Trwajmy w trzeźwości
Środa, 3 września 2014 (17:18)Z osiemnastoletnim Pawłem Mazurem rozmawia Izabela Kozłowska
Zakończył się sierpień – miesiąc trzeźwości. Jesteś osobą młodą, która żyje w abstynencji. Nieprzypadkowo również uczestniczyłeś w Podkarpackim Weselu bez Toastu...
– Owszem. Uczestniczyłem w tym wyjątkowym weselu z kilku powodów. Wraz z zespołem Gloria śpiewaliśmy podczas uroczystej Eucharystii sprawowanej pod przewodnictwem ks. bp. Stanisława Jamrozka w sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza w Miejscu Piastowym. Poza tym wspieranie promujących życie w trzeźwości jest mi bliskie. Moi rodzice – Teresa i Piotr – od lat są koordynatorami Podkarpackiego Wesela Bez Toastu.
Twoi rodzice zaangażowani są w działania promujące trzeźwość.
– Moi rodzice bardzo poważnie traktują tę pracę. Jest to dla nich pewnego rodzaju misja, w której na tyle, na ile potrafią, służą innym ludziom. Ich zaangażowanie ma wpływ na całą naszą rodzinę. Rodzice starają się mnie i moje rodzeństwo zachęcić do życia w trzeźwości.
Jak przejawia się to Wasze zaangażowanie?
– Staramy się całą rodziną uczestniczyć w rekolekcjach, wspólnie spędzać w ten sposób czas. Poznajemy ludzi, którzy żyją w trzeźwości, świadczą o zaletach takiego sposobu na życie. Poznajemy świadectwa osób, które niegdyś miały problemy alkoholowe, a teraz dają piękne świadectwo o tym, jak alkohol zawładnął ich życiem i jak trudno było się z tych kleszczy wydostać. Ponadto mam przyjemność być członkiem zespołu muzycznego Gloria. Mamy okazję śpiewać m.in. podczas Eucharystii sprawowanej w czasie Podkarpackiego Wesela bez Toastu.
Życie w trzeźwości nie jest popularne, a wręcz przeciwnie. Niektórzy próbują wmówić, że decydując się na abstynencję, nie podążamy za trendami, modą.
– Wystarczy popatrzeć na zabawę, atmosferę panującą podczas Podkarpackiego Wesela bez Toastu. Alkohol nie jest potrzebny do dobrej zabawy. Sam nigdy nie spożywałem alkoholu i w żadnym stopniu nie czuję się gorszy od moich rówieśników. Tak jak oni uczę się, mam znajomych, czas na zabawę czy rozwijanie pasji. Znam wiele rodzin, które cierpią z powodu alkoholu. Często takie rodziny niestety rozpadają się i pojawiają się w nich inne problemy.
Kto może być najlepszym przykładem dla ludzi młodych?
– Przede wszystkim rodzice. Świadectwo ich trzeźwości ma ogromny wpływ na późniejsze zachowanie dzieci. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Jednak uważam, że wyraźny przykład abstynencji musi płynąć od rodziców i dziadków. Dzieci i młodzież widzą, że jest to dobre, że tak można funkcjonować. Uczą się trzeźwości, która staje się naturalnym sposobem na życie.