• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Wisła na czele

Niedziela, 31 sierpnia 2014 (22:13)

Wisła Kraków nowym liderem piłkarskiej ekstraklasy. Podopieczni Franciszka Smudy wyprzedzili Górnika Zabrze, który we Wrocławiu doznał pierwszej porażki w sezonie, i Legię Warszawa, która z kolei zaskakująco potknęła się w Bielsku. Jej przegrana była największą sensacją siódmej kolejki.


Wisła jeszcze w piątek pokonała Bełchatów. Obie drużyny przed tym spotkaniem nie zaznały jeszcze goryczy porażki, zatem z mianem niepokonanych pożegnali się goście. Mecz, a szczególnie kombinacyjna gra wiślaków, mógł się podobać, po raz kolejny próbkę umiejętności dał duet Semir Stilić – Paweł Brożek. Wydarzeniem spotkania był jednak powrót kibiców na Reymonta. Przyszło ich prawie 17 tysięcy, czyli trzy razy więcej niż poprzednio. To efekt zmiany na stołku prezesa...

Górnik, do tej pory prowadzący w tabeli, poległ we Wrocławiu. Śląsk był lepszy, wygrał zasłużenie, choć zabrzanie na pewno nie wcielili się w rolę biernych statystów, tylko przyglądających się grze gospodarzy. Dlatego widowisko trzymało w napięciu do samego końca i zasłużyło na wysokie noty. Bohatarem okazał się Flavio Paixao, który zdobył obie bramki dla wrocławian.

Dziś sensacyjną porażkę poniosła Legia. Sposób na mistrzów Polski znalazło znakomicie w sezonie spisujące się Podbeskidzie. Bielszczanie nie przestraszyli się faworyzowanych przeciwników, od początku grali swoją piłkę, czego efektem było szybko zdobyte prowadzenie. Ale nawet w drugiej połowie gospodarze nie skupiali się na obronie korzystnego wyniku, tylko konsekwentnie uprzykrzali życie warszawianom. I to skutecznie, bo dzięki temu zainkasowali komplet punktów. Co prawda w końcówce przewaga podopiecznych Henninga Berga była widoczna, lecz poza licznymi rzutami rożnymi niczego nie wskórali.

Po raz szósty z rzędu przegrał Zawisza. W konsekwencji pracę stracił portugalski trener Jorge Paixao. Szósty raz w sezonie pokonana została także Korona, jednak na razie działacze z Kielc są bardziej cierpliwi. Fundamenty posady Ryszarda Tarasiewicza drżą, jednak szkoleniowiec na razie nie musi pakować walizek.

Festiwal bramek obejrzeli kibice w Łęcznej i Gdańsku. Górnik do przerwy przegrywał z Pogonią, ale w ciągu dziesięciu minut drugiej połowy strzelił trzy gole. Dwa z nich zapisał na swoim koncie Shpetim Hasani, pochodzący z Kosowa, mający też obywatelstwa szwedzkie i albańskie. Z kolei w Gdańsku Ruch trzykrotnie prowadził, ale Lechia za każdym razem doprowadzała do wyrównania. Gola na wagę punktu zdobył w ostatniej minucie Kevin Friesenbichler, reprezentant austriackiej młodzieżówki. Remisem zakończył się również pojedynek Lecha z Cracovią. Gospodarze po raz ostatni zagrali pod wodzą Krzysztofa Chrobaka, jutro obowiązki przejmie po nim Maciej Skorża.
Po 7 kolejkach w tabeli prowadzi Wisła, która zgromadziła 15 punktów. Krakowianie jako jedyni jeszcze nie przegrali. Punkt mniej ma na koncie Górnika Zabrze, a po dwa mniej Legia, Podbeskidzie i Śląsk. Ostatnie miejsce, z jednym zdobytym punktem, zajmuje Korona.
Siódma seria była dość imponująca, jeśli chodzi o liczbę bramek. Piłkarze zdobyli ich 26, co daje średnią 3,25 gola na mecz.

Wyniki: Piast Gliwice – Zawisza Bydgoszcz 3:0 (0:0). Ruben Jurado (63., 78.), Kamil Wilczek (72. – głową);

Wisła Kraków – PGE GKS Bełchatów 1:0 (1:0). Rafał Boguski (24.);

Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 2:0 (1:0). Flavio Paixao (34., 90.);

Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 0:3 (0:2). Mateusz Piątkowski (27. – głową, 43.), Jan Pawłowski (81.);

Górnik Łęczna – Pogoń Szczecin 4:2 (0:1). Shpetim Hasani (48., 55.), Grzegorz Bonin (50.), Fiodor Cernych (74.) – Marcin Robak (43. – głową, 64.);

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Legia Warszawa 2:1 (2:1). Anton Sloboda (8.), Maciej Korzym (38.) – Orlando Sa (25. – głową);

Lechia Gdańsk – Ruch Chorzów 3:3 (0:1). Stojan Vranjes (49.), Antonio Colak (81.), Kevin Friesenbichler (90.) – Filip Starzyński (26.), Jakub Kowalski (59.), Eduards Visniakovs (82.);

Lech Poznań – Cracovia Kraków 1:1 (0:1). Kasper Hamalainen (46.) – Marcin Budziński (22.).

Piotr Skrobisz