• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Nasi już pewni

Piątek, 5 września 2014 (14:26)

Polscy siatkarze po trzech wygranych meczach z rzędu są już pewni awansu do kolejnej rundy mistrzostw świata, ale oczywiście nie zamierzają na tym poprzestać.

Z zadowoleniem przyglądają się też rywalizacji w grupie D, z której wyłonieni zostaną ich kolejni rywale. Rywale rywalami, ale najważniejsze jest to, co robi się samemu. A nasi jak na razie idą przez turniej jak burza. Wszystkie mecze wygrali w przekonującym stylu, nie tracąc w nich nawet seta, co już teraz pozwoliło cieszyć się z awansu do drugiej rundy. Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, Polacy powinni trafić do niej z kompletem punktów na koncie, a nawet bez jednego choćby straconego seta. W najbliższych pojedynkach zmierzą się bowiem z Kamerunem i Argentyną, czyli przeciwnikami, których trzeba (Kamerun) i można (Argentyna) pokonać wysoko i przekonująco. Komentując czwartkowe starcie z Wenezuelą, trener Stéphane Antiga określił je mianem „łatwego”, szybko jednak wyjaśnił dlaczego. – Było łatwo, by my zagraliśmy bardzo dobrze. Wszyscy podeszli do niego mocno skoncentrowani – powiedział.

Biało-Czerwoni oczywiście prowadzą w grupie A, z dziewięcioma punktami na koncie. Argentyna i Serbia zgromadziły ich po sześć i także są krok od awansu. O czwarte, ostatnie wolne miejsce, powalczą Australia z Wenezuelą, które na razie wywalczyły po trzy „oczka”. W drugiej rundzie połączą się ze sobą najlepsze drużyny z grup A i D, dlatego na rywalizację w tej drugiej także spoglądamy z wyjątkową uwagą. A dzieją się w niej rzeczy bardzo ciekawe, zaskakujące i dla Polaków korzystne. Wszyscy potracili już w niej punkty, i to całkiem sporo.

Wczoraj pierwszej porażki doznał rewelacyjny Iran, który wcześniej odprawił z kwitkiem Włochy i USA. Teraz przegrał z Francją 1:3 (18:25, 25:14, 19:25, 27:29), choć był blisko przynajmniej doprowadzenia do tie-breaka. Co bardziej odważni sympatycy drużyny z Azji przynieśli ze sobą na to spotkanie transparenty z napisem „Polska – Iran w finale”. Droga do tego daleka, ale faktem jest, że postawa Irańczyków jest na razie największym zaskoczeniem turnieju. Pozytywnym. W innych spotkaniach tej grupy USA rozbiły Portoryko 3:0 (25:15, 25:8, 25:20), a Włochy pokonały Belgię 3:1 (26:28, 25:15, 25:16, 28:26).

W tabeli prowadzi Francja, która zgromadziła siedem punktów. A mówiąc inaczej – dwa straciła. Amerykanie mają na koncie sześć punktów, Włochy i Iran po pięć, a Belgia cztery. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, tylko Portoryko nie liczy się w walce o awans. A bedąc już przy tej drużynie, to przeszła do historii mistrzostw świata, ale nie tak, jak by tego chciała. W drugim secie meczu z USA jej reprezentanci zdobyli osiem punktów, najmniej w dziejach turnieju. Dziś w mistrzostwach o trzecią, kolejną wygraną powalczą Brazylia (grupa B) i Rosja (C). Obie te ekipy są w podobnej sytuacji co Biało-Czerwoni, czyli do tej pory nie straciły nawet jednego seta i mogą zapewnić sobie awans.

Łatwiejsze zadanie czeka Sborną, która spotka się z Meksykiem. Canarinhos zmierzą się z Finlandią, a to rywal niewygodny, którego stać na napsucie krwi silniejszemu od siebie przeciwnikowi. Nie zmienia to oczywiście faktu, że podopieczni Bernardo Rezendego będą zdecydowanymi faworytami, choć prawdopodobnie utytułowany szkoleniowiec będzie zmuszony szukać zastępcy dla głównego rozgrywającego, swojego syna Brunona. Poza tym w grupie B Kuba spotka się z Koreą Południową, a Niemcy z Tunezją.

Kuba na razie tylko przegrywała, co z pewnością jest jednym z większych rozczarowań turnieju. W grupie C Bułgaria zagra z Chinami, a Kanada z Egiptem. Ciekawie zapowiada się przede wszystkim pojedynek Bułgarii, a to z tej racji, że jej forma stanowi sporą zagadkę. W ostatnim swoim meczu doznała sensacyjnej porażki z Kanadą.

Piotr Skrobisz