Szczyt wielkich nadziei
Czwartek, 4 września 2014 (16:24)Rozpoczęty dzisiaj szczyt NATO będzie dotyczył między innymi konfliktu na wschodzie Ukrainy i pomocy dla tego kraju. Kilka dni temu Ukraina ogłosiła, że jest przedmiotem agresji, a jej władze wystąpiły publicznie o wszelkiego rodzaju wsparcie. Niestety, według mnie nie będzie wspólnego stanowiska NATO w kwestii pomocy Ukrainie. Możemy się spodziewać delikatnego potępienia agresji, nawoływanie do deeskalacji konfliktu oraz poszukiwania rozwiązania politycznego. Nie oczekuję klarownej decyzji Sojuszu w sprawie wsparcia militarnego dla Ukrainy, ale to nie oznacza, że poszczególne kraje członkowskie nie udzielą jej takiej pomocy.
Podoba sytuacja miała miejsce przed laty, kiedy Francja nie pytała się nikogo w NATO, czy może sprzedawać broń Rosji, czy Niemcy nie konsultowały z NATO budowy systemu dowodzenia w Rosji. Dlatego też inne kraje natowskie, w tym Polska, nie muszą pytać nikogo o pozwolenie na udzielenie pomocy sąsiadowi w potrzebie. W naszym interesie jest dostarczenie Ukrainie potrzebnego wsparcia, ponieważ od tego może zależeć to, czy wygra ona tę wojnę. W naszym interesie jest również nawoływanie i apelowanie do innych członków Sojuszu, aby udzieliły Poroszence i jego państwu wsparcia wojskowego.
Uczestnicy szczytu NATO w Walii będą rozmawiać także o zakończeniu operacji Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie i przyszłym zaangażowaniu NATO w tym kraju. Tamtejsza sytuacja jest bardziej klarowna niż na Ukrainie. NATO już jakiś czas temu podjęło decyzję o utrzymaniu symbolicznej misji w Afganistanie i zapewne w dalszym ciągu będzie ona kontynuowana, aby wspierać rząd afgański.
Wieczorem ma zostać omówiona sytuacja w Iraku i Syrii, gdzie trwa ofensywa dżihadystów z organizacji Państwo Islamskie. Nie sądzę, aby NATO zajęło wspólne stanowisko także w tej kwestii. Możemy się spodziewać jedynie jakiejś deklaracji politycznej. Być może da ona zielone światło poszczególnym krajom członkowskim, aby odniosły się do sytuacji w tym kraju i przekazały broń, np. Kurdom, czy wzmocniły irackie siły rządowe. Nie przypuszczam jednak, żeby NATO jako cały sojusz formalnie się zaangażowało w tę sprawę.
Nasze oczekiwania wobec obecnego szczytu są bardzo duże. Liczymy, że ten szczyt definitywnie przekreśli różnice w poziomie bezpieczeństwa między Europą Środkową a Zachodnią. Zakładam, że zostaną podjęte decyzje o wzmocnieniu bezpieczeństwa w naszych krajach poprzez uaktualnienie planów obronnych czy składowanie tutaj broni. Jednak te kroki nie spełnią naszych oczekiwań, ponieważ prawdopodobnie nie zapadną decyzje o stworzeniu istotnych instalacji obronnych lub stacjonowaniu istotnych oddziałów natowskich.
Dr Witold Waszczykowski