Włodarczyk odzyskała rekord!
Niedziela, 31 sierpnia 2014 (22:22)Anita Włodarczyk ponownie została rekordzistką świata w rzucie młotem. Na mityngu w Berlinie aktualna mistrzyni Europy uzyskała wynik 78,58 m, bijąc najlepszy dotychczasowy rezultat należący do Niemki Betty Heidler.
Włodarczyk na rekord była gotowa już dawno i dawno o nim wspominała. Kiedy jechała do Zurychu, gdzie odbywały się mistrzostwa kontynentu, mówiła wprost, że interesuje ją nie tylko złoty medal, ale i najlepszy w historii wynik. Chcicła znów zapisać się na kartach historii. Znów, bo rekordzistką już była, i to niejeden raz. W 2009 roku w Berlinie, podczas mistrzostw świata, posłała młot na 77,96 m. Oczywiście ten wspaniały rzut dał jej wtedy tytuł.
W czerwcu 2010 roku w Bydgoszczy rekord wyśrubowała fantastycznym wynikiem 78,30 m. Przetrwał on nieco ponad rok. W maju 2011 Heidler jako pierwsza kobieta w dziejach przekroczyła granicę 79 m – o dokładnie 42 cm. Włodarczyk od kilku tygodni czuła, że jest w formie pozwalającej jej mierzyć wyżej. Wyżej, czyli dalej. W Zurychu się nie udało. Zawodniczka warszawskiej Skry co prawda nie dała rywalkom szans, lecz rekordu świata nie pobiła. Nie pozwoliła aura. Padał deszcz, koło było śliskie, warunki praktycznie uniemożliwiały dalekie rzuty. A jednak w tej ekstremalnej wręcz sytuacji Polka uzyskała niesamowie 78,76 m. Poprawiła swój rekord Polski, a ten rzut był trzecim najlepszym w całej historii. W takich warunkach, w takich okolicznościach dokonała wręcz niemożliwego. Drugą Słowaczkę Martinę Hrasnovą wyprzedziła o przeszło cztery metry. Na tym poziomie było to absolutnie niespotykane, fantastyczne, niezwykłe.
Po kilku dniach szykowała się do Memoriału Kamili Skolimowskiej, swojej tragicznie zmarłej serdecznej przyjaciółki. Marzyła, by właśnie na nim, na Stadionie Narodowym, poprawić osiągnięcie Heidler. Nie udało się. Oczywiście wygrała, z ogromną przewagą nad rywalkami, lecz bez historycznego rezultatu. Aż do dziś, aż do mityngu w Berlinie. Miejsce wybrała szczególne, bo to przecież arena jej najgroźniejszej konkurentki. Zaczęła skromnie, od 75,29 m. W drugiej kolejce skupiła w sobie wszystkie siły i wyrzuciła z rąk młot, który leciał, leciał i leciał, by wylądować na 79,58 m. To był nowy rekord świata, kolejny rekord ustanowiony przez wspaniałą polską lekkoatletkę. W kolejnych próbach pani Anita też rzucała wspaniale. 78,46, 97,04 czy wreszcie 78,64, to wszystko było rzuty genialne, mistrzowskie. Takiej serii w całej historii nie miała żadna inna młociarka, żadna inna w jednym konkursie dwa razy nie przekroczyła granicy 78 m.
Co dalej? Włodarczyk nigdy nie ukrywała swoich marzeń. To pokonanie magicznej granicy 80 m. Chce być pierwszą, która to uczyni, i można być niemal pewnym, że tak faktycznie będzie.
Piotr Skrobisz