Maszynka do odbierania dzieci
Wtorek, 2 września 2014 (02:00)Zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie posługuje się odrealnionym pojęciem rodziny – twierdzą prawnicy.
Prawo i Sprawiedliwość zaskarżyło obowiązującą od 2005 roku ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie do Trybunału Konstytucyjnego. Wniosek o kontrolę konstytucyjności ustawy przygotowali prawnicy z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Wyszczególnili osiem zarzutów o niekonstytucyjności, z których najpoważniejszy dotyczy art. 2 pkt 1 i 2 ustawy (definicja przemocy w rodzinie i rodziny) ze względu na art. 2 Konstytucji RP.
Jak podkreśla dr Joanna Banasiuk, wiceprezes Ordo Iuris, zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także na więzach krwi. Władze publiczne, chroniąc rodzinę, muszą w swoich działaniach uwzględniać przyjętą w Konstytucji wizję rodziny jako trwałego związku mężczyzny i kobiety nakierowanego na macierzyństwo i rodzicielstwo. – Oznacza to, że państwo jest obowiązane podejmować działania umacniające rodzinę oraz nie dopuszczać do sytuacji zagrożenia tej konstytucyjnie chronionej wartości. Tymczasem ustawa posługuje się sztucznym pojęciem rodziny, uznając za jej podstawowy wyznacznik fakt wspólnego zamieszkiwania – mówi dr Banasiuk. – Przykładowo, rodziną w pojęciu ustawy będą dwaj studenci mieszkający w pokoju w domu studenckim. Wprowadza to w błąd adresatów ustawy i obarcza rodzinę odpowiedzialnością za patologie („przemoc w rodzinie”) występujące w strukturach, które często rodziną nie są, a które mają najczęściej miejsce poza życiem rodzinnym – dodaje ekspert.
Rodzica nikt nie pyta
Duży niepokój prawników budzi art. 12a ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, w którego trybie w okresie od 1 sierpnia 2010 r. do końca 2011 r. odebrano aż 588 dzieci, a w latach kolejnych liczba ta stale rośnie. Zdaniem specjalistów, budzi to istotne wątpliwości co do proceduralnej poprawności działań podejmowanych przez pracowników socjalnych na podstawie art. 12a ustawy, który mówi, że w razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w związku z przemocą w rodzinie pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je u innej niezamieszkującej wspólnie osoby najbliższej, w rodzinie zastępczej lub w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
W ocenie prawników, ustawa nie zapewnia rodzicom odpowiednich gwarancji wynikających z prawa do obrony, nie nakłada też na sąd obowiązku sporządzenia uzasadnienia postanowienia oddalającego zażalenie na odebranie dziecka rodzicom. Ze względu na krótki czas orzekania (24 godziny) w przedmiocie zażalenia na odebranie dziecka sąd orzekający może nie mieć możliwości zapoznania się z bezpośrednim stanowiskiem rodziców lub opiekunów dziecka. Ponadto biorąc pod uwagę szczególną sytuację osobistą rodziców, którym odbiera się dziecko, bez udziału profesjonalnego pełnomocnika, rodzice nie są w stanie skutecznie bronić praw własnych oraz swoich dzieci i często nie stać ich na pokrycie kosztów wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika z wyboru.
Prawnicy wnieśli o pilne rozpatrzenie wniosku przez TK z uwagi na społeczną doniosłość problemu, poważny charakter zarzutów konstytucyjnych oraz częstotliwość, z jaką stosowane są zakwestionowane regulacje.
Izabela Borańska-Chmielewska