• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

MSZ mogło więcej

Środa, 12 września 2012 (06:04)

Z mec. Marią Szonert-Biniendą, dyrektorem Instytutu Libra w Cleveland, uczestniczącą w przygotowaniu publikacji akt katyńskich, rozmawia Piotr Falkowski


Jakoś mało kongresmanów, znanych osobistości było na uroczystości związanej z opublikowaniem w internecie dokumentów katyńskich.
-
Niestety. Widać było w ostatnim okresie wysiłki na rzecz wyciszenia tego wydarzenia. Mieliśmy nadzieję, że wezmą w nim udział kongresmani z różnych stanów oraz że będzie więcej mediów amerykańskich. Działania ambasady polskiej w ostatnich tygodniach były jednak tak agresywne, że po prostu zamknięto usta biuru kongresman Marcy Kaptur. Do tego stopnia, że jej współpracownicy zminimalizowali całą uroczystość.


Na czym polegały te działania?
-
Po pierwsze, polska ambasada starała się całkowicie przejąć kontrolę nad przebiegiem uroczystości: kto, kiedy i co mówi. Po drugie, wyraźnie kontrolowano dostęp do polskiej prasy, do środowisk katyńsko-syberyjskich, które doprowadziły do odtajnienia akt katyńskich. Przez to oficjalna wersja w Polsce całkowicie pomija ich wkład. W tym zakresie obowiązuje pełna cenzura w mediach.


Proszę opowiedzieć, jak zrodziła się inicjatywa publikacji tych dokumentów?
-
Rekomendacja taka zrodziła się w wyniku sympozjum katyńskiego, które odbyło się w lutym 2011 roku. Wówczas to został sformułowany plan przedsięwzięć, które należy podjąć w celu naprawienia krzywd za zbrodnię katyńską. W stosunku do Stanów Zjednoczonych raport ekspertów zawierał trzy główne punkty. Pierwszy to aktywne poszukiwanie dokumentów katyńskich znajdujących się w archiwach rządowych USA. Drugi wzywał do odtajnienia materiałów, gdy już zostaną zidentyfikowane w archiwach rządu federalnego Stanów Zjednoczonych, i udostępnienia ich badaczom. Po trzecie, rekomendowano aktywne rozpowszechnianie prawdy o szeroko rozumianej zbrodni katyńskiej wśród opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych. W tej chwili udało się częściowo zrealizować pierwsze dwa punkty rekomendacji ekspertów.


Czy opublikowane pliki to wszystkie dokumenty, jakie władze USA posiadają na temat zbrodni katyńskiej?
-
Udostępniono w internecie około tysiąca stron nowo odtajnionych dokumentów. W sumie zidentyfikowano podczas poszukiwań około 2 tys. stron tajnych dokumentów katyńskich. Zostały one odtajnione, ale nie wszystkie umieszczono na stronie internetowej. Jest więc bardzo dużo dokumentów różnej rangi, które jeszcze nie zostały udostępnione. Czekają, aby historycy i badacze do nich dotarli. Nie mamy też pewności, że poszukiwania objęły wszystkie źródła. Może być też tak, że pewne materiały w tajnych archiwach nie zostały wciąż zidentyfikowane jako katyńskie i dlatego ich nie odtajniono. W zbiorze jest oczywiście wiele dokumentów dawno odtajnionych, szczególnie dotyczących komisji Maddena. Niestety, nie mamy jasności, które dokumenty zostały odtajnione teraz, a które były już wcześniej odtajnione, ale nie zostały udostępnione.


Trudno było przekonać administrację do projektu odtajnienia akt katyńskich?
-
Z kongresman Marcy Kaptur współpracowały polonijne środowiska katyńskie i syberyjskie. Po sympozjum katyńskim w lutym 2011 roku biuro pani Kaptur zwróciło się do mnie o przygotowanie projektu rozporządzenia, jakie Biały Dom miałby wydać w sprawie odtajnienia akt katyńskich. Ja taki projekt przygotowałam i przedstawiłam. W wyniku dalszych konsultacji biuro kongresman Kaptur uznało, że projekt odtajniania dokumentów nie będzie realizowany w drodze rozporządzenia prezydenta, ale w formie listu rekomendacyjnego. Taki list skierowany do Białego Domu został podpisany przez Marcy Kaptur i kongresmana z Illinois Dana Lipinskiego, a następnie wysłany 19 sierpnia 2011 roku. Zawierał prośbę o odtajnienie, a nie o wydanie rozporządzenia w tej sprawie. Biały Dom poparł tę prośbę i przekazał zlecenie odtajnienia dokumentów katyńskich do Archiwum Narodowego. W efekcie projekt katyński prowadzony przez Narodowe Archiwa miał charakter w pewnym sensie dobrowolny. Gdyby prowadzono ten projekt w innym trybie, na przykład na podstawie rozporządzenia prezydenta bądź uchwały Kongresu, miałby on charakter formalnoprawny, co wiązałoby się z obowiązkiem odtajnienia wszystkich dokumentów.


Jak wyglądała praca nad przygotowaniem tej publikacji?
-
Kwerendę dokumentów prowadził specjalny zespół specjalistów wyznaczony przez Głównego Archiwistę Stanów Zjednoczonych. To byli pracownicy różnych działów Archiwów Narodowych, ale głównie z działu zajmującego się odtajnianiem. Ten zespół współpracował z różnymi organami rządu amerykańskiego, wysyłając do nich zapytania i prosząc o przekazanie wszelkich dokumentów katyńskich, jakie mogą się znajdować w ich posiadaniu.


Co publikacja Archiwum Narodowego wnosi do naszej wiedzy o zbrodni katyńskiej?
-
To nie jest łatwe pytanie. Myślę, że może powstać kilka doktoratów bazujących na tych aktach. Dokładne badania pokażą, które informacje mają istotne znaczenie, nadają nowy wymiar problemowi zbrodni katyńskiej. Najbardziej obiecujące wydają się akta Departamentu Wojny, dokumenty samej armii, w tym dane wywiadowcze. Jest zbiór dokumentów pokazujących proces wyciszania problematyki katyńskiej. Wewnętrzne walki w administracji amerykańskiej zakończyły się decyzją o całkowitym utajnieniu informacji na temat Katynia. W odtajnionych dokumentach widać grę administracji na rzecz utajnienia sprawy katyńskiej. Niestety, jest to znaczna część spośród ujawnionych informacji. Natomiast mało jest informacji na temat innych miejsc zbrodni NKWD na Polakach. Uwaga koncentruje się głównie na Lesie Katyńskim. W stosunku do zbrodni na osobach cywilnych mordowanych w więzieniach Ukrainy i Białorusi wydaje się, że akta amerykańskie niewiele wnoszą. Nie przybliżają one prawdy o zakresie zbrodni katyńskiej. Nie ma zatem prawie nic o Starobielsku, o Miednoje, niewiele się dowiemy o prześladowaniach ludności cywilnej, rodzin jeńców. Najwyraźniej te mordy i prześladowania - stanowiące integralną część zbrodni katyńskiej - nie były przedmiotem zainteresowania amerykańskich służb wywiadowczych.


Jakie dalsze plany mają inicjatorzy odtajnienia dokumentów?
-
Przede wszystkim podjęcie badań naukowych nad ujawnionymi materiałami i ogólnie rozwój studiów katyńskich w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o problematykę katyńską szeroko pojętą, czyli spojrzenie na zbrodnię katyńską jako symbol masowej eksterminacji obywateli polskich i masowych deportacji ich rodzin w warunkach zagrażających ich życiu w okresie od września 1939 do czerwca 1941 roku. Tak powinniśmy rozumieć Katyń w świetle dzisiejszej wiedzy.


Dziękuję za rozmowę.

Piotr Falkowski