• Czwartek, 30 kwietnia 2026

    imieniny: Mariana, Chwalisławy

Prasówka rodem z Orwella

Czwartek, 11 września 2014 (22:54)

W Polsce nie milkną echa „wspaniałego”, „genialnego”, „wybitnego”, „poruszającego” wystąpienia prezydenta Komorowskiego w Bundestagu. Mainstream w euforii. Jesteśmy wreszcie docenieni, usłyszani, oklaskiwani. „Wyborcza” oznajmia, że oto niemiecka prasa jest zachwycona przemówieniem prezydenta Polski, w końcu to trzeci Polak występujący w Bundestagu, głoszą szumne nagłówki.

Ten zachwyt „wszystkich” i „niemieckich mediów” to tylko czcza propaganda mediów prorządowych. Należałoby więc tak naprawdę zacząć od falsyfikowania propagandowych haseł „Wyborczej”. Prawdopodobnie redakcja na Czerskiej sądzi, że Polacy nie znają niemieckiego, więc wyręczają ich ochoczo w tłumaczeniu doniesień prasowych.

W prasie niemieckiej peanów na cześć wystąpienia Komorowskiego tak naprawdę nie ma, co nie znaczy, że przemówienie nie zostało dostrzeżone. Jednak komentarze są umiarkowane w swym tonie, raczej chłodne, relacyjne niż euforyczne i pozytywne. Myślę tu oczywiście o czołowych tytułach niemieckich, których „Wyborcza” albo nie zauważyła, albo przeformułowała treści w nich występujące. Nie zauważyła i przeformułowała, ponieważ nie pasują do propagandowej narracji.

Tygodnik „Die Zeit” oraz dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zgodnie i na chłodno podkreślają przede wszystkim ostrość wystąpienia Komorowskiego w stosunku do Rosji i skupiają się na antyrosyjskiej retoryce prezydenta Polski. Dziennik „Süddeutsche Zeitung” nieco cieplej relacjonuje wystąpienie Komorowskiego, ale więcej uwagi poświęca przemowie prezydenta Gaucka i Lammerta, wskazując wprawdzie na aplauz parlamentarzystów z CDU/CSU, ale akcentuje także, czego z kolei nie robią media w Polsce, widoczny dystans polityków lewicy do tez wygłaszanych w niemieckim parlamencie.

„Tagesspiegel” (wysokonakładowy dziennik berliński o ambicjach „ogólnoniemieckich”) rzeczywiście tytułuje artykuł: „Cud pojednania”, ale po pierwsze, jest to cytat słów Komorowskiego, a po drugie, niefortunnie publikuje zdjęcie ugrzecznionego ukłonu Komorowskiego przed Merkel i Gauckiem, który można interpretować jako swoisty hołd berliński albo jako podziękę prezydenta za niemiecki sponsoring w Brukseli, skutecznie wykluczający konkurenta Tuska z „gry o tron” (albo o „prezydencki żyrandol”).

Z kolei, gdy mowa o „cudzie” (wciąż te cuda PeO), to „Wyborcza” swoim nagłówkiem: „Niemiecka prasa o wystąpieniu Komorowskiego: To cud, że Niemcy i Polacy się lubią”, świadomie deformuje rzeczywistość. Warto dokonać drobnego sprostowania i obnażyć intencje propagandystów z „Wyborczej”.

O „cudzie” mówił prezydent Joachim Gauck, a nie, jak wynika z relacji „Wyborczej”, dziennikarze, publicyści i komentatorzy niemieccy. Ponadto ta „niemiecka prasa” to wyłącznie „Die Welt” (gazeta od „polskich obozów koncentracyjnych”), czyli raczej mało fortunny świadek „dobrych” relacji niemiecko-polskich.

Wiedzę o tym, czy Polacy z Niemcami rzeczywiście się lubią, „Wyborcza” (oraz „Die Welt”) powinny czerpać z badań socjologicznych, a nie na podstawie obserwowania obcałowywania pani kanclerz przez Komorowskiego i wzajemnych objęć „na misia” prezydentów Polski i RFN. Gwarantuję, że obwieszczane relacje sympatii są, jak na razie, dobrem deficytowym.

Poświęcanie zaś uwagi przez „Wyborczą” internetowemu portalowi „Deutsche Welle”, który wystrzeliwuje najwięcej peanów na cześć Komorowskiego ze wszystkich wyżej wymienionych tytułów, nie ma w ogóle sensu, ponieważ jest to mało istotny i mało opiniotwórczy tytuł w Niemczech, służący Polakom do nauki języka niemieckiego.

Słowem, jak czytamy w dzisiejszym wydaniu „Wyborczej”: „przemówienie Komorowskiego poruszyło Niemców”…

Dr Tomasz M. Korczyński