Polscy siatkarze wygrali z Włochami
Czwartek, 11 września 2014 (23:09)Polscy siatkarze mecz z Włochami rozpoczęli fatalnie, najgorzej na tych mistrzostwach świata. Na szczęście zimny prysznic ich otrzeźwił i ostatecznie wygrali 3:1, zdobywając bezcenny w konteście walki o awans do kolejnej rundy komplet punktów. Dziś wygrywali również wszyscy ich najgroźniejsi rywale.
Obie drużyny przystępowały do tego meczu poturbowane. Polacy lekko, bo dzień wcześniej ponieśli pierwszą na mistrzostwach porażkę, ze Stanami Zjednoczonymi. Włosi poważnie, bo po kolejnym już niepowodzeniu, tym razem z Serbią, wiedzieli, że muszą odłożyć na nieokreśloną przyszłość marzenia o medalu. Obie drużyny miały inne cele. Polacy, wychodząc na parkiet, wiedzieli, że muszą wygrać, bo tylko w ten sposób nie komplikowali sobie drogi do kolejnej rundy. Włosi grali już tylko o honor. O odzyskanie zaufania kibiców i poprawę relacji między sobą.
Większa presja ciążyła na Biało-Czerwonych, tym bardziej że rozpoczynając spotkanie, byli czwartą drużyną grupy E. Wyprzedzała ich już nie tylko Francja, ale i Iran, i USA, które dziś wcześniej wygrały swoje spotkania. Podopieczni trenera Slobodana Kovaca pokonali w Bydgoszczy Argentynę 3:0 (25:15, 25:23, 25:16), prezentując rewelacyjną formę, a Amerykanie wygrali w Łodzi z Serbią 3:1 (23:25, 31:29, 25:17, 25:21). Wszystko to razem wzięte chyba sparaliżowało naszych zawodników, bo mecz rozpoczęli najgorzej jak mogli.
W fatalnym stylu, chaotycznie, popełniając mnóstwo prostych błędów. Psuli zagrywki, źle przyjmowali, w efekcie przed pierwszą przerwą techniczną przegrywali 5:8. Kiedy kilka minut po wzniowieniu gry Karol Kłos zaatakował w aut, a rywale zapisali na swym koncie asa serwisowego, odskakując na 7:12, zdenerwowany Stephane Antiga poprosił o czas. Widział, że dzieje się źle, że musi wstrząsnąć podopiecznymi. Przerwa jednak nie poskutkowała, po powrocie do gry było jeszcze gorzej. A to ktoś dotknął siatki, a to zaatakował kilka metrów poza linię, a to znów spartaczył zagrywkę: przy wyniku 10:16 trudno było znaleźć optymistę, który wierzył, że partię można jeszcze wygrać. I nasi faktycznie nic już nie wskórali. Seta przegrali bez walki, oddając go rywalom w sposób szokująco łatwy.
W tym momencie wszyscy zastanawialiśmy się, co się dzieje, czy Polacy wpadli w dołek, czy zdołają się podnieść. Zdołali. W drugim secie nasi wreszcie zaczęli przypominać drużynę z aspiracjami. Do stanu 14:13 jeszcze wszystko było możliwe, ale od tego momentu grali już tylko Biało-Czerwoni. Przed przerwą techniczną jeszcze zdobyli dwa punkty, po niej dorzucili kolejnego. Przewagi już nie oddali, a w końcówce dominowali już bardzo wyraźnie.
Na początku trzeciego seta wróciły jednak koszmary. Polacy znów popełniali błędy, a Włosi je wykorzystywali. Przy wyniku 7:10 zrobiło się nerwowo, jednak nasi wzięli się do pracy. Wyrównali na 11:11, a po ataku Mariusza Wlazłego objęli prowadzenie 13:12. Potem trwała zaciekła walka, ale od stanu 20:19 na boisku istnieli już tylko Biało-Czerwoni.
Czwarty set zaczął się fatalnie. Było 1:4, 6:8, 8:11. Polacy doprowadzili do remisu i od tego momentu nikt nie chciał ustąpić. Walki było dużo, jednak w nerwowej końcówce ponownie lepsi okazali się nasi. Co prawda nie wykorzystali dwóch piłek meczowych, jednak za trzecim razem się już nie pomylili. Było w tym meczu wiele nerwów, było sporo momentów słabszych, ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze i tak jak wszyscy oczekiwali. Zwycięstwem za trzy punkty. Polacy wrócili dzięki temu na drugie miejsce w tabeli grupy E, wyprzedzając Iran i USA. Przed nimi, o jeden punkt, znajduje się tylko Francja, która w Bydgoszczy pokonała Australię 3:1 (25:22, 25:18, 30:32, 25:17).
W grupie F seta straciła Rosja, ale wygrała we Wrocławiu z Kubą 3:1 (25:18, 23:25, 25:15, 25:19). W drugim meczu rozegranym w tym mieście Kanada pokonała Finlandię 3:0 (27:25, 27:25, 25:19). Z kolei w Katowicach Brazylia zwyciężyła Chiny 3:0 (25:14, 25:23, 25:18), a Niemcy – Bułgarię 3:1 (25:16, 25:15, 23:25, 25:17).
Polska – Włochy 3:1 (19:25, 25:18, 25:20, 26:24). Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Paweł Zagumny, Karol Kłos, Mariusz Wlazły, Mateusz Mika – Paweł Zatorski (libero) – Michał Kubiak, Fabian Drzyzga, Marcin Możdżonek, Dawid Konarski.
Piotr Skrobisz