Polski sukces w Pucharze Benetta
Piątek, 5 września 2014 (20:37)Uroczystym ogłoszeniem wyników zakończy się jutro rywalizacja w balonowym Pucharze Gordona Benetta 2014. Po dziesięciu latach nieobecności wystąpili w nim reprezentanci Polski i byli krok od spektakularnego zwycięstwa. Ostatecznie Mateusz Rękas i Krzysztof Zapart zajęli piąte miejsce, co i tak można i trzeba uznać za sukces.
Puchar Gordona Benetta to najstarszy wyścig lotniczy na świecie. Jego zasady pozostają niezmienne od 1906 roku. Trofeum, przechodnie, otrzymuje załoga, która pokona największy dystans od miejsca wspólnego startu. Lot może więc trwać nawet kilka dni i nocy, nie ma żadnych ograniczeń czasowych, poza formą psychiczną i fizyczną uczestników, ich wiedzą o zjawiskach atmosferycznych, pogodą i stanem sprzętu. Na ten okres balon staje się domem, czyli salonem, sypialnią, kuchnią i łazienką w jednym. Od razu wyjaśnijmy: balon gazowy to statek powietrzny, który jest lżejszy od powietrza, bez żadnego napędu. Jego udźwig pochodzi od różnicy masy pomiędzy wodorem zamkniętym w powłoce a powietrzem. Maksymalna pojemność wynosi 1000 metrów sześciennych, balastem jest drobny piasek lub woda. Wodór jest wysoce łatwopalny i wybuchowy, dlatego muszą być przestrzegane bardzo rygorystyczne zasady bezpieczeństwa. Przed startem balon jest dokładnie sprawdzany pod kątem najmniejszych nawet nieszczelności.
W tegorocznej edycji imprezy wystąpiło 17 załóg z 10 krajów. Polskę reprezentowali 23-letni Mateusz Rękas i 43-letni Krzysztof Zapart. Rękas od razu zapisał się na kartach historii, bo był najmłodszym pilotem w dziejach zawodów. Start nastąpił w Vichy we Francji, a nasi reprezentanci byli o krok od sprawienia sensacji i zwycięstwa. – Strategia całego lotu była bardzo chytra. Mogliśmy polecieć na Sycylię, ale tam ograć czterech największych mistrzów byłoby bardzo trudno. Ale wiedząc, że nie zwracają na nas uwagi, postanowiliśmy polecieć do Bułgarii przez Albanię. Już na wybrzeżu albańskim mielibyśmy taką przewagę, że mistrzowie z Francji i Niemiec, dolatując do krańców Sycylii, mieliby mniejszą odległość od nas – opowiadał Zapart. Polacy przez wiele godzin zajmowali pierwsze miejsce, ale zabrakło im szczęścia. Załamała się pogoda, na Adriatyku warunki stały się wręcz ekstremalne, przez co musieli przedwcześnie wylądować w Lavello na południu Włoch. Ich lot trwał 50,19 godzin, w czasie których pokonali 1136,69 kilometrów. Dało to Polakom i tak wyśmienite piąte miejsce, co jak na debiutantów było dużym sukcesem. Zwyciężyła niemiecka załoga Wilhelm Eimers – Matthias Zenge. Panowie w ciągu 61,35 godz. przelecieli 1410,64 km, lądując na Sycylii. Kolejne lokaty zajęli Francuzi Vincent Leys i Christophe Houver (1406,15 km), Niemcy Heinz-Otto Lausch i Marion Lausch (1383,77) i następni reprezentanci Trójkolorowych: Eric Decellieres i Herve Moine (1335,20).
Sukces Rękasa i Zaparta był tym większy, iż przez długie lata w naszym kraju nie było jednego choćby balonu gazowego, na którym można by startować w imprezach najwyższej rangi. A Polska w Pucharze Gordona Benetta ma piękne tradycje. Przed drugą wojną światową nasi reprezentanci wygrywali w latach: 1933, 1934, 1935 i 1938, a po wojnie raz. W 1983 roku najlepsi okazali się Stefan Makne i Ireneusz Cieślak z Aeroklubu Poznańskiego.
Jako pierwsi Puchar Benetta zdobyli Amerykanie Frank Purdy Lahm i Henry Hersey, którzy pokonali balonem odległość 641 km. Obecnie rekord należy do Belgów. Robert Berben i Benoit Simeons w 2005 roku przelecieli z Albuquerque w Stanach Zjednoczonych aż pod Quebec w Kanadzie, czyli pokonali ponad 3400 km. Z kolei rekord świata w długości lotu ustanowiła niemiecka załoga Wilhelm Eimers – Bernd Landsmann, wynosi on 92 godziny i 11 minut.
Piotr Skrobisz