• Poniedziałek, 26 lipca 2021

    imieniny: Anny, Joachima, Mirosławy

Dysydentowi grozi deportacja

Środa, 6 czerwca 2012 (10:51)

Kapitan Andrej Pyżyk, były śledczy białoruskiej milicji, który uciekł do Polski, został zatrzymany przez policję w podwarszawskim Brwinowie. Polskie służby prowadzą czynności, które mają doprowadzić do jego deportacji na Białoruś.

O sprawie poinformowała żona zatrzymanego. Pyżyk - wyjaśnia telewizja Biełsat - uciekł do Polski po tym jak  reżim Łukaszenki, chciał zmusić go do sfabrykowania dowodów przeciwko  białoruskiemu opozycjoniście i weteranowi wojny afgańskiej Aleksandrowi  Komarowskiemu. Po czteroletnim pobycie w Polsce, Andrej  Pyżyk wystąpił z prośbą o status uchodźcy politycznego. Informował on o zjawisku  fałszowania przez białoruskie organy ścigania dowodów w sprawach więźniów  politycznych na Białorusi. Był też jednym z ekspertów w filmie dokumentalnym  Biełsatu „Strach w krainie spokoju”, opowiadającym o wybuchu w mińskim  metrze. Jak wyjaśnia telewizja, w pokazanym również w TVP1 filmie, opowiedział o torturach stosownych przez funkcjonariuszy służb, by oskarżeni przyznawali się do winy. Po wyemitowaniu filmu białoruskie władze wysłały wniosek o ściganie go przez Interpol.

Z realcji żony Pyżyka wynika, że został on poinformowany przez  dzielnicowego z komendy w Brwinowie, iż musi stawić się celem uzupełnienia  danych dotyczących jego wniosku o azyl polityczny. Z wczorajszej wizyty na  komendzie Policji juz nie wrócił. Poinformował żonę, że jego zatrzymanie ma  związek z wystosowanym przez Białoruś do Interpolu listem gończym. – Zdążył tylko przekazać krótką informację, że jego zatrzymanie jest związane z udziałem w filmie „Strach w  krainie spokoju”. Nikt o niczym go nie poinformował. Poszedł na policję i już nie wrócił – wyjaśniła Julia Pyżyk.

„Strach w krainie spokoju”, to dokument,  który stawia pytania o wiarygodność śledztwa w sprawie ubiegłorocznego zamachu w  mińskim metrze, w którym zginęło 15 osób a kilkaset zostało rannych. Sąd skazał na rozstrzelanie dwóch młodych mężczyzn, uznanych za sprawców zamachu. Wyroki  zostały wykonane, ale nadal pojawiają się pytania, czy skazani zostali właściwi  ludzie, czy też stali się oni kozłami ofiarnymi i kolejnymi śmiertelnymi  ofiarami zamachu.

Izabela Kozłowska