Minister w ciepłych krajach a cyfryzacja „w lesie”
Środa, 3 września 2014 (09:57)Małgorzata Olszewska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, tylko w latach 2012-2013 spędziła aż 46 dni na delegacjach w ciepłych krajach. Tymczasem w Polsce budowa internetu szerokopasmowego jest w opłakanym stanie, a rząd wciąż nie ma strategii rozwoju naszego rynku telekomunikacyjnego.
Warto też zwrócić uwagę na liczne wyjazdy służbowe prezes UKE Magdaleny Gaj. W tej sprawie złożyłem interpelację poselską do ministra administracji i cyfryzacji.
Odpowiedzi udzieliła wiceminister Małgorzata Olszewska. Niestety, z jakichś powodów nie chciała ujawnić nazwisk urzędników, którzy latali z prezes UKE do egzotycznych krajów. Nie chciała też ujawnić, ile polscy podatnicy zapłacili za te wojaże.
Potrzebna była kolejna interwencja, żebym dowiedział się, że zagraniczne wyjazdy urzędników UKE i MAC kosztowały podatników prawie 750 tysięcy złotych – tylko w latach 2012-2013. Wynika z tego, że polski podatnik codziennie przez te 2 lata płacił 10 tys. zł na to, aby urzędnicy mogli poznawać egzotyczne zakątki naszego globu.
Co więcej, wyszło na jaw, że w tych wojażach brała udział także sama wiceminister Małgorzata Olszewska. Dziwnym zbiegiem okoliczności były to egzotyczne delegacje do Burkina Faso, Tajlandii, Bahrajnu, Chin czy na Sri Lankę.
Mimo dokładnej analizy wyjaśnień Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji nie znalazłem uzasadnienia tylu służbowych wyjazdów do ciepłych krajów. Nie przekonał mnie również minister Rafał Trzaskowski stwierdzeniem: „Koniecznym jest, aby Polska udzielała swojego wsparcia i dzieliła się wiedzą z krajami o tak niskim poziomie rozwoju jak Burkina Faso”. Nie przekonuje mnie także nagłówek na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji i relacja z egzotycznej delegacji: „Jak włączać Afrykę do globalnego e-społeczeństwa”.
Dlatego publicznie stawiam pytanie: Co na tych wyjazdach zyskali Polacy? Co zyskał polski podatnik na tym, że wiceminister Olszewska spędziła kilkadziesiąt dni w ciepłych krajach i przeprowadziła „szereg rozmów bilateralnych” z przedstawicielami Gabonu czy Senegalu?
Drogie Panie! Polscy podatnicy płacą Wam za cyfryzację Polski, a nie krzewienie internetu w Afryce czy Azji. Zamiast na koniec świata zajrzyjcie na Podkarpacie, w Lubelskie, Świętokrzyskie czy Warmińsko-Mazurskie. Budowa internetu szerokopasmowego w Polsce Wschodniej jest w opłakanym stanie. W unijnej perspektywie budżetowej 2007-2013 miało powstać ponad 10 tysięcy kilometrów sieci, a zbudowano ledwie 15 kilometrów!
Najważniejszym zadaniem wiceminister Małgorzaty Olszewskiej powinna być realizacja Projektu systemowego prowadzonego m.in. przez MAiC, czyli wspieranie beneficjentów funduszy europejskich (głównie jednostki samorządu terytorialnego) w budowie sieci internetu szerokopasmowego. Na budowę tych sieci Polska dostała znaczące dofinansowanie ze środków unijnych w latach 2007-2013.
Dlatego zamiast spotykać się z ministrami Burkina Faso i Gwinei Równikowej minister powinna spotykać się z wójtami, starostami czy nadleśnictwami Polski Wschodniej i tam likwidować bariery w budowie internetu szerokopasmowego.
Rozumiem, że piękne polskie miasta jak Kraśnik, Rzeszów czy Biłgoraj mogą dla urzędników być mniej atrakcyjne niż Manama w Bahrajnie, Colombo na Sri Lance i Wagadugu we wspomnianym Burkina Faso, ale Polska ma problemy właśnie tu. I tu potrzebna jest pomoc ministerstwa.
Konieczne jest więc, by kontrolę Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji w zakresie kosztów poniesionych na egzotyczne wyjazdy Małgorzaty Olszewskiej i negatywnego wpływu tych wyjazdów na procesy cyfryzacyjne w Polsce przeprowadziła Najwyższa Izba Kontroli. Należy dokładnie wyjaśnić, czy nie doszło do marnotrawienia publicznych pieniędzy przez niepotrzebne wyjazdy, „nadreprezentację”, czyli jednoczesny wyjazd prezes UKE i wiceminister Olszewskiej oraz dublowanie kompetencji urzędników.
Przy okazji podróży urzędników kolejny raz ujawniły się rządowe standardy. Naruszeniem standardów jawności życia publicznego jest ukrywanie nazwisk urzędników, którzy za publiczne pieniądze podróżowali do ciepłych krajów. Niebywały jest także fakt, że na interpelację o te kontrowersyjne wojaże odpowiadała wiceminister, która sama brała w nich udział.
Swoją drogą trzeba przyznać, że prezes UKE i wiceminister Olszewska mają rozmach. Ośmiorniczki ministrów Sienkiewicza i Sikorskiego czy kubańskie cygara premiera Donalda Tuska to „małe piwo” wobec wojaży na skraj świata. Oczywiście rzekomo w publicznym interesie i za publiczne pieniądze.
Nie będzie zatem zaskoczeniem, jeśli jesienią prezes UKE Magdalena Gaj zostałaby wybrana do władz Międzynarodowego Zrzeszenia Telekomunikacyjnego (ITU), a wiceminister Małgorzata Olszewska dostanie w tej agendzie intratną posadę, zaś bigos z cyfryzacją zostawi swojemu następcy.
Maciej Małecki