• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Tanie ziemniaki

Niedziela, 7 września 2014 (22:11)

W porównaniu z poprzednim rokiem ceny ziemniaków spadły – w zależności od regionu – przynajmniej o połowę. Tylko ci rolnicy, którzy mają późniejsze odmiany, mogą jeszcze liczyć na poprawę sytuacji cenowej.

 

Rolnicy wkroczyli akurat w sam środek wykopków – wrzesień to zawsze czas największych zbiorów ziemniaków. W tym roku ta roślina plonuje nawet lepiej niż w poprzednim sezonie, bo przy mniej więcej tym samym areale 300 tys. ha zbiory mają wynieść 7,5 mln ton, a w 2013 roku produkcja krajowa była o ponad 1 mln ton niższa. Przynajmniej takie prognozy przedstawiał Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Te wyniki rolnicy osiągają głównie dzięki wyższym plonom, bo z jednego hektara zbierają przeciętnie 25 ton bulw, a rok temu wydajność wynosiła około 21,5 tony. Wyższe plony z kolei to efekt bardzo dobrych warunków wegetacji ziemniaków. – Wiosna była ciepła, ale nie brakowało też opadów deszczu, a to są niemal idealne warunki do uprawy tych roślin okopowych. A skoro tak, to i plony powinny być duże, nawet w tych gospodarstwach, gdzie stosuje się niewiele środków ochrony roślin – mówi botanik i doradca rolny Karolina Łukomska.

Niestety, wielkość zbiorów nie idzie w parze z cenami ziemniaków, co widać po notowaniach tych roślin na giełdach towarowych. Małgorzata Skoczowska, rzecznik prasowy Warszawskiego Rolno-Spożywczego Rynku Hurtowego w Broniszach, mówi, że za 1 kg ziemniaków rolnicy dostawali w ostatnim tygodniu mniej niż 40 groszy, co oznacza spadek cen o ponad 60 proc. W innych regionach jest podobnie, ale są i takie punkty skupu, które proponują rolnikom mniej niż 30 groszy. Drożej jest na targowiskach, ale niewielu rolników może sobie na taki handel pozwolić.

Organizacje rolnicze alarmują, że z powodu niskich cen część plantatorów wstrzymuje się ze zbiorami albo może w ogóle z nich zrezygnować, co będzie dla nich i tak tańszym rozwiązaniem niż zebranie plonów i przygotowanie ich do sprzedaży. Nadzieję na podwyżki cen mogą mieć jeszcze właściciele pól, gdzie posadzono późniejsze odmiany, gdyż oni i tak czekają z tym, aby na plantacje wyjechały kombajny. Ale już teraz problemy z zakupem ziemniaków mają niektórzy handlowcy.

Potwierdza to Kazimierz Piszczyk, który od lat zajmuje się skupem warzyw, w tym i ziemniaków, od rolników z gmin mazowieckich i lubelskich leżących w rejonie Wisły, które potem sprzedaje na giełdach rolnych. – Ciężko jest teraz o duże dostawy ziemniaków. Rolnicy twierdzą, że po obecnych cenach nie opłaca im się sprzedawać, i zwlekają z wykopkami. Ja znowu nie mogą im podnieść cen o 20 groszy, jak niektórzy żądają, bo musiałbym też zarządzić podwyżki cen zbytu wobec klientów na giełdzie. A wtedy moje ziemniaki byłyby drogie i niekonkurencyjne – wyjaśnia Piszczyk.

Rolnikom i konsumentom trudno jest jednak zrozumieć, dlaczego z jednej strony w gospodarstwie kilogram bulw kosztuje 20-40 groszy, a w sklepach i na targowiskach bardzo często ceny oscylują wokół 1-1,50 zł. Znowu więc najwięcej zarabiają pośrednicy. Ponadto wielu ekspertów wskazuje na to, iż rolnikom nie sprzyja przede wszystkim spadająca konsumpcja ziemniaków, która teraz wynosi ledwie 111 kg na głowę mieszkańca rocznie, a jeszcze 10 lat temu była o około 20 kg wyższa. Ziemniak znalazł się jednak już dawno na cenzurowanym u dietetyków, którzy radzą ludziom rezygnację z tej potrawy i zastępowanie jej kaszą, makaronem, ryżem. I choć teraz część naukowców twierdzi, że krytyka ziemniaka jest przesadzona, to raczej trudno oczekiwać, aby w dającej się przewidzieć przyszłości zaczęła rosnąć konsumpcja i Polacy chętniej kupowali w sklepach i na targach irgi, irysy, mile, bryzy i inne odmiany ziemniaków.

Krzysztof Losz