• Wtorek, 28 kwietnia 2026

    imieniny: Pawła, Walerii, Piotra

Wypłyń (wyjedź) na głębię

Piątek, 5 września 2014 (11:41)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Grzegorza Głucha z 32. dnia pielgrzymki rowerowej grupy NINIWA Team w Nieznane

Relacja musi zacząć się od niezbędnego uzupełnienia informacji z dnia poprzedniego. Już po wczorajszym wieczornym telefonie los dopisał kolejne wydarzenia. Kiedy wydawało się, że uczestnicy wyprawy spędzą noc na przemysłowych przedmieściach Rotterdamu, późnym wieczorem holenderska policja już „rozbitych” na nocleg uczestników odesłała na oddalony o parę kilometrów kemping. Chcąc nie chcąc, trzeba było się przenieść, ale z tego powodu o całą godzinę później rozpoczęła się dzisiejsza, niemal dwustukilometrowa trasa.

To był dzień holenderski, nie tylko dlatego, że przebiegał wyłącznie w granicach tego kraju. Także dlatego, że dał uczestnikom możliwość zasmakowania podróży przez ten najbardziej „rowerowy” z wszystkich chyba krajów Europy i pewnie świata. Jednak należy przyznać, że jazda po „urzędowych”, wygodnych, ale i wąskich ścieżkach rowerowych dla „hardkołowców” była nieco męcząca i spowalniająca. Swoją drogą, wyobrażam sobie ten kontrast między obciążonymi bagażami członkami wyprawy, a spokojnymi cyklistami z Holandii…

Był to także dzień zachwytu nad tym niewielkim krajem leżącym nad Morzem Północnym. Jakby wbrew wszystkim odczuciom związanym z kierunkiem, w jaki poszło tutejsze społeczeństwo, obraz Holandii przekonywał jednak o jakiejś nadzwyczajnej, ciepłej i zachęcającej do przebywania tu atmosferze. Niewidoczne nigdzie indziej w Europie na taką skalę porządek, piękno i kolor zadbanych domostw, siła lokalnych społeczności, rozmaite drobiazgi… Wszystko to naprawdę wołało, że to miejsce także kocha Bóg, ponieważ nie patrzy powierzchownie. Ojciec Tomasz słusznie przypomniał, że nie tak dawno to właśnie z tego kraju rekrutowała się największa liczba misjonarzy!

Potem uczestników czekał przejazd przez Amsterdam, w którym po raz pierwszy popłynęli w Nieznane… promem. Kiedy udało im się nareszcie przebić się przez największą aglomerację Niderlandów, skierowali się już zgodnie ze wskazówką na północ, w kierunku nabrzeża Morza Północnego, prawdziwego majstersztyku technicznej myśli Holendrów ostatniego półwiecza.

Niemal o zmierzchu zgromadzili się na Eucharystii wokół słów Jezusa, który zniechęconym i rozgoryczonym rybakom (później Jego uczniom) powiedział: „Wypłyńcie na głębię”. Po niespełna godzinie uczestnicy ruszyli w dalszą drogę, w ostatni, trzydziestokilometrowy etap trasy. Afsluitdijk to przedziwna autostrada biegnąca w tym miejscu wąskim wałem przecinającym Morze Północne. Gdy byli pośrodku tego odcinka, już w półmroku nie widzieli ani lądu po stronie, z której wyjechali, ani krańca, do którego zdążali.

[przyp. red.: Tuż przed wyjazdem w tę morską podróż o. Tomek wysłał kilka SMS-ów do różnych osób o następującej, wartej zacytowania treści: „Jest późno, ale ruszamy w morze tym wałem drogowym. Ewangelia na dziś to wypłyń na głębię. Mamy przed sobą 30 km morzem. To szczególny moment wyprawy w Nieznane, Bóg każdego wzywa do wyruszenia. Każdy coś konkretnego musi zostawić na brzegu. Połów ryb był nadobfity, wystarczy być posłusznym. Pozdrawiam i pamiętam w modlitwie”].

Wszystko tak, jak w Ewangelii – naprawdę Dobrej Nowinie. Bo Jezus zachęcił, by wypłynąć (wyjechać) na głębię, by poznać te najgłębsze i najprawdziwsze pokłady naszego serca i naszego życia. By nauczyć się takiego patrzenia, jakie ma na nas sam Bóg, a które jest dużo lepsze, niż myślimy. Zarówno ta wyprawa, jak i życie każdego z nas – nawet jeśli nie przejedziemy rowerem po eksponowanej trasie nad Morzem Północnym – jest wyprawą w głąb siebie. Odrzucając to, co powierzchowne, to, co widoczne może szybko i w pośpiechu, dostrzeżemy pokłady miłości, cierpliwości i dobroci, jakie Pan Bóg ma wobec każdego z nas. Wobec wszystkich. I także wobec Holandii.

Bilans dnia:

– 197 km

Nocleg:

– Holandia. Droga przy moście na drodze A7 przed miejscowością Witmarsum

Przejechanych do tej pory kilometrów: 4913

Źródło: NINIWA Team