• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Konflikt nie do rozwiązania

Środa, 3 września 2014 (14:40)

Trudno wysnuć jednoznaczne wnioski z rozmowy Władimira Putina i Petra Poroszenki, jeżeli każdy z nich przekazuje sprzeczne informacje. Strona ukraińska zmieniła już nieco ton swojej wypowiedzi i w komunikacie wystosowanym ok. godz. 11.00 poinformowała, że rezultatem rozmowy prezydentów Ukrainy i Rosji jest porozumienie co do sposobu zawieszenia broni w Donbasie i wzajemne zrozumienie co do kroków, które będą sprzyjać ustanowieniu pokoju. To nie do końca jasne sformułowanie może oznaczać zbliżenie ukraińskiego i rosyjskiego stanowiska w kwestii zażegnania obecnego konfliktu.

Niestety, w dalszym ciągu strona rosyjska nie chce przyznać, że to ona jest jedną ze stron wojny na wschodzie Ukrainy. Ciężko przewidzieć, czy osiągnięte porozumienie przetrwa dłużej niż kilka dni lub godzin i czy w ogóle zostanie w jakikolwiek sposób wcielone w życie. Wkrótce będziemy mogli się o tym przekonać, a najlepszym dowodem na to byłoby zaprzestanie aktywnej działalności rosyjskich wojsk na terytorium Ukrainy.

Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żeby rozmowa Putina i Poroszenki miała stanowić jakiś przełom w stosunkach tych dwóch państw. Wojna na wschodzie Ukrainy z pewnością nie zakończy się w ciągu kilku miesięcy, co więcej – może nawet trwać latami. Zakończenie tego konfliktu jest obecnie możliwe tylko w dwóch przypadkach. Według pierwszego scenariusza, Putin powinien zrezygnować z interwencji na Ukrainie i – zaspokoiwszy się Krymem – odpuścić wywieranie dalszego wpływu na ten kraj. Z kolei druga wersja zakłada, że strona ukraińska zgodzi się na zostanie wasalem Rosji i przystanie na warunki, które stawiają władze rosyjskie. Przedstawione propozycje wzajemnie wykluczają interesy Rosji i Ukrainy, a trzeciego kompromisowego rozwiązania tego konfliktu obecnie nie ma.

Kolejne sankcje, które Unia Europejska ma nałożyć w piątek na Rosję, na krótką metę w niczym nie pomogą, ponieważ Putin nie będzie miał wystarczającego powodu do natychmiastowej zmiany swojego stanowiska. Trzeba będzie poczekać, aż nałożone sankcje odbiją się negatywnie na gospodarce rosyjskiej. UE i Stany Zjednoczone są silniejsze gospodarczo niż Rosja, dlatego też znacznie łatwiej będzie im przetrwać walkę na sankcje i kontrsankcje, które zresztą na dłuższą metę będą bardziej bolesne dla samej Rosji.

Piotr Kościński