Ewangelia prowadzi do prawdziwego celu
Wtorek, 2 września 2014 (13:15)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja ks. Jakuba Bartczaka z 29. dnia pielgrzymki rowerowej grupy NINIWA Team w Nieznane:
Poprzednią noc spędziliśmy w południowej części Paryża. Mieszkaliśmy przy klasztorze sióstr zakonnych. Pobudka zabrzmiała o 5.00. Po bardzo miłym pożegnaniu ruszyliśmy w dalszą drogę. Pierwszy etap, który zwykle jest rozgrzewką, był dla nas trudny, ponieważ bardzo często musieliśmy się zatrzymywać przed sygnalizacją świetlną w stolicy Francji.
Sam Paryż zrobił na nas kiepskie wrażenie. Zupełnie nie przypomina romantycznego miasta, które możemy znać z filmów bądź pocztówek z Paryża. Głównym problemem, który od razu rzuca się w oczy, są niesamowite sterty śmieci, poza tym bardzo zaniedbane blokowiska i budynki głównie na przedmieściach największego miasta Francji. Mieszkańcy tych przedmieść to w dużej części emigranci, głownie z północnej i środkowej Afryki, wyraźnie niezasymilowani z resztą społeczeństwa. Towarzyszyło nam poczucie zagrożenia, wbrew pozorom dużo większe niż podczas poprzednich wypraw przez Syberię czy Ziemie Świętą.
Północna Francja prezentuje się dużo lepiej od południa. Na północ od Paryża domy są zadbane i pięknie przyozdobione kwiatami. Jechaliśmy głównie przez mniej uczęszczane drogi, wśród pól przy niewielkich przewyższeniach, w sumie 1100 metrów. Udało nam się przejechać 190 kilometrów. Mieliśmy szczęście, że dzisiejszego dnia panowała wspaniała, idealna do jazdy na rowerze pogoda, 22 stopnie Celsjusza i czasem wyglądające zza chmur słońce, przy bocznym wietrze zupełnie nieutrudniającym jazdy. Daje się wyczuć, że to już 5. tydzień wędrówki, grupa jest bardzo zwarta i czujemy się mocniejsi fizycznie.
Mszę św. odprawiliśmy w przepięknej katedrze w Amiens. Dziś, 1 września, w kolejną rocznicę wybuchu II wojny światowej, jeszcze mocniej nabraliśmy przeświadczenia, że ten nasz wysiłek chcemy ofiarować w intencji pokoju na świecie. Jest to główny cel naszej wyprawy, podczas której nie zmierzamy przecież do jakiegoś konkretnego miejsca.
Coraz mocniej odkrywamy, że ta wyprawa poza wysiłkiem fizycznym ma również głęboki wymiar duchowy – to taka wyprawa w głąb swojej duszy. Mamy poczucie wolności, ponieważ podczas pielgrzymki nie martwią nas te różne problemy, które towarzyszą człowiekowi w codzienności. Tutaj wydają się błahostkami. Nasze zmartwienia ograniczają się do tego, aby coś zjeść i gdzieś się przespać, choć charakter wyprawy i te sprawy czyni łatwymi. Prosty schemat dnia polegający na codziennej Mszy św., Ewangelii i przezwyciężaniu słabości fizycznych powoduje, że człowiek odkrywa prawdę o samym sobie, o swoich słabościach. W samozaparciu otuchą jest dla nas sam Jezus, który w obliczu krzyża był wierny miłości do końca. Uświadamiamy sobie, że tak wymagająca wyprawa może się udać tylko, jeśli będziemy się starali prawdziwie postępować wedle Ewangelii.
W poznawaniu siebie, w tej szkole wspólnoty, jaką jest ta wyprawa, chyba coraz mocniej dociera do nas przeświadczenie, jak ważne jest zaufanie wobec siebie nawzajem i zaufanie względem Boga. Dzisiejszą noc spędzamy na pograniczu francusko-belgijskim. Nie wiemy, w którą stronę jutro pojedziemy, ale mamy świadomość, że dokądkolwiek pojedziemy, tylko jeśli będziemy kierować się zasadami Ewangelii, uda nam się osiągnąć wyznaczony cel.
Bilans dnia:
– 190 km
Nocleg:
– Francja. Pas En Artois
Przejechanych do tej pory kilometrów: 4380
Źródło: NINIWA Team