• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Na nartach z ośmiotysięczników

Czwartek, 11 września 2014 (11:35)

Andrzej Bargiel, 26-letni narciarz z Zakopanego, jest już w drodze do bazy pod Manaslu w Himalajach, które zamierza zaatakować w rekordowym czasie, a potem zjechać z niego na nartach. Podobne plany ma wobec innego ośmiotysięcznika,  Sziszapangmy.

 

O Bargielu zrobiło się głośno na początku września ubiegłego roku. Wyruszył wówczas na wyprawę w Himalaje, którą zwieńczył samotnym zdobyciem Sziszapangmy (8013 m n.p.m.). Na tym jednak nie zakończył, bo byłoby to zbyt proste. Jego prawdziwym celem, który zresztą osiągnął, było zjechanie z jej środkowego wierzchołka na nartach do samej podstawy bez odpinania nart. Takiej sztuki nie dokonał wcześniej żaden Polak. Teraz przed nim kolejne wyzwanie. Znów jest w najwyższych górach świata, gdzie spróbuje pobić rekordy czasowe w wejściu na  Manaslu i Czo Oju. A żeby znów nie okazało się zbyt banalnie i z nich zjedzie na nartach.

Bargiel jest wielokrotnym mistrzem Polski i liczącym się w świecie przedstawicielem skialpinizmu. W 2010 roku pobił rekord świata w biegu na Elbrus. W pewnym momencie pomyślał, że „standardowe” zdobywanie najwyższych szczytów globu można uczynić jeszcze bardziej ekscytującym i niezwykłym. Nakreślił plan, który wygląda nastepująco: najpierw szybkie ataki szczytowe, a potem zjazd z wierzchołka aż do podstawy góry. Na Sziszapangmie się udało, jak będzie teraz?

Manaslu (8156 m) i Czo Oju (8201) to odpowiednio ósma i szósta najwyższa góra Ziemi. Pierwsza z nich położona jest w środkowym Tybecie, a druga na granicy nepalsko-tybetańskiej. Na obu wspaniałe karty zapisali Polacy. Pierwszego zimowego wejścia na Manaslu dokonał Maciej Berbeka i Ryszard Gajewski, a nowe drogi na szczyt poprowadzili Krzysztof Wielicki z Aleksandrem Lwowem oraz Jerzy Kukuczka z Arturem Hajzerem. Berbeka i Maciej Pawlikowski jako pierwsi weszli na Czo Oju zimą.

Bargiel ataki szczytowe planuje na okres pomiędzy 20 a 25 września na Manaslu oraz 1 a 7 października na Czo Oju. Będzie wyruszał z baz o północy, by około południa docierać na szczyty i wraz ze zjazdem zmieścić się w czasie poniżej 24 godzin. Co ciekawe, z obu szczytów zjeżdżano już na nartach, ale nigdy nie dokonali tego Polacy. Z kolei jedyny zjazd z Manaslu autorstwa Bendedikta Böhma okazał się niepełny, gdyż Niemiec odpiął narty na oblodzonym odcinku, powyżej 7300 m i pokonał go w rakach.

Bargiel na nartach jeździ od 9. roku życia. Pierwszy sprzęt kupił od sąsiada, a raczej dokonał wymiany, którą nazywa „interesem życia”. Za narty i buty w rozmarze 44 oddał paletki do tenisa stołowego i scyzoryk. – Byłem tak podekscytowany, że nie mogłem spać. Już wtedy wiedziałem, że to będzie moja pasja. Gdy tylko spadł pierwszy śnieg, ciągnąłem bandę kumpli na nasze przydomowe górki. Wspólnie ubijaliśmy trasy zjazdowe i budowaliśmy pierwsze skocznie – wspomina. Wtedy nawet nie sądził, że będzie w stanie realizować najśmielsze marzenia. Teraz zaprząta go w całości projekt Hic Sunt Leones, którego nazwa odnosi się do nieznanych i niezbadanych terytoriów. Jego celem jest eksploracja pionierskich dla narciarstwa terenów i wyznaczenie nowego stylu uprawiania himalaizmu. Manaslu i Czo Oju mają być tylko początkiem.

– Dziś wiem, że jestem w stanie rywalizować z najlepszymi, pobijać wszystkie możliwe rekordy i zdobywać najwyższe szczyty. Zacząłem od Elbrusu, a chciałbym skończyć w Himalajach i zjechać na nartach z wszystkich szczytów „korony ziemi”. Skialpinizm to sport, który idealnie nadaje się na warunki w Polsce, zawiera wszystkie walory turystyki górskiej i daje możliwości zjeżdżania z miejsc, które dla zwykłego piechura górskiego są zimą nie do osiągnięcia – tłumaczy. W najbliższych latach chce jako pierwszy zjechać z Lhotse, a potem powtórzyć to – bez tlenu – z Mount Everestu.

Piotr Skrobisz