Wskazanie na "osoby trzecie"
Wtorek, 11 września 2012 (06:04)Fotograficzna analiza rozpadu lewego skrzydła samolotu Tu-154M, doprecyzowanie wyników analiz dotyczących przebiegu katastrofy oraz poszerzenie relacji świadków - to najważniejsze elementy uzupełnionego raportu zespołu smoleńskiego.
W opublikowanym wczoraj na stronie www.smolenskzespol.sejm.gov.pl dokumencie znalazły się najważniejsze ustalenia prac Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku. W materiale zawarto stan zebranej i udokumentowanej przez 28 miesięcy wiedzy o okolicznościach i przyczynach katastrofy samolotu Tu-154M w Smoleńsku.
Dokument m.in. wytyka nieprawdziwość głównych tez dotyczących przyczyn katastrofy wypływających z raportów zarówno Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), jak i Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.
Zespół prezentuje wyniki badań ekspertów (m.in. prof. Kazimierza Nowaczyka, prof. Wiesława Biniendy, dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego, dr. inż. Wacława Berczyńskiego), którzy podjęli się trudu rekonstrukcji ostatnich chwil tragicznego lotu.
Wyniki dowodzą, że najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii był rozpad samolotu jeszcze w powietrzu. Korzystając z dostępnych materiałów (także oficjalnych raportów), eksperci wykazali, że brzoza nie zniszczyła skrzydła - i to nie tylko dlatego, że analiza takiego zderzenia to jednoznacznie wykluczyła, ale dlatego, że do takiej kolizji według ich obliczeń nigdy nie doszło, a samolot w miejscu, gdzie rośnie brzoza, przeleciał na wysokości około 20 m nad ziemią.
Co istotne, taka informacja znalazła się nawet w wizualizacji lotu zaprezentowanej przez komisję Millera, ale w samym raporcie i wnioskach końcowych komisji została pominięta.
Przed upadkiem
Eksperci zespołu wskazują również na charakter rozrzutu szczątków samolotu. Spostrzeżenia na ten temat zostały poparte licznymi analizami, m.in. deformacji części samolotu. Tezę, że do rozpadu samolotu doszło przed uderzeniem w ziemię, potwierdza też charakter obrażeń ciał.
Wprawdzie główne tezy badań ekspertów zespołu były już prezentowane, jednak w publikowanym dokumencie zostały raz jeszcze zweryfikowane, doprecyzowane i scalone w rozdziale "Przebieg katastrofy". Zespół stawia tu hipotezę przebiegu zdarzeń: piloci zdecydowali o odejściu na drugi krąg i wykonali niezbędne ku temu czynności. Samolot nie zniżył się przy tym poniżej wysokości 18 m, a po osiągnięciu wysokości ponad 30 m doszło do zniszczenia skrzydła.
Efektem była zmiana trajektorii pionowej i poziomej lotu. Samolot zaczął gwałtownie tracić wysokość. Wówczas doszło do destrukcji kadłuba. Nastąpiła też awaria centralnego zasilania, zatrzymanie zapisu rejestratora ATM oraz odcięcie (lub neutralizacja) połączenia z akumulatorami, zatrzymanie rejestratorów MSRP-64 i MARS-BM oraz transmisji danych i zamrożenie danych FMS. Doszło do rozpadu samolotu i upadku na ziemię. Autorzy raportu przyznają, że przyczyna "gwałtownych zdarzeń", m.in. wstrząsów i zmiany trajektorii lotu, pozostaje przedmiotem wymagającym dalszych analiz.
Znikające części
W opracowaniu zespół zaprezentował fotograficzną analizę rozpadu lewego skrzydła samolotu Tu-154M (załącznik 1). Jego elementy zostały zlokalizowane w terenie. Eksperci wskazali tu m.in. na fragmenty samolotu (części slotu środkowego, poszycia), które zostały udokumentowane na fotografiach, a nie znalazły się w raporcie MAK, oraz na te, które odnaleziono, ale zostały zagubione (jak blok klimatyzacyjny z lewego centropłata, który zniknął z płyty lotniska Siewiernyj).
Raport, oprócz analiz dotyczących przyczyn katastrofy, zawiera opis zdarzeń potwierdzających bezwzględną grę polityczną prowadzoną przez rząd wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego w okresie poprzedzającym wizytę w Katyniu. Wskazuje na liczne zaniedbania na etapie przygotowań do wyjazdu oraz na działania wbrew interesowi państwa podejmowane już po katastrofie (jak przyjęcie modelu współpracy z Rosją na bazie załącznika 13 konwencji chicagowskiej, oddanie postępowania w ręce Rosjan czy rezygnacja z pomocy międzynarodowych ekspertów).
Jak konkluduje zespół, dotychczasowa wiedza na temat katastrofy pozwala sądzić, że bezpośredniej odpowiedzialności za tragedię nie ponoszą - jak wskazały komisje - piloci i warunki atmosferyczne, ale dotąd jeszcze nieustalone "osoby trzecie".
Marcin Austyn