo plutonu i kilka schronów, które obsadzili jego żołnierze – tłumaczy Bocheński.
Walki 21 września w rejonie Tynnego miały niezwykle dramatyczny charakter.
– Sowieci otoczyli te schrony i zaczęli je podpalać, obrzucając papą, słomą, podsuwaną wielkimi spychaczami. Doprowadzili do tego, że część załóg, nie mając już amunicji, duszona dymem się poddała. W walce poległ młody ppor. Bołbott – relacjonuje. Bocheński wskazuje, że różne są informacje na temat liczby poległych wówczas żołnierzy polskich.
– Z materiałów pozyskanych w kraju i Instytutu Sikorskiego w Londynie wynika, że co najmniej kilkudziesięciu. Ta ich część, która powstrzymywała frontalny atak Sowietów, pozostała na stanowiskach do końca. Zginęli wszyscy. Natomiast ci, którzy się poddali, byli selekcjonowani i rozstrzeliwani na miejscu albo kierowani do obozów przejściowych. Następnie dostarczano ich do większych łagrów, gdzie znaleźli śmierć w dołach Charkowa czy Katynia – ocenia Bocheński.
Wyprawa na odcinek umocniony „Sarny” rozpocznie się 14 września. Właściwe poszukiwania miejsc pochówku obrońców polskiej wschodniej rubieży zaplanowano na 16-17 września.
– Mamy już wybrane pewne tereny w rejonie Tynnego i Berduchy. Żyją jeszcze starsi ludzie, którzy pamiętają selekcję i rozstrzeliwania, bo pracowali w tym czasie w polu z rodzicami. Oczywiście zakazane im było mówienie czegokolwiek. Dopiero teraz się otwierają ze swoją wiedzą. Niektórzy otrzymali ją od rodziców – podkreśla prezes.
Niestety, na przeszkodzie przedsięwziętym badaniom stanęła trudna sytuacja w Konsulacie Generalnym w Łucku po wykryciu afery z wydawaniem wiz na początku sierpnia. Odwołanie pracowników tej placówki doprowadziło do braku porozumienia ze stroną ukraińską w kwestii możliwości użycia sprzętu specjalistycznego do badań podziemnych. Potwierdza to Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, której pracownicy mieli uczestniczyć w poszukiwaniach.
– Żebyśmy mogli coś namierzyć georadarem, potrzebna jest duża pomoc konsularna. Natomiast, jak wiadomo, konsulat w Łucku jest w trakcie reorganizacji – oznajmia Dancewicz. Dlatego uczestnicy wyprawy skupią się na lokalizacji potencjalnych mogił obrońców odcinka „Sarny”.
– Bierzemy sprzęt pomiarowy. Bez sondowania i ingerencji w strukturę gruntu wszystkie kopczyki i prawdopodobne miejsca pochówków naniesiemy na mapę. Po powrocie do kraju przedstawimy ten raport ROPWiM. Po obsadzeniu nowych stanowisk w konsulacie w Łucku będziemy starali się przygotować – być może w maju przyszłego roku – do badań pod powierzchnią ziemi – prognozuje Bocheński.
Jednym z istotnych akcentów wyprawy będzie odsłonięcie tablicy pamiątkowej poległych, pomordowanych i zaginionych w walce z Sowietami po 17 września 1939 r. żołnierzy KOP w kościele pogarnizonowym w Sarnach. Jak informuje Jan Markowski, prezes Środowiska Chełmskiego Żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, uroczystość odbędzie się 15 września o godz. 11.00. Tablicę ufundowało Środowisko Chełmskie Żołnierzy 27. WDP AK oraz funkcjonariusze Straży Granicznej w Chełmie.
Właściwe poszukiwania miejsc pochówku obrońców polskiej wschodniej rubieży zaplanowano na 16-17 września. – Mamy już wybrane pewne tereny w rejonie Tynnego i Berduchy. Żyją jeszcze starsi ludzie, którzy pamiętają selekcję i rozstrzeliwania, bo pracowali w tym czasie w polu z rodzicami. Oczywiście zakazane im było mówienie czegokolwiek. Dopiero teraz się otwierają ze swoją wiedzą. Niektórzy otrzymali ją od rodziców – podkreśla prezes.
Jacek Dytkowski