Zależy nam na Ojczyźnie
Piątek, 12 września 2014 (10:10)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
W sanktuarium Serca Jezusowego na warszawskiej Pradze przy ul. Kawęczyńskiej w pierwszy piątek października odbędzie się kolejne czuwanie modlitewne w intencji Ojczyzny.
PRZECZYTAJ wypowiedzi uczestników pierwszego czuwania z cyklu rozpoczętej nowenny przed 250. rocznicą ustanowienia święta Najświętszego Serca Jezusowego.
Ks. Edmund Modzelewski, proboszcz parafii Serca Jezusowego, gospodarz miejsca obecnych czuwań za Ojczyznę:
Księży Michała Dłutowskiego i Mariusza Bernysia, którzy prowadzą te czuwania, znam już ładnych kilka lat, ponieważ pracowałem w Czerwińsku, w sanktuarium Matki Bożej Pani Mazowsza, i oni przyjeżdżali zawsze 22 lutego na Mszę Świętą, jadąc do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Płocku, gdzie były pierwsze objawienia Pana Jezusa Siostrze Faustynie.
Księża ci bardzo mnie urzekli swoją postawą, a szczególnie jestem pod wrażeniem kazania, które wygłosił ks. Bernyś w Czerwińsku przed kilkoma laty. To była Środa Popielcowa, była to Msza Święta parafialna i prosiłem księdza Mariusza, żeby kazanie było krótkie ze względu na parafian. A on mi odpowiedział: „Tak, będzie krótko”.
Kazanie trwało 40 minut, a ja odprawiałem Mszę Świętą razem z nimi i żałowałem, i pytałem: „Dlaczego, Panie Boże, to kazanie już się skończyło?”. To, co ci dwaj księża czynią, to jest na dzisiejsze czasy wezwanie nie tylko dla nich, ale dla nas wszystkich kapłanów. Uważam, że dzisiaj szturm do Nieba takiej modlitwy i umartwienia każdemu jest potrzebny. Przede wszystkim nam, kapłanom, żebyśmy mogli dawać wzór tym, których spotkamy na naszej drodze.
Druga inspiracja, że tutaj jesteśmy, to fakt, że bazylika na Kawęczyńskiej na warszawskiej Pradze jest pod wezwaniem Serca Jezusowego. Skoro akcent pada na Serce, to my mamy swoje życie układać w rytm Serca Jezusowego i tylko w taki sposób możemy pokonać zło, szatana, to wszystko, co niszczycielsko dokonuje się wokół nas, a często i w nas. I myślę, że też czuwania rozpoczęte w bazylice – nowenna dziewięciomiesięczna – przyniosą korzyść, pożytek nie tylko dla nas, gospodarzy sanktuarium, salezjanów, ale dla parafii na Pradze, gdzie niełatwo się pracuje.
S. Maksymiliana ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek:
Przyszłam na to czuwanie dlatego, że sprawa Ojczyzny jest dla mnie bardzo ważną sprawą. Od tego zależy nasza przyszłość, przyszłość dzieci i młodzieży. Jeżeli nie będziemy się modlili i Pan Bóg tego wszystkiego nie porozwiązuje, to my jako ludzie nie jesteśmy w stanie nic zrobić.
Jedyną rzeczą, którą możemy zrobić, jest modlić się i oddać Panu Bogu wszystkie trudne sprawy Ojczyzny. Żeby On wszedł w te wszystkie sprawy i udzielił nam potrzebnych łask, światła Ducha Świętego.
Irena Żelazek z Piastowa:
My, pielgrzymi z Piastowa, jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy się tu pomodlić, skupić się, wyciszyć, wszystkie troski i kłopoty naszej Ojczyzny oddać w miłujące Serce Jezusa. Króluj nam, Chryste, zawsze i wszędzie!
Alicja Szawiel z Warszawy:
Mieliśmy już 9 miesięcy czuwania w sanktuarium maryjnym na Siekierkach z racji pierwszych sobót miesiąca. Teraz, z racji zbliżającej się 250. rocznicy ustanowienia w liturgii nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, rozpoczynamy nowennę, która skończy się w maju przyszłego roku, a w czerwcu będzie to rocznicowe wydarzenie – wielki jubileusz.
Idziemy i modlimy się głównie za Ojczyznę do Serca Pana Jezusa. Gdy kończymy czuwanie, wierni odwożą się nawzajem samochodami, gdyż nad ranem nie ma zbytnio dojazdu. Dlatego jeden drugiego podwozi. Miło jest modlić się wspólnie, zawiązała się między nami więź.
Na czuwaniach za Ojczyznę człowiek naprawdę czuje, że oddaje się Panu Bogu, i wydaje mi się, że te nasze modlitwy są naprawdę żarliwe, bo prowadzone przez ludzi, którym naprawdę zależy na Ojczyźnie, żeby rosła w chwale.
Hanna Gozdek z Grójca:
Przyjechałam na to czuwanie w pierwszy piątek miesiąca w swojej osobistej intencji. Mam bardzo ciężko chorego męża, chciałabym prosić Boga o wsparcie, i to jest główna intencja, bo z osobistymi intencjami też się tu przychodzi.
Beata Rosłoniec z Grójca:
Idąc do kościoła na czuwanie za Ojczyznę, spotkałam biednego, bezdomnego człowieka, który prosił o drobną ofiarę, o jakąś jałmużnę, o bułkę. Moje współsiostry dały mu jakieś pieniądze, a ja obiecałam mu modlitwę. Proszę mi wierzyć, powiedział swoje imię i nazwisko i bardzo prosił o tę modlitwę. I chyba jestem tu dlatego, żeby pomodlić się za tego człowieka – jednego z nas, naszego rodaka, Polaka tak jak my.
Zebrała Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz