• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Niepewny los chrześcijan z Iraku

Wtorek, 2 września 2014 (02:00)

Za pośrednictwem Stowarzyszenia Papieskiego Pomoc Kościołowi w Potrzebie chaldejski patriarcha katolicki Louis Raphael I Sako ostrzegł przed dalszym rozwojem przemocy, którego sprawcą są terroryści z Państwa Islamskiego (IS). Ksiądz biskup Sako wielokrotnie akcentował, że problem IS to nie jest wyzwanie tylko dla Iraku, czy szerzej Bliskiego Wschodu, ale także dla Zachodu. Europa nie uniknie konfrontacji z terrorystami. Jak się okazuje, wywiad brytyjski oświadczył wprost, że zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego jest większe, niż się spodziewano.

Dawne ISIS wykorzystuje „milczenie i bierność do powodowania jeszcze większych tragedii”. Należy postawić sobie pytanie, kto będzie tym następnym, którego dotkną ataki islamistów. W piśmie przedłożonym Pomocy Kościołowi w Potrzebie patriarcha Sako pilnie żąda „efektywnej pomocy międzynarodowej”. Zachodowi lepiej jest przecież prowadzić wojnę (którą sam Zachód rozpętał) na zewnątrz, daleko od Europy, niż mierzyć się z zagrożeniem na swoim terenie. Zresztą teraz i tak jest już za późno.

Zwierzchnik Kościoła katolicko-chaldejskiego napisał, że od 6sierpnia wciąż nie ma „żadnego konkretnego rozwiązania kryzysu, z którym jesteśmy skonfrontowani, podczas gdy dalej trwa dopływ środków finansowych, broni i bojowników dla IS”.

Dotychczasowe środki podjęte przez rząd iracki i Zachód „niczego nie zmieniły, a los dotkniętych prześladowaniem ludzi jest ciągle bliski zagładzie, jak gdyby nie byli oni częścią ludzkości”. Ksiądz biskup Sako podkreślił również, że wspólnota międzynarodowa, a w szczególności USA i Europa, nie mogą pozostawać obojętni ze względu na swą moralną i historyczną odpowiedzialność za Irak. Jego zdaniem, „sumienie świata nie jest w pełni świadome tego, jak poważna jest sytuacja”.

Patriarcha wskazał na to, że wraz z emigracją chrześcijańskich rodzin uchodźców rozpoczęła się „druga faza tej katastrofy. Irak traci część swego społeczeństwa, która jest nie do zastąpienia. Respektujemy decyzje tych, którzy chcą wyemigrować, ale dla tych, którzy chcą pozostać, podkreślamy naszą długą i głęboko zakorzenioną historię w tym kraju. Bóg ma własny plan dla naszej obecności w naszej ojczyźnie i zaprasza nas do przekazywania poselstwa miłości, braterstwa, godności i harmonijnego współżycia”.

Bezpieczeństwo ludzi na tym terenie może być jednak zagwarantowane tylko wtedy, gdy wspólnota międzynarodowa będzie współpracowała razem z rządem centralnym Iraku i rządem regionalnym Kurdystanu.

Wymuszony exodus

Tymczasem uzbrojeni islamiści z grupy IS przejęli na początku sierpnia największe chrześcijańskie miasto Iraku – Qaraqosh. Tysiące chrześcijan zostało zmuszonych do ucieczki na tereny irackiego Kurdystanu. W ciągu dwóch miesięcy tętniące życiem starożytne miasto chrześcijan zamieniło się w miasto duchów.

To jedna czwarta chrześcijan pozostających w Iraku, którzy ratują się ucieczką. Bojownicy sunniccy zajęli kościoły, zrzucili z nich krzyże oraz zniszczyli Biblie. Miasto Qaraqosh leży pomiędzy Mosulem, drugim co do wielkości irackim miastem, a Erbilem, stolicą autonomicznych terenów irackiego Kurdystanu. Mosul został opanowany przez IS już w lipcu, w wyniku czego wielu chrześcijan uciekło na wschód, właśnie do miasta Qaraqosh, uznanego za chrześcijańską stolicę Iraku. Jednak po zajęciu miast Sinjar i Zumar wielu mieszkańców zdecydowało się na ucieczkę w góry. Zatrzymali się tam bez żadnych zapasów pożywienia i wody. Przesiedleni potrzebują natychmiastowej pomocy, w tym wody, jedzenia, schronienia oraz lekarstw. Patriarcha chaldejski ks. Louis Sako powiedział: „W drodze jest dziś 100 tys. wypędzonych chrześcijan, którzy mają ze sobą tylko odzież, niektórzy podróżują pieszo, chcąc dojść do Kurdystanu. To humanitarna katastrofa. Kościoły zajęto, a krzyże zostały usunięte. Apelujemy dzisiaj, w bólu i smutku, do wszystkich ludzi dobrej woli, Rady Bezpieczeństwa ONZ, Unii Europejskiej oraz wszystkich organizacji o pomoc dla tych osób, które znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mam nadzieję, że nie jest za późno, aby uniknąć ludobójstwa”.

Chrześcijanie maltretowani i zastraszani

Gwałtowne przejęcie Qaraqosh to kolejny przypadek całej serii zamachów dżihadystów na chrześcijan. Od czasu rozpoczęcia ich ofensywy bojownicy IS dają chrześcijanom, mieszkającym w zajętych miastach trzy wyjścia: przejście na islam, zapłacenie podatku, aby mogli być chrześcijanami, lub śmierć. Pewna kobieta opowiada, że jej mąż spotkał na swojej drodze członków IS, którzy odcięli mu ręce i nogi. Dla niej najważniejsze w tej tragedii jest to, że przeżył i nie wyrzekł się wiary.

Informatorzy organizacji chrześcijańskiej Open Doors donoszą o wzmożonych groźbach, które wywołują wśród chrześcijan wielki lęk. Klasztor św. Michała, budynek zbudowany w IV wieku w pobliżu rzeki Tygrys, członkowie IS przekształcili w stajnię. Młoda pięcioosobowa rodzina została ograbiona podczas próby ucieczki. „Ukradli nasz samochód razem ze wszystkim, co zabrałam dla moich dzieci – ubraniami, pralką, jedzeniem, ozdobami dziewczynek. Moją obrączkę ukryłam w pieluszce mojego 10-miesięcznego dziecka, ale telefon zdążyli mi zabrać”, opowiada młoda matka. „Mój 80-letni teść bardzo się rozgniewał i żądał, aby oddali nasze rzeczy, jednak oni odpowiedzieli mu: ’Przestań mówić albo zrobimy ci krzywdę’. Gdy zabierali nasze auto, udało mi się szybko wyciągnąć dwie torby z ubraniami dla dziewczynek, a potem uciekliśmy”.

Rodzina mieszka teraz w Erbil, a matka rodziny, która studiowała farmację, próbuje znaleźć pracę. Chcieliby wynająć dom i posłać dzieci do szkoły, ale młoda kobieta nie wie, czy Erbil jest na pewno bezpieczny. Wszyscy zadają sobie pytania: Czy IS wkroczy do Erbil? Czy jest tu bezpiecznie?

Ludzie, którzy uciekli z Mosulu, ciągle się boją. Chrześcijanie stracili nie tylko swoje kosztowności. Bojownicy IS odebrali im i podarli dowody osobiste, akty małżeńskie oraz wypisy z ksiąg wieczystych. IS miało niedawno poinformować, że każda pozostawiona ziemia staje się własnością uzbrojonej grupy IS.

Coraz ciężej

Wzrost cen może doprowadzić w Mosulu do załamania gospodarki. W lipcu bryły lodu kosztowały 10 tys. irackich denarów (ok. 27 zł), a litr benzyny/oleju napędowego 500 denarów. Istnieje obawa, że dostawy towarów będą jeszcze bardziej utrudnione, gdy zostanie odcięta trasa przez Kurdystan. Ucierpiały także inne usługi – prąd dostarczany jest jedynie dwie godziny dziennie, woda jest niedostępna w całym mieście, brakuje także lekarstw.

„Nie wyobrażałam sobie przeżycia w ten sposób ani jednego dnia – bez lekarstw, wody ze studni, bez prądu i domu, w tym upale”, opowiada nam jedna z wypędzonych kobiet. Na Światowym Indeksie Prześladowań 2014 Open Doors, czyli liście 50 krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani, Irak zajmuje obecnie wysokie czwarte miejsce.

Pomoc finansową można nieść prześladowanym chrześcijanom za pośrednictwem katolickiego Dzieła Pomoc Kościołowi w Potrzebie, które bezpośrednio współpracuje z lokalnymi biskupami i liderami wspólnoty kościelnej. Nie zapominajmy jednak przede wszystkim o gorącej modlitwie za uciskanych przez islamistów chrześcijan.

Dr Tomasz M. Korczyński