• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Zaczyna się prawdziwa gra

Środa, 10 września 2014 (12:19)

– Wiemy, że Amerykanie potrafią grać lepiej niż pokazali w pierwszej fazie turnieju – powiedział trener Stephane Antiga przed dzisiejszym meczem ze Stanami Zjednoczonymi, pierwszym spawdzianem polskich siatkarzy w drugiej rundzie mistrzostw świata.

Obie drużyny zaczynają ją w odmiennych nastrojach. Polacy znakomitych, po zwycięskiej serii i z kompletem punktów na koncie. Amerykanie już nie mogą sobie pozwolić na wpadkę, bo po porażkach z Francją i Iranem ich sytuacja jest, delikatnie mówiąc, podbramkowa.

– Do tej pory graliśmy krótkie mecze ze stosunkowo słabymi przeciwnikami, dlatego jesteśmy bardziej wypoczęci od siatkarzy USA. Z drugiej jednak strony oni rywalizowali z trudnymi rywalami, a zdobyte wtedy doświadczenie może mieć kluczowe znaczenie – podkreślił Antiga. Reprezentanci Stanów Zjednoczonych jak na razie nie zachwycali, można nawet stwierdzić, że spisywali się poniżej oczekiwań, jednak to wciąż znakomita drużyna ze świetnymi siatkarzami w składzie. – Potrafią grać zdecydowanie lepiej – powiedział francuski selekcjoner Biało-Czerwonych. Nasi spodziewają się ciężkiej przeprawy i wyrównanego pojedynku.

– W tej fazie mistrzostw każdy może z każdym wygrać i przegrać. Tu już nie ma ekip słabych, choć ja osobiście nie zgadzam się z opiniami, że do tej pory rywalizowaliśmy z przeciętnymi drużynami. Serbia i Argentyna są mocne, a zawodnicy z Bałkanów nadal znajdują się w gronie kandydatów do medalu – zaznaczył Michał Winiarski, kapitan Biało-Czerwonych. Nasi do tej pory grali i wygrywali w Warszawie i Wrocławiu. Na drugą rundę przenieśli się do Łodzi i nie ukrywają, że lubią tamtejszy obiekt. – Mamy związane z nim dobre wspomnienia, choćby w tym roku graliśmy w nim z Włochami w Lidze Światowej i zwyciężyliśmy. Oby i teraz było podobnie – powiedział Antiga. Francuz raczej na pewno nie zaskoczy składem, wydaje się przesądzone, że postawi na tych zawodników, na których stawiał do tej pory.

Amerykanie przed dzisiejszym starciem Polskę tylko komplementowali. – Każdy mecz z wami, niezależnie, czy w Lidze Światowej, czy na mistrzostwach, jest wielkim przeżyciem, a kibice nieustannie pokazują, jak bardzo kochają siatkówkę – przyznał David Lee, kapitan reprezentacji USA. Kiedy jednak wyjdzie na parkiet, sentymenty odłoży a bok, bo wie, że jego drużyna nie może już sobie pozwolić na słabości i przegrane.

– Do tej pory nie graliśmy najlepiej, ale wierzę, że pokażemy się z dużo korzystniejszej strony – podkreślił trener John Speraw. Mecz rozpocznie się o 20.25, podobnie jak pozostałe spotkania Polaków w tej fazie turnieju. W kolejnych nasi zmierzą się z Włochami, Iranem oraz Francją. W innych dzisiejszych pojedynkach grupy E Serbia zagra z Włochami, Argentyna z Francją, a Australia z Iranem. Szczególnie ciekawie zapowiada się pierwszy z wymienionych, porażka praktycznie wyeliminuje Italię z walki o medale. Jej sytuacja jest dodatkowo utrudniona przez kłopoty kadrowe, musi sobie radzić bez kontuzjowanego Ivana Zaytseva, a to wielkie nazwisko współczesnej siatkówki.

W grupie F szlagierem powinien być mecz Brazylii z Bułgarią. Canarinhos na razie spisują się bardzo dobrze, jeszcze nie przegrali, a z kolei ich rywale notowali mniejsze lub większe potknięcia. Nadal jednak są drużyną nieobliczalną, zdolną pokonać każdego, zatem nie można wykluczyć, że mocno postawią się podopiecznym Bernardo Rezende. Rosjanie, uważani przez wielu za głównych faworytów do mistrzowskiego tytułu, sprawdzą możliwości Finlandii. Nie powinni mieć większych problemów, choć przeciwników lekceważyć nie mogą. W pozostałych meczach tej grupy Niemcy zagrają z Chinami, a Kuba z Kanadą.

Piotr Skrobisz