Zaskoczeni natowskimi deklaracjami?
Piątek, 5 września 2014 (14:24)Z dr. hab. nauk wojskowych Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej, rozmawia Marta Milczarska
Premier Wielkiej Brytanii David Cameron na szczycie NATO w Newport poinformował, że dowództwo sił natychmiastowego reagowania, czyli główna kwatera sił „szpicy” Paktu, ma być w Polsce. Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak wydawał się zaskoczony takim rozwiązaniem. Główne decyzje zostały podjęte bez udziału Polski?
– Być może Polska podczas tego szczytu uzyskała więcej, niż chciała otrzymać. Należy jednak przede wszystkim podkreślić, że tego typu deklaracje są dla nas bardzo pozytywne. Utworzenie tej kwatery na terenie naszego kraju z całą pewnością wzmocni militarne siły Polski, a także wzmocni nasze możliwości obronne.
Wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego wpłynie na działania Rosji?
– Z pewnością działanie NATO będzie skutecznie odstraszało. Każdy objaw stanowczości i siły w relacjach z Rosją jest z naszego punktu widzenia korzystny. Jedyne, na co stać Rosję w takiej konfrontacji z siłami NATO, to kampania propagandowa. Już teraz słyszymy z rosyjskich mediów prorządowych, że obecny szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego jest najgorszym i najmniej znaczącym od kilkudziesięciu lat. Biorąc po uwagę dysproporcję sił między Rosją a tym, czym dysponuje NATO jako całość, wzmocnienie wschodniej flanki powinno skutecznie zniechęcić Federację Rosyjską do dalszej agresji. Dlatego też nie obawiałbym się, że działania Sojuszu zaostrzą konflikt rosyjsko-ukraiński. Możemy się jednak spodziewać polityki zastraszania ze strony Władimira Putina, ale nie popartej żadnym realnym ich spełnieniem.
Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen zapowiedział, że kraje członkowskie przeznaczą ok. 15 mln euro na wsparcie modernizacji sił zbrojnych Ukrainy. To wystarczy?
– Oczywiście, że nie. To jedynie symboliczna pomoc finansowa. Ważniejszą deklaracją Rasmussena jest, że choć NATO jako sojusz nie może dostarczyć Ukrainie sprzętu wojskowego, ale mogą to uczynić poszczególne kraje członkowskie i NATO nie będzie w takie decyzje ingerować. To otworzyło możliwość bezpośredniego wspierania strony ukraińskiej. Miejmy nadzieję, że znajdzie się o tym zapis w dokumencie końcowym tego szczytu, bo jak pamiętamy, takie wsparcie Ukrainy poszczególnych państw budziło wątpliwości Sojuszu.
Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow ocenił, że aspiracje Ukrainy do NATO podważają wysiłki na rzecz pokojowego rozwiązania kryzysu...
– To element polityki zastraszania i propagandy, o której mówiłem wcześniej. Jeśli Ukraina chciałaby zacieśniać współpracę z Rosją, to to nie zagrażałoby pokojowi, jednakże rozwiązaniu konfliktu zagrażają wszelkie działania uniezależniające Ukraińców od Rosji, a także demokratyzujące ten kraj. Siergiej Ławrow jest mistrzem szerzenia propagandy. Wielokrotnie mieliśmy na to dowody, chociażby wtedy gdy wojska rosyjskie przeprowadzały ofensywę na wschodzie Ukrainy, a Ławrow zapewniał, że Rosja nie jest stroną konfliktu.